reklama baner reklama
baner

Komiks

Smerfy #19: Smerf Dzikus

Smerfy #19: Smerf Dzikus

Scenariusz: Luc Parthoens, Thierry Culliford
Rysunki: Alain Maury
Kolor: Nine
Wydanie: I
Data wydania: Styczeń 2018
Seria: Smerfy
Tytuł oryginału: Les schtroumpfs 19. Le schtroumpf sauvage
Rok wydania oryginału: 1998
Wydawca oryginału: Le Lombard
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: 215x290 mm
Stron: 48
Cena: 19,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328118805
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Wraz z końcem lata nadchodzą straszliwe upały. Susza powoduje, że w Lesie Smerfów wybucha pożar. Tylko dzięki pomysłowi mądrego Papy Smerfa udaje się uratować wioskę, ale przepadają zgromadzone na zimę zapasy niebieskich skrzatów. Smerfy muszą wyruszyć na daleką wyprawę, by zdobyć pożywienie. To dopiero początek wielu niezwykłych i strasznych przygód, podczas których nasi bohaterowie spotkają tajemniczego Dzikusa, będą musieli zamieszkać w lesie i stoczą walkę z podstępnym Gargamelem!

Smerfy wymyślił belgijski scenarzysta i grafik Pierre Culliford (1928–1992), używający pseudonimu Peyo. Jego komiksy zostały zaadaptowane na potrzeby filmów o przygodach niebieskich skrzatów. Obecnie autorami nowych opowieści o Smerfach są następcy Peyo, w tym jego syn Thierry.

[opis wydawcy]

Galerie

Smerfy #19: Smerf Dzikus Smerfy #19: Smerf Dzikus Smerfy #19: Smerf Dzikus

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

DZIKO I GORĄCO



Smerfy powracają z kolejnym tomem swoich przygód tworzonych przez kontynuatorów serii. Jak zwykle na czytelników czeka dużo dobrej zabawy, humoru, przygód i przesłanie. A wszystko to w towarzystwie sympatycznych niebieskich stworków, które nawet w komiksach nie tworzonych przez Peyo mają się o wiele lepiej, niż w kiepskich filmach kinowych.



Tym razem w Wiosce Smerfów u schyłku lata zaczynają panować nadzwyczajne upały. Nikomu nic się nie chce robić, każdy najchętniej wylegiwałby się w cieniu, ale niestety. Najpierw wioskę demolują uciekające z lasu zwierzęta, a kiedy okazuje się, że uciekały przed pożarem, małe niebieskie stworzonka muszą poradzić sobie także z ogniem. Gdy płomienie sięgają wioski i pierwsze domy zaczynają płonąć, Papa Smerf podejmuje decyzję o wysadzeniu tamy. Woda gasi pożar, ale to dopiero początek kłopotów. Część domów jest zniszczona, da się je odbudować, jednak przepadły wszelkie zbiory, do tego bór wokół wioski został spalony, więc nie ma mowy o zdobyciu pożywienia właśnie tam, a zbliża się zima i znów wszystkich czeka głód. Co można zrobić w tej sytuacji? Papa Smerf decyduje się wyruszyć na poszukiwania żywności do północnej części lasu, gdzie podobno żyją pewne dziwne Smerfy. To właśnie tam spotykają tajemniczego Smerfa Dzikusa, ale nie wiedzą jeszcze, że nawet powrót do domu nie zagwarantuje im spokoju. Dzikus przybywa tam za nimi, a na horyzoncie czai się Gargamel. Oj będzie się działo…



„Smerfy”, jak każdy komiks dla dzieci, to kawał znakomitej rozrywki zarówno dla dużych, jak i małych. Rozrywki z przesłaniem, podanej na dodatek w znakomity sposób i stanowiącej klasę samą w sobie. Nie ważne, że twórca małych, niebieskich stworków, Peyo, nie żyje od lat. Kontynuatorzy serii, w tym także syn artysty, udowadniają, że potrafią dobrze rozwijać dzieło wielkiego poprzednika. Robią to wprawdzie na swój własny sposób, ale z szacunkiem do oryginału i w naprawdę dobry sposób. Oczywiście ci, którzy tęsknią za klasyką, już wkrótce będą mogli przeczytać kolejne, wcześniej nie wydane w Polsce albumy Peyo, ale nie uprzedzajmy faktów.



Co można zatem powiedzieć o komiksie „Smerf Dzikus”? Przede wszystkim, że to dobra, humorystyczna robota, naprawdę nieźle napisana i świetnie narysowana. O wiele lepsza od filmów kinowych, które od kilku lat przyciągają przed ekrany młodych widzów, ciekawsza i bardziej wartościowa. W hołdzie dla pierwowzoru, postarano się by rysunki były identyczne z tymi, jakie oferował nam Peyo. Pod tym względem nowe „Smerfy” wypadają znakomicie, ale poziom trzymają także jako całość. Jeśli więc znacie ich stare przygody, warto byście poznali i nowe, jeśli nie – cóż, to dobra okazja by się przekonać, co ma do zaoferowania ten świat. A jest tego niemało, dlatego też polecam ten, jak i pozostałe tomy serii, Waszej uwadze.