reklama baner reklama

Nowe Teksty

Bunt, który się zestarzał
Kleszcz o 1. tomie "Tank Girl"
Instrukcja obsługi portalu randkowego
Panic o "Maniaku miłości"
Grzech Wade'a Wilsona
Grygiel o 7. tomie "Deadpoola" (Marvel Now)
Kto obserwował obserwatora?
Grygiel o "Grzechu pierworodnym"
W drogę ku nowej przygodzie
Zimiński o "Corto Maltese. Zawsze troche dale"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Komiks

Bellmer. Niebiografia

Bellmer. Niebiografia

Scenariusz: Marek Turek
Rysunki: Marek Turek
Wydanie: I
Data wydania: Maj 2017
Druk: czarno-biały
Oprawa: twarda
Format: 165 × 235 mm
Stron: 112
Cena: 49,90 zł
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
ISBN: 978-83-64858-61-1
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
W styczniu 2011 roku miasto Katowice przystąpiło do starań o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016, jednym z elementów programu miała być realizacja trzech albumów komiksowych o ludziach związanych z miastem.

Tak się dziwnie złożyło, że niejaki Marceli Szpak miał sen, że w ramach tego projektu musi powstać komiks o Hansie Bellmerze, i że musi go zrealizować Marek Turek. Co ciekawe, od pewnego czasu Marek Turek zastanawiał się, dlaczego nikt jeszcze nie zrobił komiksu o Hansie Bellmerze. A potem przyszedł czerwiec i Europejską Stolicą Kultury 2016 został Wrocław, a plany wydawnicze Katowic rozpłynęły się jak śnieg w lipcu.

Minęło kilka lat i komiks ten jednak powstał, wbrew przeciwnościom losu i na przekór wielu niechętnym samemu Bellmerowi, historia artysty wyklętego podana w wersji komiksu bez słów. Nie tyle wierna biografia, co mocno osadzona w realiach impresja o życiu i twórczości jednego z najbardziej kontrowersyjnych – ale i wpływowych – artystów XX wieku.


[opis wydawcy]

Galerie

Bellmer. Niebiografia Bellmer. Niebiografia Bellmer. Niebiografia Bellmer. Niebiografia

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

KULT CIAŁA NIEDOSKONAŁEGO



Marek Turek, twórca pamiętnego Fastnachtspiel, po dłuższej przerwie powraca z nowym albumem. Albumem ambitnym i dziwnym. Bo chociaż tym razem na warsztat wziął prawdziwą historię artysty sprzed wieku, wciąż pozostaje w sferze onirycznych wizji, do których przyzwyczaił nas swoją twórczością.



Katowice, rok 1922. Zaledwie dwudziestoletni Hans Bellmer otwiera swoją pierwszą wystawę. Szok, niedowierzanie, przerażenie – reakcje ludzi są jednoznaczne, tak samo jak wyrok sądu. Twórca trafia do więzienia, a wystawa zostaje zamknięta. To początek jego kariery, ale też i początek serii podobnych problemów, ciągnących się za nim przez lata. Ale autor się nie poddaje, z uporem tworzy swoją sztukę, dekonstruując lalki, jakby dekonstruował ludzkie ciała, wypaczając je i wyciskając z nich chorą seksualność. Dziwaczna symbolika, erotyka na granicy legalnej pedofilii, groza wdzierająca się w pozornie zwyczajne rzeczy. BDSM, wypaczone wizje, gdzie seks i cierpienie, seks i śmierć, stają się jednością. Prace Bellmera przysparzają mu wrogów, nadchodzą lata 30. XX wieku, nazizm przybiera na sile, a twórczość rzeźbiarza zostaje uznana za zdegenerowaną. Czy dla kogoś takiego jak on znajdzie się w ogóle miejsce w kulturze masowej?



Choć Bellmer. Niebiografia nie stawia takich pytań, snując nam jedynie fabularyzowaną opowieść o urodzonym w Katowicach artyście, skłania do zastanowienia nad sztuką i jej granicami. Czy chore fantazje autora, nawet jeśli podane w artystyczny sposób, mogą być określane tym mianem? Kiedy patrzę na niepokojące prace Bellmera, sam nie jestem pewien – równie dobrze kadry z filmów gore czy torture porn mogłyby kwalifikować się do tej kategorii. Właściwie lalki, które tworzył, mają bardzo wiele wspólnego grozą uprawianą przez Clive’a Barkera, gdzie mamy do czynienia z bytami, dla których cierpienie i rozkosz są nierozerwalnie złączone, a deformacja ciała staje się seksualnym przeżyciem. Ale to temat do oddzielnych rozważań.



Wracając do komiksu, który przez długie lata nie mógł doczekać się wydania, mamy tu do czynienia z opowieścią snutą bez udziału słów. W „Bellmerze” nie znajdziecie dialogów ani monologów, nie spotkacie tekstu w ramkach, to komiks niemy, ale nie milczący. Autor stanął jednak przed zadaniem opowiedzenia wszystkiego obrazami, co z jednej strony wyszło mu znakomicie, bo jego mroczny, oniryczny styl doskonale oddaje charakter tytułowego artysty i jego dzieł, z drugiej nie wyczerpuje tematu. Pełne zrozumienie tego, co się ogląda, wymaga nie tylko poznania zamieszczonych na końcu przypisów, ale także i biografii Bellmera. Szczególnie, że poszczególne rozdziały są wyrwanymi z życia artysty, czasem dość swobodnie potraktowanymi i mocno splecionymi z fantazją, scenami. Fabularnie można by więc całość dopracować, ale graficznie album po prostu zachwyca. Przechodząc od realizmu, do sennych deformacji, Turek bawi się formą, ale z konsekwencją i wyczuciem. I choćby tylko dla jego ilustracji warto jest poznać ten album. Choć to, oczywiście, nie jedyny powód – Niebiografia to po prostu bardzo dobry, niebanalny komiks, który polecam.