reklama baner reklama

Nowe Teksty

Nie tylko Nietoperz
Kleszcz o Nightwing #01: Lepszy niż Batman
Atak socjotechniczny na Ms Marvel
Ms. Marvel #03: Zdruzgotana
Sprawa dawnej kochanki
Tymczyński o "Blacksad #01: Pośród cieni"
Trupy pod łóżkiem Jessiki Jones
Gierszewski o Jessica Jones: Alias #04
Czy każdy kapitalista to świnia?
Myszka Miki. Kawa "Zombo"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Komiks

Hellboy. Tom 1: Nasienie zniszczenia. Obudzić diabła

Hellboy. Tom 1: Nasienie zniszczenia. Obudzić diabła

Scenariusz: Mike Mignola, John Byrne
Rysunki: Mike Mignola
Kolor: Matt Hollingsworth, James Sinclair
Wydanie: I
Data wydania: Listopad 2017
Seria: Hellboy
Wydawca oryginału: Dark Horse
Tłumaczenie: Miłosz Brzeziński, Tomasz Sidorkiewicz
Druk: kolorowy
Oprawa: twarda
Format: 170x260 mm
Stron: 288
Cena: 79,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328127289
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Nowe, ekskluzywne wydanie kultowej serii. Cykl zdobył wiele nagród, m.in. Nagrodę Eisnera w 1997 za Obudzić diabła, i zyskał sobie wielu oddanych czytelników.

Hellboy to postać znana z filmów i komiksu. Bohater z piekła rodem, a zarazem badacz zjawisk paranormalnych. Na Ziemię sprowadził go Rasputin. Hellboy miał pomóc nazistowskim okultystom w zapewnieniu Hitlerowi zwycięstwa, ale przypadek sprawił, że znalazł się w rękach aliantów. Gdy dorósł, rozpoczął pracę w Biurze Badań Paranormalnych i Obrony. Wykonując misje zlecane przez Biuro. Hellboy nieustannie stara się rozwiązać zagadkę swojego pochodzenia i ustalić, w jakim celu on, demon z piekła, znalazł się wśród ludzi.

Ponura atmosfera rodem z Lovecrafta, nieszablonowe opowieści – często oparte na mitach z różnych części świata – i znakomite rysunki Mike Mignoli powodują, że niełatwo się oderwać od kolejnych stron komiksu.

[opis wydawcy]

Recenzja

Diabeł, którego nie sposób nie kochać, Tomasz Kleszcz

Galerie

Hellboy. Tom 1: Nasienie zniszczenia. Obudzić diabła Hellboy. Tom 1: Nasienie zniszczenia. Obudzić diabła Hellboy. Tom 1: Nasienie zniszczenia. Obudzić diabła

Tagi

Hellboy

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

PIEKIELNY CHŁOPIEC POWRACA



Ledwie pół roku temu przygody Hellboya skończyły się wraz z drugim, finałowym tomem „Hellboya w piekle”, a już na księgarskie półki trafiło zbiorcze wznowienie dwóch pierwszych pełnometrażowych albumów. Ci czytelnicy, którzy wcześniej nie mieli okazji ich przeczytać (są tacy?!), mają wreszcie możliwość uzupełnienia swojej kolekcji. A warto to zrobić, bo opus magnum Mike’a Mignoli to zdecydowanie jedna z najlepszych serii, jakie powstały.



W pierwszej historii, „Nasienie zniszczenia”, przenosimy się do grudnia roku 1944. Naziści z pomocą tajemniczego człowieka przeprowadzają rytuał zwany Operacją Ragnarok. Jego celem jest przywołanie demona, mającego im zapewnić zwycięstwo w wojnie. Alianci wraz z grupą naukowców, do której należy Trevor Bryttenholm, jak się można spodziewać, mają ich powstrzymać. Rytuał się udaje, ale nie wszystko idzie tak, jak powinno. Przywołany zostaje demon-chłopiec, Hellboy, jak wkrótce wszyscy zaczną go nazywać, a na dodatek wpada nie w ręce hitlerowców, a Aliantów… Mija 50 lat. Hellboy pracuje dla Biura Badań Paranormalnych i Ochrony wyjaśniając wszelkie paranormalne zagadki i tajemnice. Nagle odwiedza go Trevor, który powrócił z dziwacznej wyprawy. Kiedy chwilę potem ginie, Hellboy postanawia dowiedzieć się dlaczego…

W drugiej historii, „Obudzić diabła”, Hellboy powraca z kolejną misją. Tym razem trafia do Rumunii, gdzie bada sprawę niejakiego Vladimira Giurescu, który od wieków raz na jakiś czas zmartwychwstaje. Czyżby był wampirem? Niestety, na drodze Piekielnego Chłopca staną wiecznie żywi naziści, a także sam Rasputin, który upomina się u niego o własne dziedzictwo…



Powiedzieć, ze „Hellboy” to kultowa seria, to jak nic nie powiedzieć. Frazes. Ale czy da się inaczej? Pewnie da, tylko po co. To seria kultowa ze wszystkim, co hasło to ze sobą niesie i określenie to doskonale oddaje charakter tego z czym mamy tu do czynienia. Ale oczywiście nie najpełniej – do tego potrzeba jednak większej ilości słów, a i one nie opiszą wszystkiego. Dopiero lektura komiksu pokaże Wam z czym macie do czynienia, bo „Hellboy” to zdecydowanie więcej, niż poszczególne jego składowe. Niemniej spróbuję przybliżyć nieco z czym macie tutaj do czynienia.



Opis już znacie, ale i tak warto nadmienić, że całość to takie „Z archiwum X” w wersji weird fiction. Bardzo klasyczne, bo łączące w sobie legendy z różnych stron świata, z horrorem, olschoolową fantastyką i opowieścią akcji. Elementy superhero? Są, ale nienachalne, bohaterowie mają pewne moce, zresztą Hellboy nie jest tu wcale najdziwniejszą postacią, a jednak wszystko to pozostaje w zgodzie z tradycją gatunku, w jakim Mignola (wraz z pomocą Johna Byrne’a) się porusza.



A szata graficzna? Chociaż na początku jego kariery Mignola był doceniany bardziej przez kolegów po fachu, niż czytelników, „Hellboy” to komiks, który zachwyca rysunkami. Cartoonowa, dość kanciasta i prosta kreska urzeka. Czym? Przede wszystkim genialnym operowaniem cieniem, które (wraz z równie nieskomplikowanymi, ale wspaniałymi kolorami) dodaje ilustracjom niepokojącej nuty, ale też i to, jak wiele można za pomocą takiej prostoty ukazać w absolutnie doskonały sposób. I bez znaczenia pozostaje fakt, że w tych pierwszych opowieściach nie wszystko jeszcze wychodzi autorowi idealnie.



Nowe wydanie „Hellboya” także nie pozostawia wiele do życzenia. Papier kredowy, twarda oprawa, przedruk oryginalnych przedmów (czego zabrakło mi w reedycji „Kaznodziei”), nowy wstęp i solidna, bo licząca ponad 30 stron galeria szkiców wraz z komentarzami – wszystko to prezentuje się naprawdę znakomicie. Tak samo jak opracowanie graficzne okładki. Jeśli więc jeszcze nie macie „Hellboya” w swojej kolekcji, to doskonała okazja by to zmienić. A, jak wspominałem na wstępie, naprawdę warto poznać opus magnum Mignoli, bo mimo upływu lat wciąż robi wielkie wrażenie i zachwyca, jak kiedyś.