baner

Recenzja

Spawn #25

Yaqza, Yaqza recenzuje Spawn #25
Spawn, odziany w pelerynę Pomiot Piekieł powraca- gdy wszystkim wydawało się już, że czas wyposażonego fabrycznie w łańcuchy dumnego właściciela krwistoczerwonej peleryny bezpowrotnie już minął on znienacka raz jeszcze odwiedza piękne nadwiślańskie plenery.
Wydawnictwo Mandragora postanowiło wskrzesić naszego dzielnego umarlaka i kontynuować zawieszoną przez TM-Semic serię. Wydawca zdecydował się nie wracać do wydanych już wcześniej zeszytów i rozpocząć tryumfalny (?) pochód Spawna od następnego po ostatnim wydanym w Polsce numeru- wszystkich zainteresowanych przeszłością naszego herosa zapraszam do artykułu na ten temat .

Terry Fitzgerald po kolejnym zasłabnięciu (i będącej jego wynikiem kraksą z cieżarówką- nie to miejsce, nie ten czas, jak powiedziałaby pewna młoda panna lubiąca wymachiwać mieczem) ląduje w szpitalu. Tam wyjawiona zostaje straszliwa prawda- Terry ma raka. Jak w tej sytuacji zachowa się Spawn, ten który kiedyś był przyjacielem umierającego, obecnie zaś rozdarty jest między skrajnymi uczuciami względem Terry'ego?

Jak widać bardzo dosłownie potraktowałem słowo "streszczenie"- zapewniam jednak że w komiksie dzieje się na tyle mało, że rozwlekłe opisywanie poczynań Spawna niczego by nie wniosło- dlatego tez przejdę od razu do oceny komiksu, ważąc na szalach mych recenzenckich poglądów wszelkie "za" i "przeciw".

Niezwykle denerwującym elementem nie tyle tego akurat określonego zeszytu, co całego cyklu jest element tak podstawowy jak...narracja. McFarlane dwoi się i troi by przyjęła ona jak najbardziej pompatyczną formę, zaś jego napuszone komentarze momentami bardziej bawią (wywołując poniekąd niesmak) niż intrygują. Pasują one do "Spawna" jak pięść do nosa i są elementem, który niszczy3 / 4 uroku tego tytułu. Wysiłki pisarskie Todda nieodparcie kojarzą mi się z próbami literackimi łowców sensacji- wiele zbędnych komentarzy, dialogów i monologów których należałoby dla dobra sprawy uniknąć i przegadanie- gdy wystarczy sam obraz, by oddać więcej niż może 100 słów.

Nijak też do klimatu komiksu mają się rysunki "mistrza" Todda (który postanowił sprawić swym wiernym fanom prezent i osobiście ilustrować jubileuszowe wydanie jego komiksu- o tym jednak później)- naprawdę doceniam talent tego rysownika i jestem pod wrażeniem jego umiejętności, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że ilustrowanie stylizowanego na realizm komiksu w którym na dodatek akcji jak na lekarstwo nie wychodzi mu najlepiej. Todd wytracił już pęd, jakim wpadł na rynek komiksowy- teraz jego rysunki nie wzbudzają nawet śladu euforii, czasami zaś wręcz śmieszą lub- co gorsza- denerwują (porównując je do szkiców niesamowitego Grega Capullo, który od McFarlane'a przejął pałeczkę w ilustrowaniu serii można powiedzieć tylko jedno- ołówek powinien zostać w rękach pana o inicjałach identycznych z moimi). Pewną ciekawostkę stanowi okładka- będąca wariacją okładki pierwszego zeszytu "Spawna", ukazująca zaś ewolucję jaką przeszedł ten bohater...różnica jest- paradoksalnie- prawie niezauważalna.

Komiks wydany jest tak jak powinien- czyli na kredzie, ale do tego Mandragora zdążyła nas już przyzwyczaić. Nie zmienia to faktu iż jest to miła niespodzianka po katordze związanej z czytaniem wydanych swego czasu przez TM-Semic odcinków komiksu drukowanych na papierze wątpliwej jakości...

Mandragora dopuściła się pewnego oszustwa przy wydawaniu tego zeszytu- podzieliła wydanie oryginalne (jubileuszowe i przy okazji dwa razy grubsze) na dwie części- co może odbić się nie tylko na nastrojach czytelników (dwa zeszyty po 8 złociszy zamiast jednego za 14,50...), ale też na recepcji tego tytułu- druga część jubileuszowej "pięćdziesiątki" jest zwyczajnie lepsza- i to tam widać dopiero jak niezwykłe klimaty panują w serii (rysuje Greg Capullo). Myślę, że znacznie lepszym posunięciem byłoby wydanie jednego albumu, który byłby godnym startem odrodzonego "Spawna" w Polsce- bo w obecnej formie tytuł ten nie budzi żadnego entuzjazmu...

Opublikowano:



Spawn #25

Spawn #25

Scenariusz: Todd McFarlane
Rysunki: Todd McFarlane
Wydanie: I
Data wydania: Grudzień 2004
Seria: Spawn
Wydawca oryginału: Image
Tłumaczenie: orkanaugorze
Druk: kolor, kreda
Oprawa: miękka
Format: 17x26 cm
Stron: 24
Cena: 8 zł
Wydawnictwo: Mandragora
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Tagi

Spawn

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-