reklama baner reklama
baner

Komiks

Deadpool #01: Martwi prezydenci

Deadpool #01: Martwi prezydenci

Scenariusz: Brian Posehn, Gerry Duggan
Rysunki: Tony Moore
Kolor: Val Staples
Okładka: Geof Darrow
Ilustracja: Geof Darrow, Zach Baldus, Skottie Young, Tony Moore, Tradd Moore, Marte Gracia, Chris bachalo, Tim Townsend, Carlo Barberi, Edgar Delgado, Charles Paul Wilson III, Gurihiru, Daniel Acuna, Giuseppe Camuncoli, Adam Warren
Wydanie: I
Data wydania: Luty 2016
Seria: Deadpool, Marvel Now
Tłumaczenie: Oskar Rogowski
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 165x235 mm
Stron: 132
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328116252
W marcu 2016 roku komiks miał dodruk.
WASZA OCENA
6.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Deadpool to jeden z najpopularniejszych w ostatnich latach bohaterów komiksowych. Czy raczej antybohaterów, bo jego metody działania nie różnią się specjalnie od wyczynów najbrutalniejszych czarnych charakterów. Ten zabójca do wynajęcia jest praktycznie nieśmiertelny (jego organizm ma zdolność samoleczenia), dowcipny i nadzwyczaj kreatywny (w wymyślaniu sposobów unicestwiania przeciwników).

W komiksie Martwi prezydenci Deadpool na zlecenie władz musi powstrzymać inwazję wskrzeszonych amerykańskich prezydentów, którzy mają zamiar zniszczyć swą dawną ojczyznę. Autorami albumu są: Brian Posehn (popularny amerykański komik znany z kina i telewizji), Gerry Duggan (Hulk, Nova, Hawkeye vs Deadpool) i Tony Moore (The Walking Dead, Punisher, Venom). Komiks ukazuje się równocześnie z filmową premierą przygód Deadpoola.

[opis wydawcy]

Recenzja

Po grze i filmie czas na komiks. W końcu!, Przemysław Pawełek

Galerie

Deadpool #01: Martwi prezydenci Deadpool #01: Martwi prezydenci Deadpool #01: Martwi prezydenci Deadpool #01: Martwi prezydenci

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Franco -

Wielki szum - wielkie Nic !

Dzisiaj wpadł w moje ręce.

Rysunki 7/10

Dialogi 7/10

Fabuła 2/10

Miodność 3/10



Ogólnie slapstickowa i infantylna historyjka, która powinna mieć góra 5-6 stron i być przerywnikiem przy dłuższych

propozycjach. Niestety przy 40tej stronie komiks zaczął

mnie nieznośnie nużyć, przy 80tej irytować. Dalej

nie dałem rady.

Ale recki jak zwykle słitaśne. Licznik bije.

Szkoda, że się dołożyłem.



P.S.

Film o wiele lepszy jak dla mnie.