reklama baner reklama

Nowe Teksty

Co przyniesie przyszłość?
Gierszewski o 1. tomie "Pożogi"
Większy świat
Tymczynski o 2. tomie "Amuletu"
Oddział miernot
Kleszcz o 1. tomie "Oddziału Samobójców" (Odrodzenie)
Zielono mi
Kleszcz o 1. tomie "Green Arrow" (Odrodzenie)
Za 100, za 300 - październik 2017
Chmielewski typuje październikowe zakupy komiksów

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Komiks

 Czerwone wilczątko

Czerwone wilczątko

Scenariusz: Amelie Flechais
Rysunki: Amelie Flechais
Wydanie: I
Data wydania: Sierpień 2017
Seria: Krótkie Gatki
Tytuł oryginału: Le Petit Loup Rouge
Tłumaczenie: Ana Brzezińska
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 190 × 270 mm
Stron: 80
Cena: 49,90 zł
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
ISBN: 978-83-64858-57-4
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Pewnego dnia wilczyca wróciła z polowania z pyskiem pełnym tłustych zajęcy i rzekła do swojego dziecka: "Zaniesiesz babci tego pięknego zająca. Wypadły jej zęby i nie może już polować". Małe wilczątko, które zawsze ubiera się na czerwono, rusza w stronę domku babci. Niestety, gubi drogę, zjada zająca, a co najgorsze, niepomne słów mamy wchodzi do lasu martwych drzew, gdzie mieszkają myśliwy i jego córka. Nieszczęście!

„Czerwone wilczątko” autorstwa Amélie Fléchais to przepiękna i przewrotna wariacja na temat "Czerwonego kapturka", słynnej baśni Charles'a Perraulta. Tutaj wilki wcale nie są tym, czym się wydają.

[opis wydawcy]

Galerie

 Czerwone wilczątko  Czerwone wilczątko  Czerwone wilczątko  Czerwone wilczątko

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

WILCZY KAPTUREK



Wariacji na temat klasycznych baśni, w tym oczywiście także i Czerwonego Kapturka, nigdy nie brakowało. Upraszczane, by nadawały się dla najmłodszych, przekształcane w rasowe opowieści grozy oraz fantasy, przerabiane na komiksy czy obsadzane znanymi bohaterami w miejsce tych właściwych, zaszczepiały znane treści na nowy grunt. Czerwone wilczątko stanowi kolejną z takich interpretacji słynnej baśni, opowiedzianą dla odmiany z perspektywy tytułowego przedstawiciela zwierzęcego świata, dla którego groźnymi bestiami stają się ludzie.



Opowieść zaczyna się tak, jak zaczynać powinna się każda dobra bajka. Dawno, dawno temu, w pewnym tajemniczym lesie mieszkała sobie para wilków. Ich dziecko zawsze ubierało się na czerwono, dlatego też wszyscy nazywali je Czerwonym wilczątkiem. Pewnego dnia, po powrocie z polowania, mama poprosiła wilczątko, by zaniosło babci jednego z zajęcy, staruszka bowiem nie ma już zębów i nie jest w stanie sama polować. Ostrzegła jednak dziecko, by nie wchodziło do lasu martwych drzew, bo tam mieszkają myśliwy i jego córka – okrutni ludzie nienawidzący wilków. Wilczątko wyruszyło więc w drogę, ale jak to z dziećmi bywa, szybko zapomniało o niebezpieczeństwie i zeszło ze ścieżki. Korzystało z uroków miejsca, bawiło się, zwiedzało, zaglądało w każdą dziurę, aż wreszcie przekonało się, że się zgubiło. Nic to, przecież jest wilkiem, las to jego naturalne środowisko, poradzi sobie… Niestety, czas mijał, a sytuacja naszego Czerwonego wilczątka nijak się nie poprawiała i wtedy na jego drodze stanęła… dziewczynka. Czy spotkanie to pozwoli obojgu przekonać się, że wcale nie są tacy, za jakich się uważali, czy też może na wilczątko czeka prawdziwy koszmar?



Urocze – to pierwsze słowo, które przychodzi mi do głowy na myśl o Czerwonym wilczątku. Przewrotne też, ale przede wszystkim urocze. A co najważniejsze, niniejsza książka stanowi bardzo udaną próbę reanimowania klimatu i charakteru starych baśni, z ich grozą, mrokiem i brutalnością. W pewnym momencie zacząłem zastanawiać się, czy to propozycja rzeczywiście dla najmłodszych, czy też może bardziej rzecz dla sentymentalnych dorosłych. Z jednej strony w końcu mamy tu prosty tekst, zdecydowaną przewagę obrazu nad słowem pisanym, klasyczną treść i klasyczne wartości, z drugiej właśnie tę wspomnianą już przewrotność i mrok. Ale przecież były one częścią także i tych bajek, które sam czytałem (czy też czytali mi bliscy) w dzieciństwie. Lektura Wilczątka stała się więc dla mnie powrotem do nomen omen szczenięcych lat i pamiętanych z niego opowieści – i to powrotem bardzo udanym.



Jak wspominałem jednak, to nie tekst króluje na stronach niniejszej książki, a ilustracje. Pełnoformatowe, pięknie wykonane ilustracje wyglądają wręcz klasycznie i mają niesamowity klimat. Króluje w nich mrok, często są niepokojące, ale fascynujące. Wszystko to składa się na naprawdę intrygującą pozycję, może nie idealną – nie zaszkodziłoby jej bowiem więcej oryginalności – ale wartą poznania. Wprawdzie raczej nie dla tych najmłodszych odbiorców, ale już dla potrafiących samodzielnie czytać – jak najbardziej.