baner

Komiks

Giant Days #06: Nie wariuj, Daisy

Giant Days #06: Nie wariuj, Daisy

Scenariusz: John Allison
Rysunki: Max Sarin
Wydanie: I
Data wydania: Luty 2019
Seria: Giant Days
Tłumaczenie: Bartosz Sztybor
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: 170x260 mm
Stron: 112
Cena: 42,00 zł
Wydawnictwo: Non Stop Comics
ISBN: 9788381107778
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Rozpoczyna się drugi rok studiów. Daisy, Susan i Esther wynajmują dom poza kampusem. Tradycyjnie jednak nic nie idzie tak gładko, jak życzyłyby sobie bohaterki. Niechciane odwiedziny, włamanie, były chłopak mieszkający tuż za rogiem, chroniczne zapalenie płuc, ojciec na życiowym zakręcie… Dziewczyny szybko zaczynają tęsknić za akademikiem. Okazuje się, że dorosłość to coś więcej niż terminowe opłacanie rachunków.

Galerie

Giant Days #06: Nie wariuj, Daisy Giant Days #06: Nie wariuj, Daisy Giant Days #06: Nie wariuj, Daisy

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

NOWY ROK, NOWE MIEJSCE, NOWE PROBLEMY



Kto nie lubi dobrych komedii obyczajowych? Takich przedstawiających życie w krzywym zwierciadle, ale nie bez goryczy ani tym bardziej nie bez refleksyjnej satyry? Tak, jacyś malkontenci się znajdą, ale tym osobnikom już podziękujemy. A skoro już ich nie ma, śmiało możemy powiedzieć, że chyba każdy, bo każdy lubi się pośmiać, a jeśli jednocześnie może się z czymś identyfikować, to już trudno by nie przypadło mu takie dzieło do gustu. I tak właśnie rzecz ma się z „Giant Days”, znakomitą serią komediową traktującą o studenckim życiu i wkraczaniu w dorosłość.



Dla Esther, Susan i Daisy zaczyna się nowy etap nauki – a dokładniej drugi rok studenckiego życia. Po tym, jak straciły dawny akademik, trzy dziewczyny wprowadzają się do domku poza kampusem. Miejsce to wydaje się być rajem, ale akurat w tym wypadku kluczowe jest słowo „wydaje”. Obowiązki to jedno, wkrótce jednak dochodzi do włamania i studentki tracą wszystko, co w ich dobytku cenne. Kto mógł się tego dopuścić? I co jeszcze je czeka? Cokolwiek to będzie, na pewno nie będą miały łatwo, bo trzeba wziąć się do roboty, odnaleźć w nowej sytuacji, poznać nowych ludzi i… jakoś poradzić sobie z faktem, że Ed mieszka blisko. Zdecydowanie za blisko…



Pisałem to już nie raz, ale napiszę znowu. „Giant Days” to nie tylko świetny komiks, ale i gotowy materiał na doskonały serial komediowy, który szybko doczekałby się kultowego statusu. Widownia uwielbia losy paczki kumpli (tudzież przyjaciółek, jak w tym przypadku), widzowie kochają komiczne tragedie, spotykające bohaterów i zmuszające ich do wygrzebywania się z nich w równie zabawny sposób, a przy okazji chcą by było to realistyczne, absurdalne, wzruszające, ale pozostawiające przede wszystkim dobry humor. I coś tam jeszcze kołaczące się po zwojach naszych mózgów. I to właśnie dałoby przeniesienie przygód trzech dziewczyn na mały ekran.



Ale to samo daje nam wersja komiksowa, świetnie napisana i jakże znakomicie w swej cartoonowej prostocie zilustrowana. Każdy zeszyt to oddzielna, zabawna opowiastka, gdzie mamy i akcję, i pewne tajemnice, i całkiem sporo uczuć. Wszystkie jednak układają się w jedną wielką, znakomitą całość, wątki więc przenikają się ze sobą i rozwijane są z rozdziału na rozdział. Jeśli zaś chodzi o same postacie, skrojone zostały naprawdę nieźle i wyraziście. Ich charaktery są co prawda cartoonowo przerysowane, ale taka to estetyka. I nie, nie myślcie, że mi to przeszkadza, lubię to, cenię i chętnie wracam do tych postaci (a wraz z nimi miejsc i wydarzeń). Bo dziewczyn i otaczających ich facetów nie da się nie lubić. Mają swoje dobre i złe strony, szalone myśli i słabości – i trudno w nich nie znaleźć trochę siebie samego / samej.



W skrócie: po prostu kawał dobrej, wyrazistej komedii obyczajowej. Nie tylko dla tych, którzy wkraczają właśnie w dorosłe, samodzielne życie. Jak na tak zgrany temat, całość jest po prostu zadziwiająco świetna i nawet jeśli myślicie, że za dużo widzieliście już takich historii, sięgnijcie po „Giant Days”. Warto.