reklama baner reklama

Nowe Teksty

Prawie jak Spider-Man
Tymczyński o 3. tomie "Deadpool Classic"
Komiksy na święta #2017
Chmielewski o wymarzonych reedycjach
Zmierzch szlachetnego dzikusa
Zimiński o 4. tomie "Skalpu"
Królik ronin i zagadka przeklętej świątyni
Grygiel o 31. tomie "Usagi Yojimbo"
Luc Gordon
Kleszcz o 1. integralu "Luca Orienta"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

NEWS

- Zagranica

Polska szkoła komiksu


Maciej Pałka wraz z Wojciechem Stefańcem opowiada nie tyle o wizycie na tegorocznym Brussels Comic Strip Festival, ile diagnozuje stan polskiego komiksu AD 2017. Sprawdźcie, czy ma rację, pisząc o polskiej szkole komiksu, która zachwyca Europę.


Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

turucorp -

O, kolejny zjadacz gruszek z bólem głowy :roll:
Primo:
Oprócz tych Twoich "nieudolnych prób" istnieją serie, których łaskawie nie zauważasz, bo nie mieszczą się w Twojej "estetyce", za to doskonale wpisują się w koncepcję "polskiej szkoły", takie jak chociażby "Rewolucje " Skutnika (10 tomów+ wydania zbiorcze) czy "Wilq" (23 + wydania zbiorcze)
Secundo:
Od kiedy to istnieje imperatyw "serializacji" czy "tworzenia bohatera" w celu uzyskania odpowiedniej jakości komiksu?
Formuła "powieści graficznej" już od dłuższego czasu stała się dominantą w tej kwestii, zarówno u nas jak i w krajach bardziej rozwiniętych "komiksowo".
Tertio:
Komiks nie jest masłem, ani chlebem, jeżeli chcesz sprowadzać jego funkcje i znaczenie do roli "produktu", to pomyliłeś kraje, a może nawet kontynenty.
Dzięki ubogiemu rynkowi odbiorców, krajowy komiks autorski osiąga zbliżone (a czasami większe) nakłady do najbardziej komercyjnych produkcji z importu i poniekąd stał się naszą, krajową specjalizacją (i o tym mówią w swoim felietonie Pałka i Stefaniec).
Quarto:
Zarzuty o brak stabilnego cyklu wydawniczego, szczególnie w przypadku formatu zeszytowego, świadczą nie tylko o tym jak słabo znasz potencjał krajowego rynku czytelniczego, ale również pozwalają domniemywać, że masz problemy z matematyka na poziomie podstawowym.
Sensowny cykl wydawniczy w przypadku serii zeszytowej to 3-4 miesiące, akceptowalna (dla czytelnika) cena oscyluje w granicy 15 pln, przy obecnych marżach dystrybutorów oznacza to 7,50 pln dla wydawcy, drukarza i autorów. Przy zbycie na poziomie 2 tyś. egz. (a tak średnio wygląda zbyt), autorzy otrzymują 10% z ceny okładkowej, czyli 3 000 brutto, za pełnoetatową pracę.
Jak długo byś pracował w zawodzie, w którym zarabiasz 500 pln miesięcznie?

Mazin82 -

Kompletnie sie nie zgodze z tezami autorow relacji.

Mamy wiele komiksow, owszem, ale nie mamy absolutnie "produktow" z prawdziwego zdarzenia i ktore moznaby/nalezaloby promowac za granica.
To troche gadanie na tym samym poziomie jak tych ktorzy z uporem maniaka twierdza, ze we wrzesniu 1919 zdarzylo sie cos innego niz totalna polska kleska.
A fakty sa takie, ze przez cwierc wieku od zmiany systemu politycznego nie stworzono w Polsce chocby JEDNEGO bohatera/zespolu bohaterow i chocby JEDNEJ stalej serii albumowej lub zeszytowej, ktore pdobilyby serca Polakow, a co dopiero zdobyly czytelnika zagranicznego.
Byly PROBY - w postaci "Bialego Orla" Kmiolkow, "Biocosmosis" Cabaly i Volinskiego, "Misia Miszy" Kludkiewicza czy "Kaydanow" Martewicza, a wczesniej takze pozycje kontrowersyjnej oficyny "Old Baron" z plagiatorem Pierzgalskim.
Byla tez niezla "Piwnica" Fila, ktora moze cos by nabroila gdyby doczekala sie kolejnych czesci.
Teraz z kolei probuja cos zdzialac np "Lil i Put" Kura oraz "Lis" i "Incognito" od grupy Sol Invictus, przy czym zadna z tych pozycji nie jest obiektywnie dobra i trudno wrozyc im sukces.
W dodatku polskie propozycje zeszytowek nie spelniaja podstawowego wymogu tego typu serii, jakim jest utrzymanie stabilnego cyklu wydawniczego.
Nie mozna tu wiec mowic o "pracowitosci" i "kreatywnosci" :(
Niemniej wazne, ze te proby w ogole sa podejmowane.

Zaznacze, ze absolutnie nic nie mam do komiksow "autorskich", ktore preferuja Palka i Stefaniec, ja sam czytam wszystko co wpadnie do reki, i uwazam, ze kazdy ma prawo tworzyc takie historie jakie chce...
ALE mowienie na podstawie komiksow "autorskich" o ogolnej "kreatywnosci" i "pracowitosci" polskiego srodowiska komiksowego i nazywanie tych pozycji "produktami wartymi promowania za granica" to jakas pomylka.
Jest cos na rzeczy, skoro statystyczny Polak na haslo "polski komiks" nadal wymieni przede wszystkim stare jak swiat Kajki i Kokosze, Tytusy, czy nawet "polskie" Thorgale, ktore polskimi komiksami absolutnie przeciez nie sa.
Stworzmy wiec moze najpierw cos "kreatywnego" i "wartego promowania", zaslugujacego na miano "produktu" i na czym "polska szkola komiksu" rzeczywiscie moglaby sie potem uczyc.