reklama baner reklama

Nowe Teksty

Czerwony kryminał
Zimiński o 5. tomie "Skalpu"
Prawie jak Spider-Man
Tymczyński o 3. tomie "Deadpool Classic"
Komiksy na święta #2017
Chmielewski o wymarzonych reedycjach
Zmierzch szlachetnego dzikusa
Zimiński o 4. tomie "Skalpu"
Królik ronin i zagadka przeklętej świątyni
Grygiel o 31. tomie "Usagi Yojimbo"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Komiks

Przygody TinTina #02: TinTin w Kongo

Przygody TinTina #02: TinTin w Kongo

Scenariusz: Herge
Rysunki: Herge
Wydanie: II
Data wydania: Marzec 2017
Seria: Przygody TinTina
Tytuł oryginału: Tintin au Congo
Rok wydania oryginału: 1931
Wydawca oryginału: Casterman
Tłumaczenie: Daniel Wyszogrodzki
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: A4
Stron: 64
Cena: 24,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328119352
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Reporter Tintin i jego pies Miluś wybierają się do afrykańskiego Konga, w owym czasie będącego belgijską kolonią. Bohaterowie przeżywają tam liczne przygody i nieraz wpadają w tarapaty. Tintin zostaje czarownikiem w królestwie Babaoro'm. Musi także stawić czoła gangsterom związanym z Alem Capone, którzy chcą przejąć kontrolę nad wydobyciem diamentów w Kongo. Tintin w Kongo został wydany w 1931 roku w wersji czarno-białej. W 1946 roku Hergé przerysował go w kolorze, usuwając przy okazji zbyt kolonialne akcenty.  [opis wydawcy]

Recenzja

Najbrutalniejszy reporter świata, Tomasz Kleszcz

Galerie

Przygody TinTina #02: TinTin w Kongo Przygody TinTina #02: TinTin w Kongo Przygody TinTina #02: TinTin w Kongo

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

TINTIN ZYSKUJE SWÓJ KSZTAŁT



„Tintin w Kongo”, drugi tom opus magnum Hergé’a, po raz pierwszy ukazał się w roku 1931 w formie czarnobiałego albumu. Kształt, w jakim możemy czytać go dzisiaj, osiągnął dopiero piętnaście lat później, kiedy autor postanowił dostosować wygląd komiksu do nowych przygód dzielnego reportera, zmieniając kilka co bardziej kontrowersyjnych elementów, dodając barwy, a także postacie, których wcześniej tam nie było. Na tej wersji bazuje też najnowsze wznowienie od Egmontu, z którym, jak z resztą tomów „Tintina” warto jest się zapoznać, bo to komiksowa klasyka w najlepszych tego słowa znaczeniu.



Tym razem Tintin wraz ze swoim psem Milusiem wyrusza na wyprawę do Konga Belgijskiego. Pupila jednak od początku podróży prześladuje pech, a także pewien pasażer na gapę, którego psiak spotyka jeszcze na pokładzie statku. Mimo trudności, jakie niemal przypłacają życiem, reporter i Miluś docierają do celu. Wiele gazet chce zdobyć wyłączność na ich relację, jednak Tintin ma inne zobowiązania. Wyprawa wraz z przewodnikiem w głąb Kongo przybiera jednak zupełnie nieoczekiwaną formę, kiedy na ich drodze staje znany nam już pasażer na gapę. Teraz dzielny reporter i jego pies muszą nie tylko przetrwać kolejne niebezpieczne chwile, ale także i odkryć kim jest ich przeciwnik i jaki ma cel.



Swego czasu temu komiksowi zarzucano przedstawienie naiwnego obrazu Kongo, ale mimo upływu 86 lat (jeśli liczyć od premiery pierwszej wersji, oraz 71 od nowej edycji) wyszedł on z próby czasu obronną ręką, a wspomniana naiwność stanowi jeden z jego plusów. Drugi tom „Tintina” to bowiem urocza i zabawna historia przygodowa dla dużych i małych. W odróżnieniu od poprzedzającego go „W kraju Sowietów” posiada lepsze zaplecze konkretnej wiedzy na temat Kongo, ale i tak traci ono znaczenie w obliczy znakomitej rozrywki, jaką oferuje komiks.



W tym tomie „Tintin” zyskuje dodatkowo kształt, z jakim jest kojarzony. Wprawdzie nie jest to do końca prawda, bo ten osiągnięty został dopiero wraz z dziesiątym albumem serii opublikowanym w roku 1942, jednak trzymając się chronologii nowych wydań od przygody w Kongo seria zdobywa swój „właściwy” charakter, a na jej łamach pojawiają się Jawniak i Tajniak. Rysunki zmieniają się w bardziej szczegółowe i realizujące założenia „czystej linii”, pojawia kolor i lżejszy klimat. Względem pierwowzoru zmniejszyła się liczba stron, przybyło natomiast kadrów na planszy. Zostało to, co najlepsze.



Miłośnikom Tintina, a tych przecież nie brakuje, „W Kongo” polecać nie trzeba. Ci, którzy jednak nie poznali jeszcze przygód dzielnego reportera, a cenią dobre, ponadczasowe komiksy bez dwóch zdań powinni poznać ten, jak i pozostałe tomy serii i przekonać się, jak wiele mają do zaoferowania mimo upływu lat.