Nowe Teksty

Tęskniąc za Mary Jane
Panic o "Amazing Spider-Man: Globalna sieć #03: Demonstracja siły"
Daleko od domu, blisko serducha
Sławiński o filmie "Spider-Man: Daleko od domu"
Batman po europejsku
Kleszcz o "Batman. Mroczny książę z bajki"
Porzucony w lesie
Słoński o "Hrabstwo Harrow #05: Porzucony"
Kwiatki dziadka Clinta
Pawełek o filmie "Przemytnik"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Komiks

Gdy zapłaczą cykady #01: Księgi uprowadzenia przez demony

Gdy zapłaczą cykady #01: Księgi uprowadzenia przez demony

Scenariusz: Ryuukishi07
Rysunki: Karin Suzuragi
Wydanie: I
Data wydania: Listopad 2015
Seria: Gdy zapłaczą cykady
Tytuł oryginału: Higurashi No Naku Koro Ni
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka, obwoluta
Cena: 27,99 zł
Wydawnictwo: Waneko
ISBN: 9788365229182
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
„Nie wszystko jest takie piękne, na jakie wygląda…” Keiichi Maebara, który właśnie przeprowadził się do niewielkiej wioski o nazwie Hinamizawa, nawet nie wie, jak bardzo prawdziwe jest to krótkie zdanie… Na początku wszystko w jego nowym życiu wydaje się być w jak najlepszym porządku: wszyscy są dla niego mili, szybko zdobywa nowych przyjaciół w szkole, lecz sielanka kończy się w momencie, w którym chłopak dowiaduje się, że jego nowy dom skrywa mroczną tajemnicę…

[opis wydawcy]

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

KRZYK CYKAD



„Gdy zapłaczą cykady” to seria wyrosła na gruncie, który w jednych źródłach określa się mianem anime, w innych zaś gry komputerowej. Oba stwierdzenia są w tym przypadku w pewnym stopniu prawdziwe (o czym opowiem poniżej), ale ważniejsze jest tu coś innego. A mianowicie fakt, że jak na adaptację, to zadziwiająco udana manga, którą czyta się z emocjami, śmiechem i prawdziwą ciekawością. A że na dodatek każdy tom polskiej edycji składa się z dwóch oryginalnych, zabawa jest nie tylko przednia, ale i szybko się nie kończy.



Zanim jednak przejdę do szczegółów stojących za kulisami tej opowieści, kilka słów na temat jej treści. A zatem jest rok 58 Showa. Nastoletni Keiichi przeprowadza się do górskiej wioski Hinamizawy (inspirowanej Shirakawą), gdzie zaprzyjaźnia się z kilkoma dziewczynami. Miło spędza czas, bawią się, żartują, jedna nawet zdaje się czuć do niego coś więcej – i kto wie czy nie z wzajemnością – ale ich sielankę przerywa przypadkowe spotkanie fotografa-freelancera. To od niego chłopak słyszy o morderstwie, które miało miejsce w tej okolicy – morderstwie wciąż jakże zagadkowym. Keiichi postanawia przyjrzeć się sprawie z bliska i odkryć co właściwie dzieje się w tym niemalże odciętym od świata miejscu…



A zatem czego właściwie adaptacją jest seria „Gdy zapłaczą cykady”? Rzeczy bardzo specyficznej, a dokładniej klasyfikowanej jako dōjin soft sound novel (bądź też dōjin soft visual novel), co w skrócie oznacza specyficzny, występujący głównie w Japonii rodzaj gry komputerowej, ale będącej bardziej interaktywną lekturą, pomieszaną z animeowanymi wstawkami, niż typową grą. Produkcja ta doczekała się kilku kontynuacji, potem wersji mangowej, po niej pojawiły się light novele, dwa sezony anime, kilka OVA, powieści, kilka filmów a nawet serial. W skrócie: całkiem sporo rodzajów mediów udało się twórcom podbić swoim produktem. Co sprawiło, że opowieść ta tak dobrze się przyjęła?



Dokładnie ta sama rzecz, która sprawia, że ludzie wciąż chcą sięgać po thrillery i kryminały, nawet jeśli gatunek od wielu długich lat nie tyle zjada własny ogon, co się nim dławi. Twórcy oparli „Cykady” na interesującej zagadce zbrodni i miejskich tajemnic, którą rozwiązać musi na dodatek zwyczajny bohater – taki, z jakim każdy odbiorca, najlepiej nastoletni, może się identyfikować. Tym bardziej, że ten otoczony jest wianuszkiem ładnych, czasem też i obdarowanych przez naturę, dziewczyn.



Ale najważniejsza i tak zostaje sama zagadka, a ta jest udana i zarazem dzięki niej na stronach zbudowany zostaje dość ciekawy klimat. Sama akcja też jest interesująca, całość ma w sobie sporo uroku i jeszcze więcej humoru, a choć na początku nic na to nie wskazuje, z czasem przybywa też mroku. Widać to wyraźnie po szacie graficznej: rysunki są dość proste, pozbawione nadmiaru czerni, ale wraz z kolejnymi rozdziałami pojawia się w nich więcej elementów typowych dla thrillerów. Póki co nie ma tu jeszcze jakiejś brutalności i mocnych scen, ale mam nadzieję, a wręcz liczę na to, że jeszcze się pojawią.



Tak czy inaczej „Gdy zapłaczą cykady” to udana opowieść, którą czyta się z dużą przyjemnością. Dobrze przy tym wydana, w grubych tomach o powiększonym formacie, ładnie prezentuje się na półce. Tak więc miłośnikom zagadkowych opowieści polecam, nie zawiodą się.