reklama baner reklama
Obaner

Komiks

Odrodzenie #04: Ucieczka do Wisconsin

Odrodzenie #04: Ucieczka do Wisconsin

Scenariusz: Tim Seeley
Rysunki: Mike Norton
Wydanie: I
Data wydania: Styczeń 2019
Seria: Odrodzenie
Tłumaczenie: Bartosz Musiał
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: 170x260mm
Stron: 128
Cena: 42,00 zł
Wydawnictwo: Non Stop Comics
ISBN: 978-83-8110-634-4
WASZA OCENA
7.50
Średnia z 2 głosów
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Pewnego dnia w prowincjonalnym Wisconsin zmarli wracają do życia. Detektyw Dana Cypress musi się zmierzyć z natrętnymi mediami, religijnymi fanatykami i rządową kwarantanną. Tymczasem śledztwo w sprawie tajemniczego zabójstwa jej odrodzonej siostry zatacza coraz szersze kręgi, trop prowadzi aż do Nowego Jorku. Kontynuacja przebojowej serii autorstwa goszczącego wielokrotnie na liście bestsellerów "New York Timesa" Tima Seeleya oraz nagrodzonego Eisnerem rysownika Mike'a Nortona, uzupełniona o materiał dodatkowy.


Zawiera zeszyty #18-23 oraz "Chew/Odrodzenie" #1.

Recenzja

Delegacja, Łukasz Słoński

Galerie

Odrodzenie #04: Ucieczka do Wisconsin Odrodzenie #04: Ucieczka do Wisconsin Odrodzenie #04: Ucieczka do Wisconsin

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

NAPIĘCIE NARASTA



Wraz z tym tomem dobrnęliśmy do połowy opowieści o zmartwychwstałych mieszkańcach pewnej mieściny. Zaczęło się tajemnicami i świetnym klimatem i choć to już czwarty tom, a co za tym idzie za nami już 23 zeszyty, nic się na tym polu nie zmieniło. Stagnacja? Monotonia? Nic bardziej mylnego. „Odrodzenie” tym właśnie stało od pierwszych stron i za to najbardziej je cenię, a fakt, że autorzy niespiesznie snują swoją opowieść, rozbudowując zarówno postacie, relacje między nimi, jak i świat, tylko świadczy na korzyść ich samych i ich serii.



Witajcie w Wisconsin. Prowincja, jak prowincja, tu – zdawałoby się – nie może się wydarzyć nic niezwykłego, a jednak. Kiedy pewnego dnia zmarli zaczęli wracać do życia, cały świat skupił swą uwagę na tym miejscu, a niepewne sytuacji władze kraju odizolowały je od reszty. Od tej chwili zamknięci w swoim gronie ludzie, muszą zmagać się z problemami, jakich nastręcza obecny kryzys. A napięcie narasta, problemów przybywa, odpowiedzi na pytania jak zwykle nie ma, a policja zajmująca się nie tylko zwykłymi sprawami, ale też i zmartwychwstałymi, nie ma chwili spokoju. Jakby tego było mało, w lasach czają się tajemnicze świetliste widma, które są coraz bardziej obecne na scenie…



Od kiedy tylko „Odrodzenie pojawiło się na rynku, każdy – włącznie z samymi autorami – mówił, że to takie połączenie „The Walking Dead” z „Fargo”, ale i tak pierwsze skojarzenia, jakie nasuwają się po lekturze dowolnego zeszytu są dość jednoznaczne: ależ to przypomina powieści King! Małe miasteczko, zamknięta społeczność ze swoimi tajemnicami i grzeszkami, spora ilość postaci, dobre zaplecze obyczajowe, dziwne zdarzenia… Jak powszechnie jednak wiadomo, wszelkie próby naśladownictwa Króla Horroru z góry skazane są na porażkę. A jednak Tim Seeley, którego komiksy o Batmanie były co prawda niezłe, ale jakoś nie wyróżniały się spośród im podobnych, zdołał stworzyć coś, czego King by się nie powstydził. I zarazem coś, co mi osobiście o wiele lepiej podeszło, niż „Żywe trupy”, które oferowały równie wiele dobrych, co złych tomów.



Ale wracając do samej opowieści, co jeszcze poza klimatem, tajemnicami i małomiasteczkowymi sprawami znajdziecie w „Odrodzeniu”? Na pewno wszystko to, co powinno się znaleźć w takich opowieściach. Mamy więc miłość, nienawiść, zdrady, kombinowanie, jak wykorzystać zaistniałą sytuację do własnych celów… Tyle, jeśli chodzi o wątki, co się zaś tyczy horrorowych motywów, mamy tu tajemnicze stworzenia, mamy coś z opowieści o duchach i nawiedzonych miejscach, a i dla fanów makabry i estetyki gore nie zabraknie wrażeń. Całość podlana została wątkami z policyjnych thrillerów i całkiem szybką akcją, którą równoważą bardziej leniwe momenty.



Oczywiście jest w tym wiele kopiowania schematów, ale jednocześnie Seeley robi to w sposób wprawny, sympatyczny i nienachalny. Całość czyta się szybko, z przyjemnością, napięciem i zaciekawieniem, a świetna szata graficzna, czysta, prosta, ale bardzo nastrojowa, doskonale to wszystko uzupełnia. Czy trzeba dodawać coś więcej? Miłośnicy „Z archiwum X”, powieści Stephena Kinga i tym podobnych dzieł poczują się tu, jak w domu.