Nowe Teksty

Coś się kończy, coś się zaczyna
Tymoteusz Wronka o "Łasuch #03"
Danie w sosie słodko-gorzkim
Wronka o "Chew #12: Czarna polewka"
Pewnego razu w kinie
Pawełek o filmie "Pewnego razu... w Hollywood"
Spalone kurczaki
Chmielewski o 7. edycji Złotych Kurczaków
Wciąż niezwyciężony
Sławinski i "Invincible" #05-06

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Komiks

Słynni polscy olimpijczycy #10: Władysław Kozakiewicz

Słynni polscy olimpijczycy #10: Władysław Kozakiewicz

Scenariusz: Radosław Nawrot
Wydanie: I
Data wydania: Czerwiec 2008
Seria: Słynni polscy olimpijczycy
Druk: kolor, papier matowy
Oprawa: miękka
Format: A4
Stron: 32
Cena: 9,90 PLN
Wydawnictwo: Agora S.A.
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Przed nami historia człowieka, sportowca, jego zwycięstw i porażek, ale też historia jednego gestu. Najsłynniejszego w dziejach polskiego sportu i jednego z istotniejszych w polskiej historii.

Gestu, który Władysław Kozakiewicz pokazał radzieckiej publiczności podczas igrzysk w Moskwie nie można bowiem rozpatrywać bez historycznego kontekstu. Wtedy, w 1980 r., dla Polaków narzekających na sowiecką dominację w polityce, gospodarce, we wszystkim, ten gest był symbolem buntu.

Czy Kozakiewicz na igrzyskach w Moskwie rzeczywiście się zbuntował przeciw sowieckiemu imperium? On sam tłumaczy to skromniej: chciał się po prostu odegrać na moskiewskiej publiczności za jej niesportowe zachowanie, za niechęć i agresję, która miała go wytrącić z równowagi. Ale jeśli nawet tam, w lipcowe popołudnie na stadionie w Moskwie, "gest Kozakiewicza" nie był w zamierzeniu polityczny, to jednak do tak został zrozumiany. Tak powszechnie interpretowali go Polacy, tak też przyjęli go Rosjanie, którzy po zawodach domagali się odebrania polskiemu mistrzowi olimpijskiemu medalu.

Mało kto wie, że Władysław Kozakiewicz urodził się 8 grudnia 1953 r. w Solecznikach pod Wilnem na Litwie i do Polski przybył jako repatriant. Mało kto być może pamięta, że jego doprawdy imponujący triumf w Moskwie poprzedził nieudany konkurs igrzysk w Montrealu. Historia Władysława Kozakiewicza to także okazja, by sobie przypomnieć, jakie konsekwencje dla polskich sportowców miało zbojkotowanie przez nasz kraj igrzysk w Los Angeles w 1984 r.

To wreszcie okazja, by wrócić myślą do czasów, gdy właśnie skok o tyczce kojarzył się jako typowo polska konkurencja. Do czasów, gdy Polacy całkowicie tę dyscyplinę zdominowali.

Zapraszamy na spotkanie z Władysławem Kozakiewiczem i jego słynną, zgięta ręką. [Agora]

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-