Nowe Teksty

Coś się kończy, coś się zaczyna
Tymoteusz Wronka o "Łasuch #03"
Danie w sosie słodko-gorzkim
Wronka o "Chew #12: Czarna polewka"
Pewnego razu w kinie
Pawełek o filmie "Pewnego razu... w Hollywood"
Spalone kurczaki
Chmielewski o 7. edycji Złotych Kurczaków
Wciąż niezwyciężony
Sławinski i "Invincible" #05-06

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Komiks

Mafalda. Wszystkie komiksy. Tom 1

Mafalda. Wszystkie komiksy. Tom 1

Scenariusz: Quino
Rysunki: Quino
Wydanie: I
Data wydania: Styczeń 2020
Seria: Mafalda. Wszystkie komiksy
Tłumaczenie: Filip Łobodziński
Oprawa: twarda
Format: 210 x 165 mm
Stron: 334
Cena: 69,90 zł
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
ISBN: 978-83-10-13404-2
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Paski komiksowe z przygodami Mafaldy, małej argentyńskiej dziewczynki zatroskanej sprawami świata, doczekały się wreszcie pełnej dwutomowej edycji w języku polskim. Tworzone przez Quino (Joaquína Salvadora Lavado) w latach 1965–1973 dzieła przetłumaczył Filip Łobodziński, który we wstępie wyjaśnia:

„Już pierwsza historyjka zdradza nam, że wprawdzie bohaterka jest jeszcze dzieckiem, ale świat i jego problemy traktuje bardzo poważnie. Znacznie poważniej niż dorośli. Mafalda jest orędowniczką demokracji, sprawiedliwości społecznej i pokoju. Łatwo dostrzega hipokryzję polityków i mediów, domyśla się podskórnych mechanizmów, które rządzą światem wbrew temu, co zwykliśmy nazywać prawami człowieka”.

Mafalda, choć została wymyślona ponad pół wieku temu, jest ze swoim krytycznym stosunkiem do rzeczywistości oraz feministyczną postawą bohaterką na wskroś współczesną.

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

MAFALDA ZEBRANA



„Fistaszki: Zebrane” to nie tylko jedna z nielicznych komiksowych publikacji od Naszej Księgarni, ale także jedna z najciekawszych najlepszych i najważniejszych w całej ofercie wydawnictwa. Nic zatem dziwnego, że wydawca postanowił zaserwować czytelnikom zbiorcze wydania kolejnej serii pasków komiksowych. Wybór padł na „Mafaldę”, klasyczne dzieło argentyńskiego twórcy, twór może nie tak udany, jak „Fistaszki”, ale nadal wart poznania.



Mafalda ma sześć lat i dużo myśli. Myśli nad sprawami dziecięcymi, myśli nad złożonymi, dojrzałymi kwestiami. Obserwuje i komentuje świat, dużo pyta… i nie lubi zupy. Gotowi poznać jej codzienność i spędzić z nią trochę czasu?



Argentyński komiks nie jest czymś, co przebiło się do świadomości masowej ani tym bardziej popkultury. Przeciętny czytelnik nie wymieni właściwie żadnego tytułu z tego kraju, a co bardziej obeznani z kwestią wspomną co najwyżej „If…” czy „Dago”, a i to bez większego przekonania. Na szczęście jest jeszcze „Mafalda”, publikowane w latach 1964-1973 paski komiksowe, które podbiły kilka kontynentów. Nic w tym dziwnego, bo to kawał dobrej satyry, która mimo upływu lat nie straciła nic ze swej siły wyrazu.



Mafalda, jako postać, powstała w roku 1962 na potrzeby niezrealizowanej kampanii reklamowej. Wydawca i przyjaciel jej autora skłonił go jednak by nie marnował bohaterki i rozwinął cały pomysł. Tak narodziła się seria jej przygód, która zyskała wielką popularność (doczekała się nawet dwóch serii animowanych krótkometrażówek i filmu animowanego, a także nazwania tym imieniem placu w Buenos Aires), a która teraz w pełnej wersji ukazuje się w końcu na polskim rynku. I dobrze się stało, bo choć to nie są drugie „Fistaszki”, warto poznać jej przygody.



„Mafalda” to typowy komiks satyryczny, dość poważny i nie tak śmieszący, jak większość podobnych serii, ale równie trafny. Specyfika klimatu całości sprawia, że rzecz okazuje się nadzwyczaj aktualna w obecnych czasach. Abstrahując jednak od zawartej w całości głębi, paskami z przygodami naszej małej bohaterki można cieszyć się też jako po prostu zabawną rozrywką dla dużych i małych. Do tego dochodzi udana szata graficzna – coś na skrzyżowaniu „Fistaszków” z „Kotem Krejzolem”, gdzie cartoonowa postacie egzystują w dość realistycznym, czasem wręcz brudnym (głównie pod względem kreski) świecie.



W skrócie: miłośnicy dobrych, mądrych komiksów znów mają na co wydać pieniądze. Ale nie będą to pieniądze stracone, bo to świetny, ambitny i doskonale wydany (identycznie jak „Fistaszki”, czyli mamy do czynienia z 350-stronicowym tomem w twardej oprawie) album. Polecam gorąco.