Obaner

Komiks

Karneval #16

Karneval #16

Scenariusz: Touya Mikanagi
Rysunki: Touya Mikanagi
Wydanie: I
Data wydania: Styczeń 2016
Seria: Karneval
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka, obwoluta
Format: 125x175 mm
Cena: 19,99 zł
Wydawnictwo: Waneko
ISBN: 9788365229953
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Przed Karoku i Eleską ponownie pojawił się Uro. Tymczasem Gareki, dążąc do osiągnięcia nowego celu, został członkiem grupy Akariego w Wieży Badań. Jakie będą efekty tych wyborów?

[opis wydawcy]

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

POCZĄTKI PUNISHERA



Z kolekcjami tak to już bywa – a Superbohaterowie Marvela nie są tu żądnym wyjątkiem – że dobór tytułów wydawanych w ich ramach budzi kontrowersje. Spójrzmy choćby na tę kolekcję. Czemu z tylu znakomitych opowieści o Wolverinie wydano tu dość przeciętną Dorwać Mystique? Albo Hulka, choć cenionego twórcy, można było zastąpić czymś o wiele lepszym (choćby miniserią Banner). Są jednak tomy, które nie budzą wątpliwości, co do zasadności ich pojawienia się na rynku, a do nich zdecydowanie należy ten właśnie. dlaczego? Bo zawiera w sobie dwa znakomite komiksy: debiut Punishera w jednym z klasycznych zeszytów Spider-Mana (tam jednocześnie debiutował także Jackal) oraz pierwszą miniserię z jego przygodami, uznaną przez magazyn Wizard za jeden z najlepszych komiksów w historii. I choć po lekturze Punishera pisanego przez Ennisa (zarówno wydanego w Polsce, jak i nie) muszę stwierdzić, że to, co dostałem tutaj wypada nieco blado, i tak mamy tu do czynienia z naprawdę znakomitym komiksem, dojrzalszym niż większość dzieł publikowanych w tamtym okresie.



Zacznijmy od treści. Rzecz nie jest skomplikowana, ale swoją siłę ma. Na początek Punisher wkracza do uniwersum Marvela, zostając wmanewrowany przez Jackala do pozbycia się Spider-Mana. Potem, w głównej opowieści, nasz mściciel trafia do więzienia. Pytanie tylko czy rzeczywiście został schwytany, czy zrobił to dobrowolnie? Zamknięty z przestępcami (a może to oni zamknięci z nim), wydostaje się z celi i zaczyna działać. Jednakże w obecnej sytuacji, pozbawiony sprzętu i otoczony samymi wrogami, może nie podołać swojej misji…



Na początku Marvel nie chciał wydawać opowieści o Punisherze. W końcu komiks niemal od początku swego istnienia miał problemy z cenzurą i posądzeniami o wywieranie złego wpływu na umysły dziecięcych odbiorów, a to miała być opowieść o mordercy zabijającym tych złych. A jednak pomysł się spodobał, przyjął i po dziś dzień jest niezwykle atrakcyjny, a Frank Castle nie tylko jest częścią uniwersum, bez której trudno je sobie wyobrazić, ale doczekał się także trzech filmów i serialu o swoich przygodach. A nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie te opowieści.



W Kręgu krwi, powszechnie uważanym za najlepszy komiks z Punisherem w roli głównej (ja osobiście wolę Witaj w domu, Frank i Punishera Max Ennisa, ale doceniam to dzieło), parę tabu zostaje złamanych. Przynajmniej jeśli chodzi o historię z bohaterem mainstreamowego komiksu żyjącym w głównym uniwersum. Ale całość jest przy okazji także udana, świetnie napisana przez Stevena Granta, który zadaje interesujące pytania o to ile zabijania znieść może jeden człowiek i rewelacyjnie zilustrowana przez Mike Zecka, autora niezapomnianych ilustracji do Ostatnich łowów Kravena. Wszystko to robi duże wrażenie, także pod względem wydania. I nawet tłumaczenie jest w tym wypadku całkiem udane, choć akurat w SBM różnie z tym bywało.



W skrócie: polecam, bo album ten to po prostu świetna rzecz. Absolutne musisz to przeczytać dla fanów Punishera i Marvela. Ale, że nie tylko oni będą bawić się świetnie, polecam całość każdemu miłośnikowi dobrych, klasycznych komiksów. Mimo ponad trzech dekad, jakie minęły od premiery, Krąg krwi wciąż robi spore wrażenie.

wkp -

INFANTYLNOŚĆ, BRUTALNOŚĆ I NYANPERONA



Szesnasty tom „Karnevala” kontynuuje trend z poprzednich części. Fabuła toczy się więc spokojnym, niespiesznym rytmem, choć jednocześnie w mandze rozgrywa się wiele ważnych wydarzeń. Oczywiście nie brakuje także uroku, a właściwie jest go więcej, niż ostatnio, więc miłośnicy tego aspektu serii (i Nyanperony!) na pewno nie będą zawiedzeni. Ale spokojnie, jeśli szukacie tajemnicy i klimatycznych scen, też znajdziecie tu wiele dla siebie.



Uro powraca. Z tego faktu najbardziej zadowolona jest Eleska, ale ze względu na obowiązek zachowania tajemnicy, mężczyzna nie może opowiedzieć jej o swojej misji. Co jednak jego pojawienie się będzie znaczyło dla reszty bohaterów?

Tymczasem Gareki zaczyna naukę w Wieży Badań, by dołączyć do grupy Akariego. Ma się tu uczyć, obserwując pracę pozostałych członków ekipy. Od początku wiedział, że nie będzie to łatwe, ale nie miał najmniejszego pojęcia, jakie trudy na niego czekają. Musi się utrzymać przy życiu, bo jeśli się nie nada, wypadnie, a to nie byłoby dla niego dobre.

A co się dzieje o Naia? Na pokładzie statku zauważa dziwnego, białego ptaka. Oczywiście nie ma możliwości by zwierzę tu się znalazło, dlatego sytuacja jest dziwna. Tym bardziej, że chłopak dostaje nagłego ataku wizji tajemniczego człowieka z ptakami. Kim on jest i co oznaczają wszystkie te wydarzenia?

Na tym nie koniec, bo Jiki i Yogi zabierają się za wspólne śledztwo. Udało się złapać varugę, w której zostało wiele z człowieka. Daje im to możliwości przesłuchania go, ale czego mogą się dowiedzieć i dokąd ich to zaprowadzi?



Urok, klimat, tajemnice i lekkość to cechy „Karnevala” mocno podkreślone w szesnastym tomie serii. mamy tu i varugi, i tajemnicze postacie, niejasne sceny i sympatyczną opowieść w opowieści, traktującą o Nyanperonie. Nadmiar? Za duża różnorodność? Rozbieżność tematyczna? Nic bardziej mylnego! Wszystko to do siebie pasuje i składa się w naprawdę udaną całość, trzymającą poziom poprzednich części.



Wszystko to czyta się lekko, szybko i przyjemnie. Mamy tu humor, mamy emocje, zagadki podtrzymują nasze zainteresowanie, a postacie, z którymi czytelnik już dawno zdążył się zżyć, nie są nam obojętne. Do tego dochodzi świetne, lekka, zwiewna, kobieca szata graficzna i dobre wydanie.



I choć wiem, że „Karneval” nie jest mangą dla wszystkich, polecam go Waszej uwadze. Spróbujcie i przekonajcie się czy trafi w Wasz gust. Jeśli tak, czeka Was długa i bardzo udana zabawa w uroczym świecie, gdzie infantylność miesza się z brutalnością.