Nowe Teksty

Marvel mówi: sprawdzam
Pawełek o filmie "Avengers. Koniec gry"
Kosmos jest do kitu!
Sławiński o "Invincible #04"
Gert się (nie)zmienia
Wronka o "Nienawidzę Baśniowa #03: Grzeczna dziewczynka"
Batman i chaos
Kleszcz o "Batman Metal #03: Mroczny wczechświat"
Pozdrowienia z Rosji
Kleszcz o "Kapitan Ameryka. Zimowy żołnierz"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

  • MFKiG 30
  • Miejsce: Łódź, Expo Łódź, aleja Politechniki 4
    Od: 2019-09-27
    Do: 2019-09-29

Forum Alei Komiksu

baner

Komiks

Nienawidzę Baśniowa #03: Grzeczna dziewczynka

Nienawidzę Baśniowa #03: Grzeczna dziewczynka

Scenariusz: Skottie Young
Rysunki: Skottie Young
Wydanie: I
Data wydania: Czerwiec 2019
Seria: Nienawidzę Baśniowa
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: 170x260 mm
Stron: 136
Cena: 42,00 zł
Wydawnictwo: Non Stop Comics
ISBN: 9788381107945
WASZA OCENA
6.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
6 /10
Zagłosuj!
Gert w końcu zdaje sobie sprawę, że być może to właśnie jej mordercze zapędy uniemożliwiają jej opuszczenie znienawidzonego Baśniowa. Od teraz jej misją staje się odkupienie poprzez dobre uczynki, miłość i życzliwość… Ciekawe, co znowu pójdzie nie tak?

NAGRODY: 2 x Nagroda Ringo

Recenzja

Gert się (nie)zmienia, Tymoteusz Wronka

Galerie

Nienawidzę Baśniowa #03: Grzeczna dziewczynka Nienawidzę Baśniowa #03: Grzeczna dziewczynka Nienawidzę Baśniowa #03: Grzeczna dziewczynka

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

YIPPIE-KI-YAY, CIASTKOJEDCO!



Wychowaliście się w latach 90. XX wieku i zakochaliście się, tak jak miliony innych czytelników w postaci Lobo? Żałowaliście, że w ostatnich latach DC najpierw zupełnie go odmieniło, a nawet kiedy już powrócił ten stary, dobry rzeźnik i tak okazał się jedynie cieniem dawnego siebie? Zapomnijcie o nim i sięgnijcie po „Nienawidzę baśniowa”, serię tak cukierkowo kolorową, słodką i rzeźnicko krwawą, aż trudno uwierzyć, że nie stworzył jej jakiś mangaka śliniący się na widok dziewczynek w szkolnych mundurkach i bajkowych sukieneczkach. Nie, spokojnie, nie znajdziecie tu żadnej erotyki w wykonaniu głównej bohaterki (zgorzkniałej baby uwięzionej w ciele dziecka), ale za to czeka Was przeurocza, przesycona popkulturowymi elementami masakra, którą pochłania się na raz z nieschodzącym z twarzy uśmiechem.



Gert chciałaby wydostać się z Baśniowa, ale że nie może, cóż ma począć, jak nie bawić się w tym miejscu, jak najlepiej? Dlatego postanawia wybrać się na Lochcon, wielką imprezę dla bajkowych geeków. Chce tam spotkać się z Barbarzynką Gwag, postraszką trzydziestu dwóch królestw i zwiastunką posikanych pludrów, której jest miłośniczką. Oczywiście spotkanie psychofanki z idolką nie przebiega tak, jakby sobie to nasza Gert wymarzyła. Co więcej na Lochconie pojawia się ona – kolejna psychofanka. Z tym, że obiektem jej uwielbienia jest nie kto inny, jak Gert właśnie, uważana przez nią za największą ciostkojedcę na świecie. Co z tego wyniknie?



Skottie Young to autor przede wszystkim kojarzony z alternatywnymi wariantami okładek do najróżniejszych serii Marvela – wariantami utrzymanymi w cartoonowej stylistyce, którą japońscy komiksiarze określają mianem chibi tudzież SD – Super Deformed. Zabawnymi, prześmiewczymi, często satyrycznymi. I takie właśnie jest „Nienawidzę baśniowa”, seria, która spodoba się zarówno miłośnikom wspomnianego już Lobo (ale tego klasycznego, z czasów, kiedy jego przygody pisał Keith Giffen, bawiąc się tym, jak daleko może posunąć się z przemocą i brakiem poszanowania świętości i politycznej poprawności w głównym nurcie), ale też i wszystkim tym, którzy polubili przygody „Deadpoola”.



„Nienawidzę baśniowa” to, posługując się językiem tego komiksu, ciastolona opowieść w fuj pełna humoru, akcji, flaków i obrzydliwej słodyczy. Urocza (z wyglądu) dziewczynka rzeza napotkanych typków, wielkookie zwierzątka giną rozplaćkane w krwawą miazgę futerka i flaczków, a baśniowe motywy zostają poplątane z popkulturowymi i przepuszczone przez maszynkę do mięsa – i to bynajmniej daleką od czystości. To co wychodzi z drugiej strony, to ociekająca krwią i zalatująca zepsutym truchłem bajeczka dla dorosłych, gdzie nic nie kończy się szczęśliwie, ale zanim nastąpi ostateczna tragedia, czeka dużo bólu, cierpienia, agonii, gnicia za życia i tym podobnych przyjemności. Ale śmieszy nas to, bo to nie my musimy to przeżywać.



I mnie to kupuje. Tym bardziej, że całość została przeuroczo i w fuj cukierkowo zilustrowana i pokolorowana. Barwy aż walą po oczach (uwaga, oglądanie całości może grozić cukrzycą, oczopląsem, niekontrolowanym ślinieniem się i podobnymi dolegliwościami), podobnie jak pozorna infantylność. Ale jest też w tym satyra, gdzieś tam na siłę możecie się doszukać jakiegoś przesłania, ale przede wszystkim to świetna rozrywka, którą gorąco polecam. W dobie wszędobylskiej poprawności politycznej takie dzieła to dobra odtrutka na rzeczy, które zalewają nas ze wszystkich stron.