reklama baner reklama
Obaner

Komiks

Ex machina #03

Ex machina #03

Scenariusz: Brian K. Vaughan
Rysunki: Tony Harris, Tom Feister
Wydanie: I
Data wydania: Styczeń 2019
Seria: Ex machina
Tłumaczenie: Tomasz Kłoszewski
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170x260 mm
Stron: 276
Cena: 89,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328141230
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Trzeci tom słynnej historii łączącej kryminał, thriller polityczny i science fiction z opowieścią superbohaterską. Mitchell Hundred działał kiedyś w Nowym Jorku jako superbohater zwany Wielką Machiną. Obecnie, jako burmistrz, tkwi w samym centrum intryg politycznych i sporów społecznych. Sytuacja w mieście staje się jeszcze bardziej napięta w wyniku serii niezwykłych napadów, które grożą rozbudzeniem starych konfliktów między policją a strażą pożarną. Oliwy do ognia dolewa publiczna wypowiedź Hundreda na temat narkotyków. Na dodatek tajemniczy przybysz z innego wymiaru powoduje awarię zasilania miasta...
Scenariusz opowieści napisał słynny amerykański twórca Brian K. Vaughan (Y – Ostatni z Mężczyzn, Saga), zdobywca aż dziesięciu Nagród Eisnera. Rysunki są dziełem Tony’ego Harrisa (Starman, Batman), dwukrotnego laureata Nagrody Eisnera.

Galerie

Ex machina #03 Ex machina #03 Ex machina #03

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

DLA ZNUDZONYCH KONWENCJĄ SUPERHERO



Brian K. Vaughan to jeden z tych scenarzystów, po komiksy których można sięgać w ciemno. Nawet słabsze jego prace, takie jak „Runaways” to kawał dobrego komiksu, lektury którego się nie żałuje., najlepsze zaś deklasyfikują większość konkurencji w sposób niepozostawiający najmniejszych wątpliwości. Do której grupy należy „Ex Machina”? Można powiedzieć, że znajduje gdzieś po środku. Nie jest to seria tak genialna, jak np. „Y: Ostatni z mężczyzn”, ale to naprawdę porywającą, inteligenta i świetnie pomyślana opowieść, która spodoba się miłośnikom fantastyki, a przeciwników politycznych treści – choć reprezentuje przecież gatunek political fiction – bynajmniej od siebie nie odstraszy.



Mitchell Hundred, niegdysiejszy jedyny superbohater naszej planety, a obecny burmistrz Nowego Jorku, zamienił jedną walkę z tymi złymi, na drugą. Walki gangów i dawne konflikty to tylko jedna strona medalu. Po drugiej znajdują się polityczne machinacje, intrygi i spory. Ale medal ten ma i trzecią stronę: bo w mieście pojawia się wróg z innego wymiaru. Na dodatek sam Hundred też potrafi zaszkodzić swojej pozycji, lepiej nawet niż jego wrogowie…



Twórczość Briana K. Vaughana nigdy nie była pełna oryginalnych pomysłów. W końcu „Y” był oparty na znanej fantastyce od dekad idei świata, gdzie przedstawiciele jednej płci wyginęli – ba, któż z nas nie zna naszej polskiej „Seksmisji”, traktującej właśnie o tym problemie. „Runaways” to nic innego, jak wariacja na temat schematów komiksów superbohaterskich traktujących o nastolatkach. „Paper Girls” natomiast to nic innego, jak połączenie książek Stephena Kinga i „Stranger Things” z kinem fantastycznym lat 80. Wyjątkowość prac tego scenarzysty polega na doskonałym wykorzystaniu po raz kolejny tych samych motywów, z jednoczesnym znalezieniem w nich czegoś świeżego. I tak samo jest z „Ex Machiną”.



Polityka i superhero? To przecież temat stary, jak Współczesna Era Komiksu – przynajmniej w poważnym, roztrząsającym ważkie kwestie ujęciu. Vaughan jednak swoją opowieść opiera na istnieniu tylko jednego, jedynego człowieka z supermocami. Na dodatek takiego, który karierę herosa zamienił na urząd burmistrza Nowego Jorku. Jego wyobcowanie i zmaganie się z problemami wielkiej wagi, ale jednocześnie najczęściej dość przyziemnymi (najczęściej, bo jednak bardziej nienaturalne zło także nie śpi), to rzeczy, które najbardziej przekonują w całej opowieści. I które także do mnie osobiście najbardziej trafiają.



Jednocześnie scenarzysta nie zapomina, że ma tu być akcja, mają być tajemnice, zaskoczenia i odpowiednio epickie momenty. Całość ma też świetny klimat i znakomitą szatę graficzną, realistyczną, z postaciami posiłkowanymi wyglądem m.in. znanych aktorów, choć wraz z kolejnymi tomami w pewnym stopniu autor odchodzi od takich inspiracji. Wszystko to, wraz z rewelacyjnym wydaniem, składa się na serię, którą warto polecić każdemu miłośnikowi dojrzałych komiksów, wychowanych na superhero, ale znudzonych już ich konwencją. Nie zawiedziecie się.