Nowe Teksty

Tęskniąc za Mary Jane
Panic o "Amazing Spider-Man: Globalna sieć #03: Demonstracja siły"
Daleko od domu, blisko serducha
Sławiński o filmie "Spider-Man: Daleko od domu"
Batman po europejsku
Kleszcz o "Batman. Mroczny książę z bajki"
Porzucony w lesie
Słoński o "Hrabstwo Harrow #05: Porzucony"
Kwiatki dziadka Clinta
Pawełek o filmie "Przemytnik"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Komiks

Księga Vanitasa #02

Księga Vanitasa #02

Scenariusz: Jun Mochizuki
Rysunki: Jun Mochizuki
Wydanie: I
Data wydania: Marzec 2017
Seria: Księga Vanitasa
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka, obwoluta
Cena: 19,99 zł
Wydawnictwo: Waneko
ISBN: 9788380961968
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

RYTM NIEMAL ZŁAPANY



W drugim tomie „Księgi Vanitasa”, opowieść zaczyna rozwijać się coraz bardziej i nabiera tempa typowego dla shounenów. Co ciekawe, autorka nie rozwleka tu tematyki tajemnic i – podobnie, jak w pierwszym tomie – dość szybko udziela nam odpowiedzi na istotne pytania. Nadal jest jednak co odkrywać i poznawać, dlatego całość czyta się szybko i przyjemnie. I nawet jeśli nie jest to żadna wybitna historia, po drugim tomie mam ochotę na więcej.



Noé to młody wampir, który na polecenie swojego mistrza wybrał się w podróż do Paryża, żeby zbadać sprawę legendarnego grymuaru, potrafiącego zesłać na krwiopijców klątwę gorszą niż śmierć. To tu poznał człowieka każącego nazywać się mianem Vanitasa, posiadacza owej księgi i zarazem spadkobiercę jej twórcy, który jej moc wykorzystuje nie do szerzenia klątwy, a wyleczenia z niej wampirów. Razem połączyli siły, by pomóc panience Amélie, a teraz przebywają w posiadłości hrabiego Orloka, który chcąc nie chcąc musiał przekonać się do możliwości grymuaru. Tak zawiązany zostaje pakt, w którym Vanitas będzie leczył kolejne wampiry, a hrabia w zamian będzie mu podsuwał owych pacjentów, ułatwiając zadanie. Ale to nie jedyny problem, z którym trzeba się zmierzyć. Klątwa nie wzięła się znikąd, a wszystko wskazuje na to, że prawdziwe imiona krwiopijców wypacza coś, co nosi nazwę Parady Szarlatana. Noé odkrywa kilka faktów na ten temat, ale nie ma jeszcze najmniejszego pojęcia, co na niego czeka.

Tymczasem na scenę wkracza Dominique de Sade, bliska znajoma Noégo, która nie jest do końca szczęśliwa z jego wyborów. Spotkanie ich wszystkich prowadzi do wyjawienia tajemnic Noégo, jak i istnienia wampirów w ogóle. Nie oznacza to jednak, że wszystko staje się jasne. Na wiele pytań wciąż nie ma odpowiedzi, a na bohaterów czeka niebezpieczne starcie…



„Księga Vanitasa” to niezła manga, tak najkrócej mogę ją podsumować. Tylko tyle i aż tyle. Mam bowiem wrażenie, że wciąż nie potrafi do końca złapać swojego rytmu. W tym tomie już jest lepiej, niemniej nadal ani nie jest to do końca shounen, ani horror. Jest tu akcja, są walki, szybkie tempo i dużo humoru, jest też groza, a jednak całość tkwi w jakby zawieszeniu na granicy obu gatunków, choć akurat w tym tomie i walki, i horror mają się naprawdę dobrze. Podobnie jest z elementami kobiecymi, których jest dużo, jak na mangę dla nastoletnich chłopców. Dopracowane stroje, dużo ozdób, mnóstwo różnych detali, na które faceci nie zwracają uwagi, czasem odwracało moją uwagę.



