Recenzja

Usagi Yojimbo księga XI: Pory roku

Yaqza, Yaqza, Yoghurt recenzuje Usagi Yojimbo #11: Pory roku
"Nieporuszony niczym góra, niepowstrzymany niczym ogień, spokojny niczym las, zwinny niczym wiatr. Na niebie i na ziemi tylko mnie należy się podziw."

Motto na sztandarze Takeda Shingen (1521-1573)

Miyamoto Usagi. Ronin- samuraj bez pana. W wiecznej tułaczce dla doskonalenia swych umiejętności władania mieczem. Szlachetny, opanowany, mężny, przebiegły. Unika zbędnych konfliktów, by w tych nieuniknionych być niczym miecz bogów. Ale mimo tych wszystkich cech Miyamoto Usagi wciąż jest tylko...królikiem?
Zdumiewające, jaką karierę może zrobić tak zabawny (w założeniu ) komiks. Wywodzący się w prostej linii od "Pogo" - klasyka komiksu posługującego się "zwierzątkami", "Usagi" podchodzi do tematu animorfizacji w sposób znany nam z "Blacksad". A właściwie odwrotnie, przecież to królik pojawił się przed kotem. Dla niezorientowanych w temacie wspomnę tylko, iż akcja dzieje się w feudalnej Japonii targanej walkami o władzę i porachunkami poszczególnych daimyo- panów feudalnych podporządkowanych zwierzchnictwu Szoguna (wojskowego namiestnika sprawującego właściwą władzę). Jedyną cechą odróżniającą przygody Usagiego od takiego na przykład "Lone wolf and cub" jest fakt, iż autor- Stan Sakai- w rolach bohaterów umieścił zwierzęta- psy, nietoperze, węże i inne urocze stwory kojarzące się przede wszystkim ze smacznym posiłkiem, nie zaś z historią dotyczącą niepokojonego wiecznymi walkami kraju i nie mającej końca tułaczki.
"Usagi" oznacza królika; "yojimbo" to "przyboczny", "ochroniarz"; zaś "Miyamoto" to imię wielkiego szermierza, historycznej postaci żyjącej niegdyś w Japonii. I wiemy już wszystko, by rozpocząć przygodę.
Wbrew oczywistym pozorom "Usagi" nie jest komiksem ani komediowym ani broń Boże skierowanym do dzieci. Pod płaszczykiem zabawnych wizerunków postaci i uproszczonych, ale nie pozbawionych uroku, czarno-białych rysunków kryje się poważny (wystarczy zwrócić uwagę na niezwykle szczegółowe odwzorowanie realiów- wszystko jest zapięte na ostatni guzik, tak w kwestii architektury, strojów właściwych dla epoki czy stosunków miedzy poszczególnymi grupami społecznymi) komiks opowiadający historię wędrownego samuraja; komiks o życiu, śmierci, szacunku, honorze i wszystkim tym co nieodmiennie kojarzy się z Japonia sprzed kilku wieków, a co możemy zobaczyć chociażby w filmach Kurosawy.
Wszyscy bohaterowie są nadzwyczaj realni- mają swoje słabości, pragnienia, marzenia, drobne przyjemności- dzięki temu łatwiej jest się zaaklimatyzować w tych, bądź co bądź, egzotycznych dla nas realiach. Czasami autor porzuca główną postać by przedstawić losy kogoś spoza kręgu postaci pierwszoplanowych- czasami są to nawet postaci epizodyczne, nie mające wpływu na główny wątek. Skoro wstęp mam za sobą czas przejść do meritum, czyli najnowszego wydanego u nas tomu przygód królika. "Pory roku" to już czwarty tom przygód dzielnego samuraja, który zawędrował do Polski - najwyraźniej bohater ten przypadł nam do gustu.
O czym przeczytamy w tym tomie?
Na początek dane nam będzie zobaczyć spotkanie bohatera z pewnym niezwykłym szermierzem. Śmiertelnie niebezpiecznym, warto dodać. Co z tego wyniknie? Czy będą przyjaciółmi czy też...? Przekonajcie się sami, zapewniam że odpowiedź może was zaskoczyć.
Następnie Usagi pomoże małej dziewczynce uratować jej ojca- i znowu nie wszystko będzie tak oczywiste, jak się na pozór zdawało...
Następnie staniemy się świadkami politycznych gierek daimyo, w które zostanie wplątany Usagi i mnisi z pewnego klasztoru.
Co nas jeszcze czeka? Nieco wspomnień (m.in. dotyczących bitwy na równinie Adachi, w której to nasz bohater stracił pana), historia generała Ikedy (postać epizodyczna) który przekona się, czym jest "cierpliwość pająka"; spotkanie z Władcą Sów, który widzi śmierć w oczach człowieka, który jest jej przeznaczony i znowu knowania, knowania, knowania...
Wybaczcie ta skrótowość, ale opisywanie wszystkich przygód zawartych w tym tomie mija się z celem- jest ich naprawdę sporo, do tego część z nich stanowią epizody z życia królika-samuraja i nawet zarysowanie fabuły poszczególnych opowieści zajęłoby masę miejsca.
Da się zauważyć, że w tomie tym Sakai odchodzi nieco od standardu epizodycznego traktowania wędrówki samuraja na rzecz stworzenia historii rozgrywającej się na nieco większa skalę- porachunki i spiski panów feudalnych stały się głównym właściwie wątkiem tego zbioru opowiadań, uzupełnianym wspomnieniami czy też krótkimi nowelami z życia Usagiego. Wszystko to okraszone znaną nam już, nie odbiegająca od standardu kreską autora.
Przyznam szczerze, że co do tego tomu mam mieszane uczucia- raz mamy świetny klimat prosto z już wspomnianych filmów Kurosawy, kiedy indziej zaś królik zachowuje się jak dzieciak. Podobnie jest z samymi scenariuszami- raz powalają dopracowaniem, kiedy indziej są po prostu wtórne- gdzieś już to czytaliśmy, widzieliśmy, a nawet jeśli nie to i tak wiadomo jak się skończy.
Powiedziałbym, iż jest to najsłabszy z wydanych u nas tomów- wciąż ciekawy, ale momentami widać spadek formy i brak konceptów.
Jeśli lubisz Usagiego to i tak go kupisz, jeśli nie znasz go... lepiej zacznij od innego tomu. Ten może ci nie przypaść do gustu. Mimo iż ma swoje zalety.


