reklama baner reklama
baner

Prasa

Strefa Komiksu #13: Triumwirat: Mag

Strefa Komiksu #13: Triumwirat: Mag

Scenariusz: Robert Zaręba
Rysunki: Zygmunt Similak
Okładka: Artur Chochowski
Wydanie: I
Data wydania: Styczeń 2010
Seria: Strefa Komiksu, Triumwirat
Druk: kolor, kreda 150g
Oprawa: miękka, kolor
Format: A4
Stron: 44
Cena: 29,90 zł
Wydawnictwo: Wydawnictwo Roberta Zaręby
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
"TRIUMWIRAT - MAG" jest drugim tomem trylogii będącej adaptacją powieści Roberta Zaręby pod tym samym tytułem. Podobnie jak pierwszy tom pt. "TRIUMWIRAT - SMOK" komiks ten można odczytać dwojako; dosłownie i symbolicznie. W pierwszym przypadku otrzymujemy wartką, pełną humoru i zaskakujących puent opowieść fantasty przeznaczoną dla czytelnika w każdym wieku. Jeśli jednak bardziej wyrobiony czytelnik wniknie nieco głębiej w materię komiku, czeka go wiele miłych niespodzianek.

Autorem rysunków do komiksu jest Zygmunt Similak, rysownik znany z publikacji niezliczonych rysunków humorystycznych, pasków i stripów komiksowych w wielu pismach satyrycznych oraz publikacji komiksów takich jak: "Bitwa pod Grunwaldem", "Zawisza Czarny", "Historie Okupacyjne", "Gang Mister Dowcipa", "Przygody Miłosza".
opis wydawcy

Galerie

Strefa Komiksu #13: Triumwirat: Mag Strefa Komiksu #13: Triumwirat: Mag Strefa Komiksu #13: Triumwirat: Mag Strefa Komiksu #13: Triumwirat: Mag

Tagi

Strefa Komiksu

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

SMOKI, MAGIA I HUMOR



Powieściowy „Triumwirat”, co wspominałem już przy okazji pierwszego tomu tej opowieści, należy do nielicznych lubianych przez mnie polskich dzieł z gatunku humorystycznej fantasy. Świetnie bawiłem się przy tej książce, świetnie też bawię się przy komiksowej adaptacji za scenariusz której odpowiada sam autor. W końcu opowieść dostarcza dużo humoru, dużo akcji i w znakomity sposób bawi się motywami gatunkowymi.



Główny bohater tej opowieści dotychczas był zwyczajnym parobkiem, co to smarki w rękaw wycierał, języka w gębie zapominał, za dziewkami się oglądał, w kinolu gmerał, z innymi parobkami przy opłotkach lubił stawać, w psy kamieniami rzucać, po przyrodzeniu się drapać – jednym słowem uciech wszelkich swego stanu doznawać. Niestety los postawił na jego drodze rycerza i to na dodatek takiego porządnego, co to nie dość, że samemu dziewek nie bałamuci, chłopów w pysk nie leje ani nie pije zbyt dużo, to jeszcze swojemu giermkowi pić i innych rzeczy czynić nie da. Tak nasz niegdysiejszy parobek zaczyna przygotowania do swojej roli, obczepiony dzwoneczkami sygnalizującymi, że robi coś, czego mu nie wolno. Efekt? na każde brzękniecie, dostaje po łbie. I tak to mijają mu dni, aż w końcu nadchodzi czas wyruszenia na wielką bitwę. Krasnoludy, trolle, elfy, smoki, rycerze, demony, zombie, topielce, wisielce, strzygi, chimery, gryfy, dżiny… czego tu nie ma! Zaczyna się rzeź!



Czym byłoby dobre fantasy bez epickiej bitwy wielu różnych armii pełnych niezwykłych istot? Właśnie, dlatego też i „Triumwirat” Zaręby nie mógł obyć się bez podobnego elementu. Pytanie tylko, kto to widział, żeby takie starcie prezentować na początku drugiego z trzech tomów? Ale z drugiej strony czemu nie? W fantasy i tak ciągle ktoś z kimś gdzieś obija sobie pyski na miecze, strzygę zaciuka w krzakach, smoka okrutnego rozpęka jakąś owcą z siarka, więc wielka wojna nie musi wcale prowadzić do finału. Szczególnie, że ta nie zajmuje jakoś wiele miejsca, a przy okazji dostarcza sporo dobrej zabawy.



Zresztą porcji zabawy dostarcza cały ten tom. Od początku do końca jest wesoło, ciągle coś się dzieje, ciągle bohater pakuje się w kolejne tarapaty, a na nudę nie ma nawet chwili. Do tego dochodzi niezła szata graficzna, bardziej kreska Similaka pasuje do żartów rysunkowych, niż komiksów, ale świetny kolor poprawia ogólne wrażenie. Szczególnie, że drugi tom w odróżnienia od pierwszego w całości został wydrukowany w kolorze, co cieszy.



Jeśli zatem lubicie fantasy i macie ochotę pośmiać się nieco, „Triumwirat” to propozycja dla Was. Lekka, sprawna i wypełniona żartami po brzegi. Polecam.