reklama baner reklama

Nowe Teksty

Statyści z teczką
Słoński o 1. integralu "100 naboi"
Odtrutka na przemoc?
Chmielewski o 1. tomie "Poison City"
Kolejne rosomaki Aarona
Grygiel o 2. tomie "Wolverine'a" wg Aarona
Still better than Marvel
Sus o 1. i 2. tomie "Głębi"
Przyjemne występy gościnne
Tymczyński o 6. tomie "Jonah Hex"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Komiks

Asteriks #37: Asteriks w Italii

Asteriks #37: Asteriks w Italii

Scenariusz: Jean-Yves Ferri
Rysunki: Didier Conrad
Wydanie: I
Data wydania: Październik 2017
Seria: Asteriks
Tłumaczenie: Marek Puszczewicz
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: A4
Stron: 48
Cena: 19,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328127432
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Postacie stworzone przez René Goscinnego i Alberta Uderzo powracają w nowym albumie napisanym przez Jean-Yvesa Ferriego i narysowanym przez Didiera Conrada. Znajdziecie tu wszystkie składniki magicznego napoju Asteriksa: historia Rzymu i dzieje Galów przejrzane i skorygowane przy użyciu gagów i kalamburów!

Historia nowego tomu rozpoczyna się w Rzymie, w chwili, gdy Juliusz Cezar ogłasza wielki wyścig rydwanów wzdłuż Półwyspu Italijskiego otwarty dla wszystkich narodów Znanego Świata. Rywalizacja ma potwierdzić prestiż Rzymu, jedność ludów całego półwyspu, ale jednocześnie ma być świadectwem jakości doskonałych i wspaniałych publicznych dróg rzymskich, na które ostatnio mieszkańcy, nie wiedzieć czemu, coraz częściej zaczęli narzekać. Do wzięcia udziału w tych zawodach jest wielu chętnych – nie może zabraknąć tam także Asteriksa i Obeliksa! Czy naszym bohaterom uda się dać łupnia Rzymianom na ich terenie i czy zdobędą zwycięski puchar?

Po sukcesie Asteriksa u Piktów i Papirusu Cezara scenarzysta Jean-Yves Ferri i rysownik Didier Conrad powracają z nowym albumem o przygodach słynnych na cały świat walecznych Galów, postaci stworzonych przez znakomitych artystów – René Goscinnego i Alberta Uderzo..

Seria francuskich komiksów, wymyślona w 1959 r. przez scenarzystę i mistrza humoru René Goscinny’ego oraz rysownika Alberta Uderzo, od chwili premiery w październiku 1959 roku na łamach magazynu „Pilote” podbiła serca najpierw Francuzów i Belgów, a potem – stopniowo – reszty świata, stając się jednym z fenomenów kultury popularnej XX wieku.

Kilka ciekawostek

• pierwszy komiks o przygodach Asteriksa i jego przyjaciół został wydany w magazynie „Pilote” 29 października 1959
• w 1961 wydano pierwszy osobny album
• francuski satelita typu A-1, wystrzelony w 1965, został mianowany imieniem Astérix
• do dziś ukazało się: 37 komiksów, 9 filmów animowanych, 4 filmy fabularne oraz kilka gier komputerowych o przygodach Asteriksa
• we Francji istnieje park rozrywki Le Parc Asterix
• łączna suma światowych nakładów albumów z małym galijskim wojownikiem w roli głównej sięgnęła zawrotnej liczby 370 milionów sprzedanych egzemplarzy w 111 wersjach językowych i dialektach
• gdyby zebrać światowy nakład komiksów o Asteriksie ważyłby on łącznie 12 900 ton
• układając każdy album jeden na drugim mielibyśmy 8880 Wież Eiffla, a zestawiając komiksy jeden za drugim okrążylibyśmy Ziemię aż dwa razy.