>>>Yoghurt: Teraz ozwie się głos spoza kadru, którym będę ja- Yoghurt we własnej osobie. Cóż, jak widać mój kolega po fachu Yaqza napracował się nad recenzją, oj napracował i aż szkoda burzyć jej spójną całość, dlatego dopiszę się na końcu- w końcu nasz szatański w założeniach plan polega między innymi na tzw. wspólnym reckowaniu. Co ja mam do dodania (bo powiedzieć to powiedział mości Yaqza wiele, ja nie muszę dzięki temu) - niewiele...
Tom jest zaiste ciekawy i odbiega od nurtu głównego (czyli od naszego głównego bohatera) na rzecz bohaterów drugoplanowych znacznie częściej niż w poprzednich wydanych u nas tomikach. Muszę się jednak nie zgodzić co do jego "gorszości" w stosunku do poprzednich (istnieje takie słowo? Word go w słowniku nie posiada... :))- wręcz przeciwnie- trzyma poziom, który jest cholernie wysoki- przyznaję, że "Yojimbo" to komiks z najwyższej półki i przebić może go tylko inny tom z przygodami Usagiego- "Porom Roku" się to nie udało, ale wylądowały na tym samym miejscu co pozostałe przygody królika-samuraja i w żadnym wypadku nie widzę, aby historie przedstawione w najnowszym tomie jakoś odstawały od innych- konceptów jest tu całe mnóstwo i pan Sakai nie popada w straszliwą chorobę scenarzystów (jak np. Kosuke Fujishima w kilku ostatnich "Oh! My Goddess") i nie przetwarza znanych schematów raz za razem oraz umiejętnie rozkłada historie "poboczne" i główny nurt opowieści. I to mu się bardzo chwali.
A jak się ma rzecz, jeśli chodzi o sprawy techniczne, czyli jakość wydania? Tłumaczenie Egmontowskie jest na dobrym poziomie, nie stwierdziłem ni jednej literówki (ale może ja już po prostu ślepy jestem...). Papier także dobry, jedynym mym niespełnionym marzeniem jest twarda oprawa, ale zignorujcie to, ja sobie coś ubzdurałem po prostu :)
No, to by było na tyle - ale beware, bo kolejna "podwójna" recka nadchodzi wielkimi krokami!

Opublikowano:



Usagi Yojimbo #11: Pory roku

Usagi Yojimbo #11: Pory roku

Scenariusz: Stan Sakai
Rysunki: Stan Sakai
Tusz: Sergio Aragones
Publicystyka: Lynn Johnston
Wydanie: I
Data wydania: Styczeń 2003
Seria: Usagi Yojimbo
Tytuł oryginału: Usagi Yojimbo: Seasons (Book 11)
Rok wydania oryginału: 1996, 2000
Wydawca oryginału: Dark Horse
Tłumaczenie: Jarosław Grzędowicz
Druk: czarno-biały
Oprawa: kartonowa
Format: 17x26 cm
Stron: 196
Cena: 19,90 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 83-237-9621-1
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Tagi

Usagi Yojimbo

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-