reklama baner reklama
baner

Komiks

W cieniu gwiazdy

W cieniu gwiazdy

Scenariusz: Zygmunt Similak
Rysunki: Zygmunt Similak
Wydanie: II
Data wydania: Grudzień 2018
Seria: Historie Okupacyjne
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: 210x297 mm
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Kameleon
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Nowe wydanie, poszerzone, poprawione i w kolorze, drugiej części autobiografii Zygmunta Similaka, pt. W cieniu gwiazdy.

Jest to komiks niezwykły, ukazujący Łódź w pierwszych miesiącach po wyzwoleniu Polski przez Armię Czerwoną. Autor patrzy na powojenną rzeczywistość oczami dziecka, jakim wówczas był, nieco naiwnie, czasem myląc sen z rzeczywistością, ale w sposób szczery i pozbawiony uprzedzeń.

Similak stara się nie oceniać i nie wartościować, a tylko przytaczać fakty i wydarzenia, które sam przeżył lub których był naocznym świadkiem. Ocena nasuwa się sama, choć niektóre pytania pozostają bez odpowiedzi, jak choćby te o sens wybuchu Powstania Warszawskiego, czy stosunek Polaków do niosących wyzwolenie od niemieckiego okupanta Rosjan.

Komiks jest dokumentem epoki, znakiem, że pamiętamy ten trudny okres naszej historii.

[opis wydawcy]

Galerie

W cieniu gwiazdy W cieniu gwiazdy W cieniu gwiazdy W cieniu gwiazdy W cieniu gwiazdy

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

DALSZE LOSY MŁODEGO SIMILAKA



Być może „Historie okupacyjne” nie były najlepszym komiksem w dorobku Similaka – choć zdecydowanie należały do czołówki jego prac i zarazem był to po prostu bardzo dobry album – ale każdy bez dwóch zdań nazwałby je jego najbardziej osobistym dziełem. Teraz na rynek trafia wznowienie ciągu dalszego tej opowieści, zatytułowane „W cieniu gwiazdy” – na dodatek w edycji rozszerzonej i poprawionej. I trzeba przyznać, że jest to rzecz równie dobra, co część pierwsza, sentymentalna, ale zarazem spoglądająca na powojenną rzeczywistość zarówno bez różowych okularów, jak i bez postrzegania wszystkiego tylko w czerni i bieli.



Druga wojna światowa dobiegła końca, ale w Polsce zaczął się czas kolejnych „zaborów”. Komuna otacza młodego Similaka ze wszystkich stron, chłopak próbuje zrozumieć czemu wyzwoliciele właściwie są niewiele lepsi, od poprzednich ciemiężycieli i żyć, jak młody chłopak powinien. Wśród zagrożeń i szarości nie brak jednak szczęśliwych chwil i pozytywów wartych zapamiętania do końca życia.



Jeżeli nie czytaliście „Historii okupacyjnych”, musicie wiedzieć, że zarówno one, jak i „W cieniu gwiazdy” to nie komiksy historyczne. To nie analizy czasów wojny i komuny, choć oczywiście obie kwestie są nie tylko w nich poruszane, ale też i stanowią bardzo ważny, nieodłączny a często także dominujący w fabule element. Co zatem? Nic innego, jak autobiografia Zygmunta Similaka, nie obejmująca całego jego życia, a najwcześniejsze jego lata – dzieciństwo i młodość spędzona w ciężkich dla naszego kraju czasach. Nie oglądamy więc drogi artysty do sławy, a to jak próbował pozostać dzieckiem, mimo otaczającej go rzeczywistości, jak kształtował się jako człowiek i ostatecznie także, jak rodziły się jego pasje.



Powstała z tego dobra opowieść obyczajowa, która w subiektywny, ale jakże realistyczny sposób spogląda na okres drugiej wojny światowej i komuny. Są w tym emocje, są uczucia, dużo sentymentu i sporo grozy. Ale to opowieść nie o ustrojach, a ludziach, i dzięki temu czyta się ją naprawdę znakomicie. Tym bardziej, że jest taka zwyczajna, taka prosta i swojska. I dobrze przy tym wykonana – przynajmniej jeśli chodzi o fabułę.



Bo, jak już pisałem nie raz, miłośnikiem rysunków Similaka nie jestem. Doceniam jednak jego umiejętności i muszę dodać, że akurat w przypadku tego komiksu nie wyobrażam sobie, by ktoś inny miał się zająć jego szatą graficzną. Nie ważne czy zrobiłby to w bardziej realistyczny lub atrakcyjny sposób, czy nie, to historia Similaka, o Similaku i Similak najlepiej pasował do „W cieniu gwiazdy”. Z tą swoją cartoonową kreską, rodem z rysunkowych dowcipów i lekkim, prostym kolorem.



W ostatecznym rozrachunku powstał świetny komiks – a właściwie świetna dylogia – która pokazuje, że nie tylko po komiksowe biografie zagranicznych mistrzów warto jest sięgnąć. Smilika nie zdobył co prawda takiej sławy ani takiego miejsca, jak Christa czy Papcio Chmiel, niemniej wypada o nim pamiętać i mieć świadomość jego twórczości. Dlatego zachęcam do zainteresowania się tymi dwoma albumami.