baner

Komiks

Anohana. Kwiat, który widzieliśmy tamtego dnia #02

Anohana. Kwiat, który widzieliśmy tamtego dnia #02

Scenariusz: Mitsu Izumi
Rysunki: Chou Heiwa Busters
Wydanie: I
Data wydania: Czerwiec 2020
Seria: Anohana. Kwiat, który widzieliśmy tamtego dnia
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka, obwoluta
Cena: 21,00 zł
Wydawnictwo: Waneko
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Teraz mam wrażenie, że wtedy mogliśmy wszystko.

Menma udowadnia swą obecność, gdy przy wszystkich rysuje w powietrzu znak nieskończoności zimnym ogniem. Jintan wraca do tajnej bazy, gdzie spotyka Tsuruko. Dawna przyjaciółka mówi mu, że jest coś, co tylko on będzie w stanie zmienić. Dziewczyna organizuje spotkanie z Yukiatsu, na którym pada imię Menmy. Jak zareaguje sprowokowany chłopak?

[opis wydawcy]

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

TRAGEDIA, KTÓRĄ PRZEŻYLIŚMY TAMTEGO DNIA



Pierwszy tom „Anohany” okazał się bardzo przyjemną lekturą. Niezbyt oryginalną, bo podobnych mang czytałem już wiele, ale że historie te zawsze dobrze się sprawdzają, także i tym razem nie miałem powodów do narzekań. Po drugi tom sięgnąłem więc z ochotą i jestem zadowolony. bo historia ta, choć prosta i oczywista, ma w sobie całkiem spory ładunek emocjonalny i naprawdę udany klimat, który sprawia, że „Kwiat…” to lektura w sam raz także na wakacyjny czas.



Umarła, wróciła i teraz nie chce odejść, dopóki jej marzenie nie zostanie spełnione. Ale co to za marzenie? Tego nie pamięta nawet ona!

Tak przedstawia się fabuła niniejszej mangi. Menma zginęła w dzieciństwie, teraz pojawiła się jako duch i zjednoczyła swoich znajomych. Widzi ją jednak tylko Jintan, chociaż nie do końca jest to prawda. Kiedy i inni przekonują się, że słowa chłopaka kryją w sobie wiele prawdy, wszystko może się zmienić. Ale czy się zmieni? I do czego to wszystko doprowadzi?



Lubię dobre mangi obyczajowe. Szczególnie, gdy przełamane są czymś gatunkowo odmiennym – fantastyką, horrorem… To dwa najpopularniejsze typy historii miksowane z życiowymi historiami. Szczególnie w mangach. Pamiętam, jak zachwycałem się takimi opowieściami, jak „Tasogare Otome X Amnesia”, „Głosy z odległej gwiazdy” czy „20th Century Boys”. I to samo odnajduję tutaj, może nie tak genialnie podane, jak w najlepszych fragmentach tamtych opowieści, ale wciąż na tyle udane, że nie czuję, iż mam do czynienia z powtórką z rozrywki. Jeśli już to po prostu kontynuację długiej i znakomitej tradycji, nieco lżejszą, bardziej dostosowaną do nastoletniego odbiorcy, bardziej zabawną i uroczą, ale nie pozbawioną wzruszeń.



Bo trudno obojętnie przejść obok opowieści o sympatycznej dziewczynie, która już nie żyje, a która chce spełnić swoje marzenie? I grupie jej przyjaciół, którzy po tragedii jaka ją spotkał oddalili się od siebie i zmienili nie do poznania, ale znów muszą zjednoczyć się w obliczu pojawienia się ducha. Jest tu sporo sentymentów, sporo ujmujących scen i momentów i kilka naprawdę udanych pod względem klimatu i nastroju sekwencji, które zapadają w pamięć. Akcja nie jest szybka, ale na tym polega siła tej opowieści. Na niespiesznym, życiowym snuciu się, skupieniu na bohaterach i ich losach. I to mnie kupuje.



Tak samo zresztą jak prosta, ale jakże udana szata graficzna. Właściwie mangi, które pod względem ilustracji były dla mnie zawodem zmógłbym policzyć na palcach jednej ręki i jeszcze trochę by mi ich zostało, ale i tak doceniam kolejne udane rysunki. Więc doceniam je i tym razem. A jako całość, „Anohanę” polecam Waszej uwadze, bo jest tego warta.