[opis wydawcy]

Galerie

Asteriks #37: Asteriks w Italii Asteriks #37: Asteriks w Italii Asteriks #37: Asteriks w Italii

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

WYŚCIG ITALIA



Na najnowszy tom przygód dzielnych Galów miłośnicy czekali dwa lata, ale wreszcie ujrzał światło dzienne. Tym razem bohaterowie trafiają do Italii sprzed wieków, gdzie czeka ich… kolejna porcja tego, co czytelnicy (a także widzowie) doskonale już znają: humoru, walk i dobrej zabawy. I chociaż nie jest to już ten sam stary „Asteriks”, jakiego serwował nam niezapomniany René Goscinny, zabawa nadal jest znakomita.



Któż z nas nie słyszał o wspaniałej Italii. I, oczywiście, o jej cudownych drogach – wszystkie z nich bowiem prowadzą do Rzymu, prawda? Tyle, że nie każdy jest aż tak optymistycznie do nich nastawiony. Kiedy w jednym z powozów na wyboju urywa się koło, w senacie wybucha dyskusja o jakości dróg rzymskich. Odpowiedzialny za nie Lactus Bifidus, słynący z orgii i lenistwa senator, oznajmia, że udowodni, iż są najwspanialsze. W tym celu organizuje wyścig zaprzęgów biegnący przez cały półwysep. Każdy chętny ze wszystkich ludów znanego świata będzie mógł wziąć w nim udział. Jak się jednak szybko okazuje, cezar nie zamierza nawet dopuścić możliwości by ktoś inny, niż Rzymianin został zwycięzcą.

Tymczasem a Armoryce odbywa się jarmark produktów regionalnych, na którym są oczywiście Asteriks i Obeliks. Kiedy wróżka przepowiada temu drugiemu karierę w wyścigach, nic nie wskazuje na to, by ów sen miał się ziścić. Wtedy jednak do uszu Galów docierają wiadomości o wyścigu. Pragnący wykorzystać swoją szansę Obeliks nie zamierza odpuścić i tak wraz z Asteriksem trafia do Italii…



Przebiegu zdarzeń łatwo jest się domyślić, ale zabawa, jaka oferuje ten tom jest naprawdę znakomita. Tak samo dla dużych, jak i małych odbiorców. Oczywiście spierałbym się czy liczne wzmianki o orgiach są odpowiednim elementem dla tej drugiej – a zarazem docelowej – grupy (bo co tu powiedzieć malcowi, kiedy nie rozumiejąc słowa zapyta rodziców o jego znaczenie, tudzież zacznie na własną rękę sprawdzać tu i tam?), ale cóż… We współczesnych kontynuacjach kultowych serii nie brak podobnych elementów (w „Smerfach” np. małe niebieskie stworki podglądały Smerfetkę), a i w fabularnych kinowych „Astriksach” mieliśmy sceny m.in. z obnażaniem się pewnego dżentelmena (z tym że te akurat produkcje nie były dla najmłodszych).



Wracając jednak do sedna, to „Asteriks w Italiii” jest dobrą kontynuacją serii, która liczy sobie już 37 albumów i ciągnie się od 56 lat. Przygody Galów to wciąż fenomen, który nie przestaje zachwycać kolejnych pokoleń i doskonale przyjmuje się na nowych gruntach. Najnowsza część komiksu dostarcza wszystkiego tego, co zawsze podobało się w serii. Mamy więc dużo humoru, zabawę nazwami, przygody, szybkie tempo, porcję zagrożeń i nieodzowne spuszczanie łomotu Rzymianom. Wiele charakterystycznych dla „Asteriksa” scen także powraca w nowych konfiguracjach.



Co warto zauważyć, mimo zmiany autorów postacie zachowały swój charakter. Podobnie zresztą rzecz ma się z rysunkami – te są bowiem takie, do jakich przyzwyczaił nas mistrz Albert Uderzo. Nie zmienił się nawet kolor. I jakość całości także jest podobna. Dlatego warto ten album polecić miłośnikom przygód dzielnych Galów: trzyma poziom.