Nowe Teksty

W tym mieście mieszkają mordercy
Wronka o "Palcojad. Tom 1"
Plastikowy Spider-Man
Panic o "Amazing Spider-Man #01: Globalna sieć. Wrogie przejęcie"
Diabeł w szczytowej formie
Kleszcz o "Hellboy. Tom 6: Burza i pasja. Piekielna narzeczona"
Spisek w Fabryce Snów
Wronka o "Podniebny Harry #02: Holywoodland"
Zbir versus ZombieŚwiat
Słoński o "The Goon. Tom 1"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

Josephine: Tchnienie Czarnego Lądu cz. I, II

Paweł Deptuch recenzuje Josephine #2: Tchnienie Czarnego Lądu #2
        Clarence Weatherspoon zadebiutował w 2001 roku na łamach śp. magazynu politycznie niepoprawnego, o niewiele mówiącym tytule Produkt. Był to wielce udany debiut, gdyż z miejsca autor ten stał się jednym z głównych filarów produktywnej załogi. Z powodzeniem ukazywały się kolejne odcinki „Josephine”, która to była początkiem znajomości Weatherspoona z czytelnikami. Sam, przyznam szczerze, z niecierpliwością wyczekiwałem kolejnych epizodów z przygodami pani detektyw Durmaz i tym większe było moje zaskoczenie, i zdziwienie zarazem, gdy dowiedziałem się, że Mandragora pragnie wydać „Józię” w pełnym metrażu i w dodatku w techinkolorze.
Gdy ciepły jeszcze albumik dostał się w moje spocone od niecierpliwości ręce, wiedziałem, że mogę spodziewać się historii niebanalnej i zupełnie odmiennej od tych, które ówcześnie pojawiały się na rynku. Nie zawiodłem się. To było prawdziwe, estetyczne przeżycie zarówno dla oczu jak i umęczonego banałami ducha. Świetne rysunki, doskonały kolor i fabuła bez dziur i uproszczeń. Czegoś takiego trzeba mi było.
Pierwszy album narobił wielkiego smaku i aż chciało się „zjeść tego” więcej. Niestety pojawiły się komplikacje i na dalszą część „Tchnienia Czarnego Lądu” trzeba było czekać bardzo długo. Upór i cierpliwość zostały w końcu wynagrodzone. Na rynku pojawiło się dopełnienie pierwszej historii wraz z małym bonusiekiem o nazwie „Toshiro: Głosy w mojej głowie”, a wszystko to w czerni i bieli.

        Londyn na przełomie XIX i XX wieku to miejsce przesiąknięte niesamowitością i grozą, w którym zjawiska dziwne, wydają się całkiem naturalne, zwłaszcza dla Josephine Durmaz. Fabuła komiksu to istne pole pomysłów, znakomitych rozwiązań i nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Wszystko toczy się w niezwykłym tempie, co rusz zmieniając kierunki jazdy w taki sposób, aby nie zbłądzić i nie wpaść w ślepy zaułek. To istny majstersztyk jeśli chodzi o narrację. Autor zadał sobie bardzo dużo trudu aby dopracować scenariusz do perfekcji. Większa część historii opowiadana jest przez główną bohaterkę, ale w pewnym momencie narratorem staje się szczur, który zapoznaje nas z nieznanymi faktami i dokumentacją. Szokiem okazuje się również zakończenie historii, które udowadnia, że autor nie boi się eksperymentować lub w razie potrzeby zabić głównego bohatera. Spokojnie, nie zdradziłem Wam zakończenia:)

        „Toshiro” to już zupełnie inna bajka niż „Josephine”. To steampunk wysokiej próby, podobnie jak „Tchnienie...”, w każdej mierze zaskakujący, niekonwencjonalny ze świetnie opowiedzianą historią i nieszablonowy. W opowieści „Głosy w mojej głowie” wyraźnie widać fascynację Lovecraftem [choć to tylko moje zdanie]. Cthulhu-podobne istoty z innej rzeczywistości przejmują kontrolę nad istotą ludzką i sieją spustoszenie w New Jersey. Powstrzymać go morze jedynie Toshiro - pierwszy mechaniczny człowiek na świecie. Jego ojcami byli japońscy inżynierowie zaś matką – wysokorozwinięty przemysł Kraju Kwitnącej Wiśni.
„Tchnienie Czarnego Lądu” [plus „Toshiro”] to nie tylko trzymająca w napięciu fabuła ale również jedna z najoryginalniejszych kresek na rodzimym rynku. Rysunki Clarence’a znakomicie wpasowują się w realia przedstawionych przez niego rzeczywistości. Jego styl jest wręcz “tłusty”, z bardzo grubo kładzioną czernią co w rezultacie daje zniewalający, nigdzie wcześniej niespotykany, efekt. Pełno ukrytych szczegółów na planie drugim i wyśmienita znajomość realiów to kolejne atuty znakomitego artysty.
        Dzięki Clarence’owi są takie chwile kiedy jestem dumny z tego, że jestem Polakiem. To prawdziwy skarb narodowy i szkoda by było aby taki talent się zmarnował lub przepadł w odmętach biurokracji polskich wydawców. Miejmy nadzieję, że zainteresowanie jego pracami będzie na tyle duże aby można było wkrótce sięgnąć po kolejne dzieła. Clarence Weatherspoon jest twórcą nietypowym, efektownym i wciąż trzymającym wysoki poziom a na jego kolejne komiksy warto czekać z niecierpliwością.

Przygody Josephine do przeczytania na Alei Komiksu!

Opublikowano:



Josephine #2: Tchnienie Czarnego Lądu #2

Josephine #2: Tchnienie Czarnego Lądu #2

Scenariusz: Clarence Weatherspoon
Rysunki: Clarence Weatherspoon
Wydanie: I
Data wydania: Październik 2005
Seria: Josephine
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka
Stron: 88
Cena: 19,90 zł
Wydawnictwo: Mandragora
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Josephine: Tchnienie Czarnego Lądu cz. I, II Josephine: Tchnienie Czarnego Lądu cz. I, II Josephine: Tchnienie Czarnego Lądu cz. I, II

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-