reklama baner reklama

Nowe Teksty

Bohater, na jakiego nie zasługujemy
Zimiński o 1.tomie "Transmetropolitana"
Obniżenie lotu
Kleszcz o "Superman. Action Comics #02: Powrót do „Daily Planet”
Śladów geniuszu brak
Kleszcz o "RAPP #01: Zaginione dzienniki Tesli"
Wino im starsze…
Kleszcz o "Hellboy. Tom 3: Zdobywca Czerw. Dziwne miejsca"
Jest źle, jest źle, jest źle, jest...
Kleszcz o "Liga Sprawiedliwości #03: Ponadczasowi"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Komiks

Akame Ga Kill! #03

Akame Ga Kill! #03

Scenariusz: Takahiro
Rysunki: Tetsuya Tashiro
Wydanie: I
Data wydania: Grudzień 2017
Seria: Akame Ga Kill!
Tytuł oryginału: Akame Ga Kill!
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka, obwoluta
Cena: 21,99 zł
Wydawnictwo: Waneko
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

NIE UMRĘ



Jak tu nie lubić „Akame ga kill!”. Wystarczy rzut oka na okładkę, by w czytelnikach z mojego pokolenia (a pewnie i nie tylko) obudził się sentyment. Bohaterka na niej przedstawiona to wypisz wymaluj Son Goku SSJ3 z nieśmiertelnego „Dragon Ball”, a jej dłoń przypomina dłoń Piccolo z tej samej mangi. Środek też jest podobny, bo oparty na walkach, choć już sam gatunek, klimat całości i jej brutalność bliższe są „Naruto” – serii inspirowanej… tak, tak „Smoczymi kulami”. Jak nie ulec takiej opowieści? Szczególnie, że „Akame” to naprawdę sympatyczna pozycja, lepsza niż wiele podobnych tytułów.



Night Raid to grupa wojowników działająca jako płatni mordercy, która przyjmuje tylko i wyłącznie zlecenia na złych ludzi. A że panujący w kraju ustrój i sama władza są do szpiku złe, jej ofiarą padają głównie wszelkiej maści urzędnicy, politycy i ich sługi. Niestety członkowie Night Raid nie mogą czuć się bezpiecznie. Mimo znakomitego wyszkolenia i broni, na usługach wroga są ludzie także władający teigu, a ostatnie starcie z nimi skończyło się śmiercią Sheele, nie do końca zdrowej psychicznie, ale bardzo sympatycznej wojowniczki. Nastroje panujące w drużynie są więc nienajlepsze. Akame nie może pogodzić się z tą stratą, a Tatsumi poprzysięga jej, że nie będzie cierpiała z jego powodu, bo on nigdy nie da się zabić. By to jednak osiągnąć, zaczyna wzmożony trening, ale wciąż wiele musi się nauczyć.

Tymczasem Esdeath wraca do stolicy by prosić o przydzielenie jej kolejnych sześciu władających. Chce z ich pomocą zaprowadzić porządek. Wstawia się za nią premier, który ma swoje cele. Na jego zlecenie Esdeth zaczyna polowanie na jego politycznych przeciwników, winą za ich śmierć obarczając członków Night Raid…



Lekka, szybka, pełna akcji, z całkiem sporą nutą brutalności i krwawych scen – taka właśnie jest „Akame ga Kill!”, seria przede wszystkim dla nastoletnich chłopców, ale nie tylko. Oczywiście to głównie ta grupa będzie znakomicie się bawić, szczególnie, że biuściaste bohaterki biegają tutaj praktycznie w samej bieliźnie, wymachując bronią równie imponujących rozmiarów, co ich atrybuty. Do tego dochodzą napakowani faceci (plus jeden niepozorny, z którym czytelnik może się identyfikować), walczący ze sobą na śmierć i życie oraz odpowiednia doza humoru. I wszystko to naprawdę znakomicie się czyta. Nawet jeśli już dorośliście, ale wciąż tli się w Was jakaś iskierka tego dawnego Ja, która kochała „Dragon Balla”, „Naruto” itp.



Jak całość przedstawia się graficznie? Także znakomicie: wyraźna, czysta, prosta, ale miła dla oka i doskonale pasująca do treści kreska pozostawia po sobie dobre wrażenie – jest w końcu taka, jak w shōnen być powinna. I taka też jest cała reszta, jeśli więc należycie do miłośników gatunku, na pewno będziecie bardzo zadowoleni. Ja, choć podchodziłem z niepewnością, po drugim tomie dałem się wciągnąć i muszę przyznać, że to jeden z lepszych tytułów tego typu, jaki w ostatnim czasie czytałem. Dlatego polecam.