reklama baner reklama

Nowe Teksty

Okładka miesiąca: listopad 2019
Chmielewski wybiera okładkę miesiąca
Who Watches the Series?
Pawełek o serialu "Strażnicy"
Udany powrót Godzilli
Pawełek o filmie "Godzilla II. Król Potworów"
Wizyta w Królestwie Traw
Słoński o "Grass Kings. Tom 3"
Swoboda idzie z duchem czasu
Sławiński o "Osiedle Swoboda. Centrum"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Obaner

Komiks

Ex machina #02

Ex machina #02

Scenariusz: Brian K. Vaughan
Rysunki: Tony Harris
Wydanie: I
Data wydania: Październik 2018
Seria: Ex machina
Tłumaczenie: Tomasz Kłoszewski
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170x260 mm
Stron: 252
Cena: 89,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328134515
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Drugi tom znakomitej opowieści łączącej kryminał, thriller polityczny i science fiction z opowieścią superbohaterska. Mitchell Hundred był niegdyś superbohaterem znanym jako Potężna Machina, a obecnie jest burmistrzem Nowego Jorku. Zarządzanie ogromnym miastem, nieżyczliwi dziennikarze, szaleńcy pragnący rozgłosu, zwykli zazdrośnicy – tak teraz wygląda spis kłopotów, którym Mitchell musi stawiać czoło. Wszystkie codzienne problemy dałoby się jednak przezwyciężyć, gdyby nie sprawy znacznie poważniejsze: zamachy terrorystyczne oraz pojawienie się tajemniczego człowieka dysponującego mocą podobną do tej, z której korzystał Hundred jako bohater. Czy Potężna Machina musi powrócić do akcji, czy też burmistrz w inny sposób zdoła poradzić sobie z zagrożeniami?

Scenariusz opowieści napisał słynny amerykański twórca Brian K. Vaughan (Y – ostatni z mężczyzn, Saga), zdobywca aż dziesięciu Nagród Eisnera. Rysunki są dziełem Tony’ego Harrisa (Starman, Batman), dwukrotnego laureata Nagrody Eisnera.

Recenzja

Naśladowcy, Łukasz Słoński

Galerie

Ex machina #02 Ex machina #02 Ex machina #02

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

EX(?) MACHINA



Co jeszcze można świeżego opowiedzieć w gatunku superhero? Zdawałoby się, że nic. A jednak Brian K. Vaughan, autor "Y: Ostatniego z mężczyzn" czy "Runaways" pokazał, że można. I to na dodatek opierając się na elementach i schematach, które każdy miłośnik opowieści obrazkowych zna doskonale. Trzeba mieć tylko konkretny pomysł, konsekwentnie rozbudowywany i mocno osadzony w realnym świecie, co dodaje mu posmaku prawdziwości, do tego solidną dawkę talentu i pasję, dzięki której całość czyta się na raz, z zapartym tchem.



Mitchell Hundred niegdyś zdobył supermoce i stał się jedynym superbohaterem na świecie – Potężną Machiną. Teraz to wszystko jest już dawno za nim, został burmistrzem Nowego Jorku i prowadzi zupełnie inny tryb życia, niż wcześniej, ale przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Ze względu na swoją odmienność, Mitchell jest nękany, prześladowany i atakowany, a nie dość, że musi sobie poradzić nie tylko z polityką, ale i zamachami terrorystycznymi, to jeszcze na horyzoncie pojawia się wróg posiadający moc podobną do jego własnej. Czyżby nadszedł czas by Machina przestał być ex-bohaterem i wrócił do działania?



Jak pisałem już na wstępie, "Ex Machina" nie jest zbudowana na szczególnie oryginalnym pomyśle. Wręcz przeciwnie, mamy tu zwykłego człowieka, który swoje moce zdobywa w wypadku (Marvel od 1961 roku buduje na tym całe swoje uniwersum), mamy prześladowanie z tego powodu (niczym w X-Men) itd., itd. Fakt, że nasz bohater jest jedynym ziemskim herosem też nie jest niczym odkrywczym, choć w czasach, kiedy komiksowe światy zaludniają nieprzebrane rzesze obdarzonych niezwykłymi zdolnościami gości, łatwo można o tym zapomnieć. A przecież w zeszytach DC herosi od początku wydawali się być jedynymi na świecie, nawet jeśli współdziałali czasem z innymi.



Co zatem sprawia, że "Ex Machina" jest tak udana i ma w sobie świeżość, jakiej brakuje najbardziej wymyślnym opowieściom superhero? Przede wszystkim realizm, chociaż klimat całości też nie jest bez znaczenia. Samotność głównego bohatera, fakt, że ma dźwiga ona na barkach cały świat, są wyczuwalne, jak chyba nigdzie indziej w gatunku. Może nie jest to uczucie tak intensywne i dojmujące, jak np. w przypadku "Y: Ostatniego z mężczyzn", ale pozostaje bardzo wyraźne. Do tego dochodzi skupienie się na przyziemnych sprawach, polityce i wydarzeniach, które uwierzytelniają całą historię. Wreszcie mamy też multum nawiązań do klasyki science fiction, a w wyglądzie postaci odbija się wiele znanych twarzy, chociażby z "Gwiezdnych wojen".



A wszystko to podane w sposób skłaniający do myślenia, dostarczający świetnej rozrywki i bardzo nastrojowy. Zabawa też jest znakomita, a całość świetnie prezentuje się pod względem wydania. Czy trzeba dodawać coś jeszcze? Polecam.