reklama baner reklama

Nowe Teksty

Generyczność frankofona
Tymczyński o "Lady S #08: Racja stanu"
Okładka miesiąca: luty 2019
Chmielewski wybiera okładkę miesiąca
Dokąd zmierzamy, panie Vaughan?
Sus o 3. i 4. tomie "Paper Girls"
Cierpień (nie)młodej Gert ciąg dalszy
Wronka o "Nienawidzę Baśniowa #02: Fujowy żywot"
Początek końca
Sus o "B.B.P.O: Plaga żab #04"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Komiks

Księga Vanitasa #05

Księga Vanitasa #05

Scenariusz: Jun Mochizuki
Rysunki: Jun Mochizuki
Wydanie: I
Data wydania: Grudzień 2018
Seria: Księga Vanitasa
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka, obwoluta
Cena: 19,99 zł
Wydawnictwo: Waneko
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

WAMPIRY KONTRA WILKOŁAK?



Tak, jak zapowiedziała autorka, tak też zrobiła i piąty tom „Księgi Vanitasa” jest komiksem nieco cieńszym, niż jego poprzednik. Paradoksalnie jednocześnie całość jest lepsza, bardziej dynamiczna, wciągająca i przy okazji spójna, niż ostatnio. Dzięki temu mangę pochłania się szybko i z przyjemnością, a przy okazji rodzą się nadzieję, że seria ta najlepsze momenty ma jeszcze przed sobą i czeka nas jeszcze wiele świetnej rozrywki.



Za panowania Ludwika XV we Francji, w okolicach Owernii i Gévaudan doszło do serii morderstw, które przypisano wilkowi. Kościół uznał jednak, że to sprawka wampira, wampiry jednak mają swoją wersję tej legendy, opowiadającą o pokrytym futrem stworze przypominającym wilka. Teraz wydaje się, że bestia z Gévaudan powróciła, dlatego Vanitas rusza zbadać tę sprawę i powiązania z wampirami. Jednocześnie do akcji ruszają kościelni wysłannicy. Nikt jednak nie spodziewa się, co czeka na nich na miejscu…



Jeżeli podobnie jak mnie, „Księga Vanitasa” na początku nie kupiła Was tak do końca, a potem czasem dawaliście się jej porwać, a czasem nie, teraz będziecie zadowoleni, że zdecydowaliście się doczytać serię do tego momentu. Szybsze tempo i większe ujednolicenie akcji sprawiły, że tomik pochłonąłem jednym tchem i z ochotą na więcej, a całość okazała się co najmniej równie dobra, co jakże udany tom drugi.



Oczywiście historia swej jakości nie zawdzięcza tylko i wyłącznie przyspieszeniu tempa i dodaniu akcji. Gdyby tak było, od samego początku trzymałaby się na takim poziomie – choć oczywiście elementy te zostały tu bardziej wyeksponowane i dopracowane. Równie ważny jest jednak świetny klimat, jaki autorka buduje na stronach tej części przygód swoich bohaterów. Połączenie mroku, zimowych scenerii i wrzucenie w to wszystko bestii, z którą mierzyć muszą się bohaterowie wypada znakomicie. A że akcja poprowadzona jest naprawdę dobrze, całość wciąga tak, jak wciągało opus magnum Mochizuki, „Pandora Hearts”.



A mogło się nie udać. Mogło być źle, bo przecież wampiry kontra wilkołak (?) to temat zgrany do cna. Koszmarnie wykorzystano go w „Zmierzchu”, a niezliczone dzieła przedstawiły różne warianty spotkań tych dwóch ras. Mochizuki nie znalazła niczego świeżego, ale jednocześnie udało jej się przekuć to w coś świetnego. Dużą w tym zasługa osadzenia opowieść w klimatach legend i historycznych przekazów, co doskonale pasuje do fantastyki spod szyldu alternate history.



A wszystko to jak zawsze znakomicie zilustrowane, utrzymane na stylu konwencji mangi shounen i shoujo. Jest więc i prostota, i przywiązanie do historycznych detali widocznych szczególnie w strojach czy wystroju wnętrz, a wreszcie bardzo klimatyczne użycie rastrów. Całość pozostawia po sobie bardzo dobre wrażenie i uczucie niedosytu. Ale to dobrze – i to bardzo. Dlatego polecam i czekam na więcej.