baner

Komiks

Dar trzech króli

Dar trzech króli

Scenariusz: Kumichi Yoshizuki
Rysunki: Kumichi Yoshizuki
Wydanie: I
Data wydania: Czerwiec 2017
Seria: Jednotomówki Waneko
Tytuł oryginału: Magi no okurimono
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka, obwoluta
Cena: 19,99 zł
Wydawnictwo: Waneko
Gatunek/tematyka: dramat, romans, seinen, supernatural.
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Pięć lat temu Akari Hokazono zginęła w wypadku. Obecnie jej 23-letni chłopak i przyjaciel z dzieciństwa Daichi Shiki nadal nie pogodził się z jej śmiercią. Kiedy on goni za wspomnieniami o niej na ziemi, ona z nieba nad nim używa wszystkich dostępnych jej sposobów by zmusić go do zapomnienia o Akari Hokazono.

[opis wydawcy]

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

MIŁOŚĆ SILNIEJSZA NIŻ ŚMIERĆ



Są tacy, którzy lubią jednotomówki, bo te zapewniają im krótką i całkiem intensywną rozrywkę bez konieczności angażowania się w ciągnące się przez lata serie. I są tacy, którzy wolą jednak wejść w długie opowieści, bo w świecie mang te historie, które kupiły serca czytelników, nigdy nie kończą się szybko. Ja należę do tej pierwszej grupy i będę bronił tego typu dzieł, bo nie raz trafiłem wśród nich na prawdziwe perełki. Czy perełką jest „Dar trzech króli”? Nie, ale to naprawdę znakomita lektura, potrafiąca rozśmieszyć i wzruszyć. Mająca swoje minusy, ale na pewno bardzo sympatyczna, urocza wciągająca i absolutnie znakomicie narysowana.



Głównym bohaterem jest 24-letni Daichi, który przed laty zakochał się w niej – pięknej i uroczej Akari. Mieszkali po sąsiedzku, dużo ze sobą rozmawiali, wymieniając wiadomości pisane na kartkach papieru, które do własnych okien przesyłali, jako samolociki i nawet jeśli nie dogadywali się najlepiej, bo za bardzo się różnili, jednocześnie stanowili swoje idealne uzupełnienie. Z czasem między nimi zaiskrzyło, coś wyszło i… Akari zasłynęła, jako dziewczyna zbyt piękna na bycie astronomem, ale pewnego dnia, w drodze do obserwatorium, zginęła przygnieciona przez koparkę. Miała zaledwie dziewiętnaście lat. Daichi poprzysiągł jednak, że nigdy o niej nie zapomni i…

… pięć lat później wraca w rodzinne strony. Praca w Tokio odciągnęła go nieco od myślenia o ukochanej, chłopak zaczął zapominać już jak ona wyglądała, ale nie chce pozwolić by czas zamazał wspomnienia o niej. Dlatego przybywa na miejsce jej śmierci i pogrążą się we wspomnieniach, o wspólnie spędzonych z nią chwilach. Jednak przebywająca w niebie Akari woli, by o niej zapomniał. Nie chce tego, ale uparcie wierzy, że tak będzie lepiej. Korzystając z fortuny, jaką zgromadziła pośmiertnie (za każde wspomnienie o zmarłym na konto danej duszy trafia odpowiednia suma, a ona była osobą dość popularną), stara się jak najbardziej zniechęcić go do przebywania tu i wspominek. Ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że dawne uczucie wcale w niej nie zgasło. Tylko czy miłość między zmarłą, a żywym ma w ogóle sens?



Sympatyczny komediodramat o miłości – tak można w skrócie określić „Dary trzech króli”, historię niezbyt wymagającą, ale potrafiącą rozśmieszyć i wzbudzić całkiem sporo emocji. Owszem, wiele już było opowieści o miłości zza światów, na „Uwierz w ducha” śmiało się i płakało już kilka pokoleń widzów, a „Między piekłem a niebem” czy „Ghost Story” starały się wynieść tę tematykę na nieco ambitniejsze tereny. A to tylko trzy spośród wielu przykładów podobnych dzieł. Co więc ta manga ma jeszcze do zaoferowania? Tym bardziej, że sama stanowi adaptację opowiadania O. Henry’ego?



Całkiem sporo. Owszem, nie ma tu zbytniej oryginalności, ale i nie o nią chodzi. Chodzi natomiast o klimat i emocje, a tych tutaj nie brakuje ani przez chwilę. Może nie do końca kupiła mnie koncepcja nieba i pieniędzy, ale przeważające w „Darze” wątki obyczajowe są jak najbardziej znakomicie wykonane. Dużo tu łez, dużo uśmiechów, jeszcze więcej pięknie wyrysowanych kadrów ukazujących nam zarówno urzekające plenery, jak i ujmujące scenki rodem z życia każdego z nas. Świetnie uchwycone są też postacie i ich emocje, w kadrach mnóstwo jest detali, a klimat całości jest naprawdę udany. Kto więc lubi dobre historie o miłości – nie romanse, bo słowo to sugeruje twór niskiej jakości – będzie bardzo zadowolony. Ja byłem i polecam całość bardzo gorąco.