reklama baner reklama
baner

Komiks

Przygody wielkiego wezyra Iznoguda. Tom 1

Przygody wielkiego wezyra Iznoguda. Tom 1

Scenariusz: Rene Goscinny
Rysunki: Jean Tabary
Wydanie: I
Data wydania: Czerwiec 2019
Seria: Iznogud
Tłumaczenie: Marek Puszczewicz
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 21,6x28,5 cm
Stron: 192
Cena: 99,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328135918
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Iznogud to niewielki wzrostem, ale wielce ambitny wezyr. Nie wystarcza mu stanowisko głównego zausznika władcy Bagdadu, dlatego nie cofnie się przed żadnym łotrostwem ani najokropniejszą zdradą, aby zostać kalifem w miejsce kalifa! Razem ze swoim sługą Pali Bebehem każdego dnia knuje, jak odebrać tron łatwowiernemu Harunowi Arachidowi. Wezwie na pomoc dżina, wynajmie porywaczy, postara się rozwścieczyć groźnego sułtana Pulmankara, ruszy przeciw Mongołom, popłynie na wyspę olbrzymów – a wszystko po to, żeby spełnić swoje marzenie o władzy absolutnej. Czy w końcu uda mu się osiągnąć cel?

Przygody wielkiego wezyra Iznoguda to pierwszy tom przygód słynnego bohatera, którego postać wymyślili dwaj legendarni francuscy autorzy: scenarzysta René Goscinny (Asterix, Lucky Luke, książki o Mikołajku) i rysownik Jean Tabary (Corinne et Jeannot). Na podstawie cyklu komiksowego o wielkim wezyrze nakręcono serial animowany i film fabularny.

Galerie

Przygody wielkiego wezyra Iznoguda. Tom 1 Przygody wielkiego wezyra Iznoguda. Tom 1 Przygody wielkiego wezyra Iznoguda. Tom 1

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

IZWERYGUD



Lata 50. i 60. XX wieku to był znakomity czas dla René Goscinnego. W życiu prywatnym był to okres zmian, bo autor wziął wówczas ślub i urodziło mu się dziecko, ale jeszcze więcej działo się w życiu artystycznym. To wtedy zaczął tworzyć przygody Lucky Luke’a, napisał „Umpa-pę” czy „Asteriksa” i dał światu „Mikołajka”. I to właśnie z tego okresu pochodzi także „Iznogud”, seria która po latach wraca na polski rynek. A ponieważ jest to kawał świetnego komiksu, mam nadzieję, że na dłużej zagości w naszym kraju.



Jak zostać kalifem w miejsce kalifa? To pytanie nieustannie zadaje sobie żądny władzy wezyr Iznogud, któremu nie wystarcza rola głównego zausznika władcy Bagdadu, Haruna Arachida. Najchętniej sam zająłby jego fotel, problem w tym, że przywódca, mimo iż łatwowierny i spokojny, nie zamierza ustępować. Dlatego też Iznogud na każdym właściwie kroku stara się znaleźć sposób by zrealizować swoje plany. By tego dokonać, nie cofnie się przed niczym, problem w tym, że jego pomysły na zastąpienie kalifa są równie złożone i szalone, co… nieudane. Czy wezyr w końcu spełni swoje marzenie? I co wyniknie z kolejnych jego działań?



„Iznogud” na polskim rynku zadebiutował ponad dwie dekady temu, w krótkich formach publikowanych na łamach magazynu „Świat komiksu”. Po dwóch latach nadszedł czas by ukazał się a rynku pierwszy z pełnoprawnych albumów, ale niestety po publikacji szóstego z nich, seria została przerwana. I tak oto od 2002 roku fani „Iznoguda” i twórczości Goscinnego musieli obejść się smakiem. Aż do teraz, bo oto na księgarskie półki trafił pierwszy zbiorczy tom cyklu. Co w nim znajdziecie? Cztery otwierające serię albumy. Trzy z nich (2-4) ukazały się już wcześniej, ale teraz wszystko otrzymujemy po kolei i co ważne w końcu możemy przeczytać debiutancki tom.



To jednak najmniej istotna z rzeczy, choć oczywiście samo wydanie robi duże wrażenie i prezentuje się znakomicie. Ważniejsza staje się jakość wykonania, a ta stoi na naprawdę rewelacyjnym poziomie. „Iznogud” to specyficzna, ale typowa dla Goscinnego seria, pełnymi garściami czerpiąca z najróżniejszych źródeł. Kawał doskonałej satyry, gdzie opowieści dla dzieci zyskują głębię, którą w pełni zrozumieją i docenią dopiero dorośli. Pozostaje przy tym ciekawa, pełna akcji, przygód i humoru dobranego tak, by można się nim było zachwycać nawet bez zagłębiania się w jego drugą warstwę.



Czytając „Iznoguda” trudno nie odnieść wrażenia, że to opowieść wyglądająca tak, jak wyglądałyby „Opowieści tysiąca i jednej nocy”, gdyby były filmem z Louisem de Funèsem. De Funès to zresztą idealny odtwórca roli Iznoguda, szkoda, że dawno nie ma go już wśród nas. Jest za to ta świetna seria, w której Goscinny wspina się na wyżyny swojego talentu, w tyle zostawiając takie dokonania, jak choćby „Lucky Luke”. Świetnie przy tym zilustrowana przez Jeana Tabaryego, zachwyca na każdym kroku. Dlatego polecam gorąco, bo „Iznogud” w rzeczywistości izwerywerygood.