Ale i tak zabawa z „Vanitasem” jest naprawdę udana. Całość nie nudzi, ma ciekawy klimat i jeśli tylko złapie odpowiedni wiatr w żagle, ma szansę wybić się ponad kolejną niezłą opowieść akcji. Czekam zatem na ten moment, ale nawet jeśli nie nastąpi (a przynajmniej jeśli nie nastąpi w pełni, bo częściowo cykl osiąga ten pułap już w tym tomie) i tak warto jest „Księgę” poznać. Dlatego też miłośnikom shounenów i lekkich horrorów polecam całość z czystym sercem.

wkp -

RYTM NIEMAL ZŁAPANY



W drugim tomie „Księgi Vanitasa”, opowieść zaczyna rozwijać się coraz bardziej i nabiera tempa typowego dla shounenów. Co ciekawe, autorka nie rozwleka tu tematyki tajemnic i – podobnie, jak w pierwszym tomie – dość szybko udziela nam odpowiedzi na istotne pytania. Nadal jest jednak co odkrywać i poznawać, dlatego całość czyta się szybko i przyjemnie. I nawet jeśli nie jest to żadna wybitna historia, po drugim tomie mam ochotę na więcej.



Noé to młody wampir, który na polecenie swojego mistrza wybrał się w podróż do Paryża, żeby zbadać sprawę legendarnego grymuaru, potrafiącego zesłać na krwiopijców klątwę gorszą niż śmierć. To tu poznał człowieka każącego nazywać się mianem Vanitasa, posiadacza owej księgi i zarazem spadkobiercę jej twórcy, który jej moc wykorzystuje nie do szerzenia klątwy, a wyleczenia z niej wampirów. Razem połączyli siły, by pomóc panience Amélie, a teraz przebywają w posiadłości hrabiego Orloka, który chcąc nie chcąc musiał przekonać się do możliwości grymuaru. Tak zawiązany zostaje pakt, w którym Vanitas będzie leczył kolejne wampiry, a hrabia w zamian będzie mu podsuwał owych pacjentów, ułatwiając zadanie. Ale to nie jedyny problem, z którym trzeba się zmierzyć. Klątwa nie wzięła się znikąd, a wszystko wskazuje na to, że prawdziwe imiona krwiopijców wypacza coś, co nosi nazwę Parady Szarlatana. Noé odkrywa kilka faktów na ten temat, ale nie ma jeszcze najmniejszego pojęcia, co na niego czeka.

Tymczasem na scenę wkracza Dominique de Sade, bliska znajoma Noégo, która nie jest do końca szczęśliwa z jego wyborów. Spotkanie ich wszystkich prowadzi do wyjawienia tajemnic Noégo, jak i istnienia wampirów w ogóle. Nie oznacza to jednak, że wszystko staje się jasne. Na wiele pytań wciąż nie ma odpowiedzi, a na bohaterów czeka niebezpieczne starcie…



„Księga Vanitasa” to niezła manga, tak najkrócej mogę ją podsumować. Tylko tyle i aż tyle. Mam bowiem wrażenie, że wciąż nie potrafi do końca złapać swojego rytmu. W tym tomie już jest lepiej, niemniej nadal ani nie jest to do końca shounen, ani horror. Jest tu akcja, są walki, szybkie tempo i dużo humoru, jest też groza, a jednak całość tkwi w jakby zawieszeniu na granicy obu gatunków, choć akurat w tym tomie i walki, i horror mają się naprawdę dobrze. Podobnie jest z elementami kobiecymi, których jest dużo, jak na mangę dla nastoletnich chłopców. Dopracowane stroje, dużo ozdób, mnóstwo różnych detali, na które faceci nie zwracają uwagi, czasem odwracało moją uwagę.



Ale i tak zabawa z „Vanitasem” jest naprawdę udana. Całość nie nudzi, ma ciekawy klimat i jeśli tylko złapie odpowiedni wiatr w żagle, ma szansę wybić się ponad kolejną niezłą opowieść akcji. Czekam zatem na ten moment, ale nawet jeśli nie nastąpi (a przynajmniej jeśli nie nastąpi w pełni, bo częściowo cykl osiąga ten pułap już w tym tomie) i tak warto jest „Księgę” poznać. Dlatego też miłośnikom shounenów i lekkich horrorów polecam całość z czystym sercem.