Smerfy #11: Smerfolimpiada - Aleja Komiksu
reklama baner reklama
baner

Komiks

Smerfy #11: Smerfolimpiada

Smerfy #11: Smerfolimpiada

Scenariusz: Peyo
Rysunki: Peyo
Wydanie: I
Data wydania: Kwiecień 2018
Seria: Smerfy
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: 215x290 mm
Stron: 48
Cena: 19,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328135017
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Kolejny 11 już tom przygód niebieskich skrzatów zawiera trzy opowiadania: Smerfolimpiada, Wielkanoc u Smerfów i Plac zabaw dla Smerfów.

Papa Smerf wraz z Osiłkiem chcą zorganizować olimpiadę dla wszystkich mieszkańców wioski. Do tej pory tylko Osiłek uprawiał sporty i nikt nie chciał z nim konkurować. Sprawdź, czy nasze małe leniuchy będą chciały ćwiczyć i przejść na dietę? Dowiedz się również, jak niebezpieczne mogą być wielkanocne jajka i czym może grozić zabawa w nieznanych miejscach.

Smerfy wymyślił belgijski scenarzysta i grafik Pierre Culliford (1928–1992), używający pseudonimu Peyo. Obecnie autorami serii są następcy Peyo, w tym jego syn Thierry.

[opis wydawcy]

Galerie

Smerfy #11: Smerfolimpiada Smerfy #11: Smerfolimpiada Smerfy #11: Smerfolimpiada

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

IGRZYSKA SMERFÓW



Chyba żaden komiks wydany w naszym kraju nie kazał na siebie czekać tak długo, od chwili jego zapowiedzi, jak właśnie ten. Pamiętam, jak byłem dzieckiem i jak kupowałem wówczas albumy z przygodami Smerfów. To wtedy, w roku 1998, czyli dokładnie dwadzieścia lat temu, na końcu „Zupy ze Smerfów” zapowiedziano „Smerfolimpiadę”. Komiks ten jednak się nie ukazał… aż do dziś, kiedy to trafia na księgarskie półki dokładnie w trzydziestopięciolecie swojego pierwszego wydania. Czy warto było na niego czekać? Absolutnie tak, bo jak każde z dzieł Peyo, także i on dostarcza niesamowitej rozrywki, która kupi serca zarówno najmłodszych, jak i najstarszych czytelników.



Co na nich wszystkich czeka w środku? Jak w wielu innych tomach, tak i w tym kilka krótkich opowiastek z małymi niebieskimi stworkami. W pierwszej z nich, tytułowej, Osiłek próbuje znaleźć rozwiązanie gnębiącego go problemu. Lubi ćwiczyć, ale nie ma z kim. Z pomocą Papy Smerfa chce zorganizować Smerfolimpiadę, jednak rodzi to kolejne kłopoty, bo czy inne Smerfy, tak bardzo niechętne do wysiłku, zechcą zaangażować się w sportową rywalizację i związane z tym wyrzeczenia?

W kolejnym komiksie „Wielkanoc u Smerfów” z okazji tytułowego święta niebiescy bohaterowie chcą dać Papie Smerfowi jajko w prezencie. Zaczyna się jednak rywalizacja, kto będzie miał lepsze. Całość wieńczy natomiast „Plac zabaw dla Smerfów”, gdzie Smerfy przekonują się, że ich ławki, huśtawka etc. się zepsuły. Jak wiadomo coś trzeba z tym zrobić, żeby nadal cieszyć się chwilami odpoczynku.



Trudno mi być obiektywnym w przypadku tego tomu, bo obudził we mnie tak wiele sentymentów, jak żaden z wydanych w ostatnich latach albumów ze „Smerfami”, że przełożyły się one na wrażenia płynące z lektury, ale nie skłamię, jeśli powiem, że to naprawdę znakomity komiks. Bo czy któryś tom Smerfów był zły? Właśnie, a „Smerfolimpiada” to dzieło, do jakich przyzwyczaił nas Peyo. Mądre, zabawne, z przesłaniem i doskonale nadające się dla czytelników w każdym wieku. Dla mnie prywatnie należy ono do jednym z najlepszych w jego dorobku, ale jak już mówiłem, obiektywny być nie mogę.



Mogę natomiast z radością powiedzieć, jak doskonale bawiłem się, czytając niniejszy album. A przecież po tylu latach czekania, mógł nie sprostać moim oczekiwaniom. Na szczęście zarówno scenariusze poszczególnych historii, jak i niezapomniana szata graficzna, czysta, doskonale wykonana i uzupełniona o świetny kolor, nie zawiodły.



Dlatego też nie pozostaje mi nic innego, jak polecić „Smerfolimpiadę” Waszej uwadze. Nie ważne, ile macie lat, taka klasyka się nie starzeje i każdego bawi w równym stopniu. Ja jestem bardzo, bardzo zadowolony i z niecierpliwością czekam na kolejny zapowiedziany już tom.