reklama baner reklama

Nowe Teksty

Ostra jazda w baśniowej tonacji
Panic o 1. tomie "Head Loppera"
Dynamit i Nitrogliceryna
Kleszcz o "Batman/Sędzia Dredd: Wszystkie Spotkania"
Dziesięć oznak paranoi
Sus o "10 bolesnych operacjach"
Gdzie jest Peter?
Kleszcz o 2. tomie "Amazing Spider-Man"
Czejeni kontratakują
Tymczyński o 6. tomie "Comanche"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

banerOPIS

Komiks

Śmierć Wolverine'a

Śmierć Wolverine'a

Scenariusz: Charles Soule
Rysunki: Steve McNiven
Tusz: Jay Leisten
Kolor: Justin Ponsor
Wydanie: I
Data wydania: Grudzień 2017
Seria: Wolverine, Marvel Classic
Tytuł oryginału: Death of Wolverine
Rok wydania oryginału: 2014
Tłumaczenie: Sebastian Smolarek
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170x260 mm
Stron: 108
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328127265
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Wolverine’owi nieobca jest śmierć. Zetknął się z nią wiele razy – zabijał i widział, jak zabijano jego przyjaciół i towarzyszy. Tym razem, utraciwszy zdolność regeneracji, sam będzie musiał pożegnać się z życiem. Ktoś wyznaczył cenę za jego głowę i tropem Logana podąża coraz więcej wrogów. Wolverine nie ma wyboru. Może już tylko przejść do ofensywy i umrzeć tak, jak żył – walcząc.

Scenariusz tej historii napisał Charles Soule, znany m.in. z serii Thunderbolts i She-Hulk. Za rysunki odpowiada Steve McNiven, autor ilustracji do albumów komiksowych Wojna domowa i Wolverine: Staruszek Logan.

[opis wydawcy]

Recenzja

Dobra śmierć, Tomasz Kleszcz

Galerie

Śmierć Wolverine'a Śmierć Wolverine'a Śmierć Wolverine'a

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

POŻEGNANIE WOLVERINE’A



Bohaterowie komiksowi, w szczególności ci z Marvela, mają to do siebie, że często giną – i równie często powracają do życia. Nie inaczej rzecz ma się z Wolverine’em, który życie tracił już kilka razy (choćby w „Erze Ultrona” czy „X-Men: Czasy minionej przyszłości”), ale teraz nadszedł czas by najpopularniejszy z mutantów odszedł z tego świata na dobre – albo przynajmniej na dość długi czas. A wszystko to w znakomitej opowieści, która zainspirowała niedawno twórców kinowych do nakręcenia filmu „Wolverine: Logan”.



Po trwającym trzy miesiące odliczaniu, w trakcie którego Rosomak miał się pogodzić z własną śmiertelnością, nadszedł czas by stawił czoła wydarzeniom mogącym kosztować go najwyższą cenę. Niedawno stracił swoją zdolność do regeneracji, a żaden z naukowców nie może znaleźć na to leku. Mr. Fantastic jest pewien, że w końcu się to uda, ale do tego czasu Wolverine musi unikać walki. I nie chodzi wcale o zranienia, choć te także nie pozostałyby bez wpływu na jego stan, ale o rzeczy, na które dotychczas nie zwracał uwagi. Był w końcu w Hiroszimie, kiedy zrzucono tam bombę, promieniowanie może spowodować u niego białaczkę, poza tym za każdym razem kiedy wysuwa szpony, do jego ciała dostają się potencjalnie zabójcze bakterie. Co więcej, nawet zwykły wstrząs mózgu może być dla niego śmiertelny, bo z powodu zrobionej z adamantium czaszki nie da się przeprowadzić na nim żadnego zabiegu medycznego. Wolverine nie może więc angażować się w jakiekolwiek konflikty, jeśli chce przeżyć, jednak nie będzie to łatwe. Ktoś dowiedział się o jego stanie i wyznaczył nagrodę za jego głowę. Za Loganem ruszają najlepsi mordercy, a on stara się przetrwać za wszelką cenę i odkryć kto stoi za tym wszystkim…



Po dwutomowej historii „Wolverine: Trzy miesiące do śmierci”, którą czytelnicy przyjęli z mieszanymi uczuciami – ja jednak bawiłem się całkiem nieźle – nadszedł czas na wielki finał losów Rosomaka. I jest to finał, który nie zawodzi czytelniczych oczekiwań. Dobrze pomyślany, brudny, krwawy i emocjonujący, jest nie tylko lepszy od „Trzech miesięcy”, ale także od wspomnianego na wstępie, mocno przereklamowanego filmu „Wolverine: Logan”. Mamy tu wprawdzie do czynienia głównie z opowieścią akcji, ale dynamiczną, ciekawą, nierozwleczoną i z szacunkiem żegnającą nas z Loganem.



Najlepiej jednak i tak wypadają tu ilustracje Steve’a McNivena, autora doskonale znanego choćby ze znakomitego „Staruszka Logana” (także będącego inspiracją do wspomnianego wyżej filmu). Jego rysunki są realistyczne i pełne szczegółów. Uzupełnione o dobry kolor tworzą znakomity klimat całości, nie tyle uzupełniając scenariusz, co podnosząc wartość całej opowieści. Ale że i fabuła trzyma poziom, album wart jest polecenia każdemu miłośnikowi komiksów Marvela. Nie ważne czy lubicie X-Menów, czy nie, czy czytaliście „Trzy miesiące do śmierci”, czy też darowaliście sobie owo odliczanie, „Śmierć Wolverine’a” to komiks, który spodoba się wszystkim fanom superhero. Ja ze swej strony polecam gorąco i wyczekuję kolejnego eventu z mutantami, „Axis”.