baner

Recenzja

Ghost in the Shell

Yoghurt recenzuje Ghost in the Shell
Jak to czekali na Ghosta w dziwnym kraju w Europie Centralnej...

Gdy zapytać dowolnego fana mangi i anime w naszym kraju ( i nie tylko), co kojarzy mu się z cyberpunkiem w anime, odpowie od razu: GitS i Akira. A gdy zapytać o oba kogokolwiek, kto fanem nie jest, ale owe anime widział, powie "genialne stary, genialne!" (wiem, sprawdzałem sam na paru osobach). A idąc dalej torem zadawania pytań- zapytać fana M&A w tym kraju, na jaką mangę wyczekiwał najbardziej w tym roku każdy krzyknie od razu: GitS!!! Wydawnictwo JPF, ogłaszając wydanie Ghost in the Shell wzbudziło poruszenie wśród rodzimych fanów. Od razu rodziły się obawy- jak wydadzą, jak będzie z tłumaczeniem i najważniejsze- kiedy wydadzą. Informacja o tym, że otrzymamy wersję niepociętą, ale od 18 lat, niektórych obruszyła ("jak ja to sobie zamówię?!") niektórych ucieszyła ("Hurra, będzie bez cenzury!"). Gdy na stronie wydawnictwa pojawiła się w październiku informacja, ze Ghosta można już zamawiać z ich sklepu internetowego- w ciągu kilku godzin złożone zostało kilkadziesiąt zamówień, kolejne kilkaset w następnych paru dniach. Ruch był ogromny- w końcu liczba egzemplarzy była ograniczona, jak to z edycjami kolekcjonerskimi bywa. Nie wiem ile sztuk wydrukowano, za to wiem że ja mam numerek kolekcjonerski 0316 (cholera, chciałem 0666- jeśli ktoś dorwał taki numer kolekcjonerski, proszę o kontakt :)) Po złożeniu zamówień należało tylko czekać na listonosza- zapowiadana premiera to 13 grudnia... Przesunięta na 18 grudnia po kilku tygodniach. Na dwa tygodnie przed premierą GitSa na forum dyskusyjnym JPF zaroiło się od wątków "a czemu od 18?", "A czy na pewno mi przyślą" itd. co moderatorów forum doprowadzało do białej gorączki (coś o tym wiem, byłem jednym z nich aż do upadku forum...). Tuż po premierze, gdy ukazał się news, że mangę rozesłano już do wszystkich, którzy zamówili, rozpoczęło się nerwowe oczekiwanie... Znając pocztę polską, byłem pewien, że choćby mi to opakowali w tytan i owinęli drutem zbrojeniowym, to i tak uszkodzą paczkę... A tu niespodzianka- nie dość że Manga dotarła do mnie w stanie nieuszkodzonym, to jeszcze przyszła po trzech dniach. Odzyskam szacunek dla Poczty Polskiej chyba...No i znowu pisze nie o tym, co trzeba :) Zaraz po wieściach od użytkowników forum, którzy Ghosta trzymali już w swoich łapkach, reszta, do której nie przyszły mangi, byłą święcie oburzona, że musi czekać. Za to ci, którzy już przeczytali GitS... mieli różne zdania. Gros osób stwierdził, że jest to najlepsza pozycja na małym mangowym ryneczku w naszym kraju, inni stwierdzili (naliczyłem ze 2 osoby) że im się nie podoba- a to im się literki nie podobają, a to nie odpowiada im to, że mają nie ten numer kolekcjonerski i takie tam... A co sądzę ja o polskiej edycji Ghost in the Shell, niezaprzeczalnie jednej z kilku najważniejszych mang w całej historii M&A?

A o co chodzi?

Czy jest ktoś, kto czyta właśnie ten tekst, a nie wie, co to jest "Ghost in the Shell"? Nie? To dobrze, bo jakby ktoś powiedział tak, to nie ręczę jego zdrowie, gdy już namierzę takiego delikwenta :) Nawet osoby, które mangą i anime nie interesują się wcale, miały okazje choćby usłyszeć tą nazwę, jeśli nie obejrzeć Anime (puszczane wieki temu na Canal +, kiedy jeszcze nikt nie słyszał o dekoderach cyfrowych a WizjaTV kiełkowała dopiero w jakichś światłych umysłach ), choćby przypadkiem. Zapewne pamiętają wszyscy historię przedstawioną tam- cholernie filozoficzną i głęboką historię dodajmy. Wszystko kręciło się wokół Puppet Mastera, który miał możliwość opanowania "Ghosta", czyli duszy. Dooooobra, ktoś mi za plecami gada, że nie zna GitSa... Niech będzie, streszczę nieco fabuły:
Rok 2029. Japonia. Bohaterką jest pani Major Wydziału Bezpieczeństwa- Motoko Kusanagi- całkowicie zcyborgizowana kobitka o zdolnościach przewyższających Johna Rambo, Johna McLane'a i paru innych Johnów :) Jedno z prostych śledztw w sprawie szalejących cyborgów powoli prowadzi do wymienionego wcześniej Puppet Mastera- czegoś więcej niż cyborg i człowiek. Klasyka Cyberpunku i aż wstyd nie znać!
Film jest ogólnie znany, ale z mangą nawet w środowisku fanów- już gorzej. Jedyne dostępne przecież materiały to skany z angielskich czy francuskich wersji, które zostały okrojone, do tego przecież nie całość, bo kto by skanował 350 stron? :) Dlatego też takie poruszenie wywołało wydanie GitSa w naszym kraju. I podstawowe pytanie, a raczej jedno z pierwszych, które przychodzi na myśl- na ile Manga różni się od Anime? Różni się niemal we wszystkim. Jak to zresztą bywa- gdy ekranizuje się mangę (dla tych, którzy jeszcze się nie zorientowali- manga była w tym przypadku pierwsza :)), korzysta się zazwyczaj jedynie z jednego wątku w niej przedstawionego. Tak też było w tym wypadku- wykorzystano motyw Puppet Mastera, resztę historii zostawiając w spokoju. Inne rozdziały opowiadają o zupełnie oddzielnych śledztwach prowadzonych przez Wydział 9, do którego należy pani Major. Osobom, które wcześniej z rysunkiem Masamune Shirow do czynienia nie miały, może być on zaskoczeniem- jakże odmienny design postaci (IMHO- lepszy), na którym wzorowany jest design serii TV (powstała w tym roku). Tyleż różnic pomiędzy filmową i rysowaną wersją.

A jak to panie dzieju w Polsce wygląda, co?

Powiem tylko tyle: znakomicie! Jest to chyba najlepiej wydana manga w naszym kraju- kredowy papier, okładeczka-obwoluta prześliczna, doskonałe nasycenie barw na stronkach kolorowych.... Do tego bardzo dobre tłumaczenie, pozostawione wszystkie komentarze autora (a jest ich hohoho!), angielskie nazwy tam gdzie potrzeba, układ stron od prawej do lewej ( czyli czytamy jak japończycy)... No i nie wycięto najbardziej kontrowersyjnej części ( o której zaraz) 100% zgodność z oryginałem ( nie biorąc pod uwagę języka rzecz jasna :)) czyli chyba najlepsze wydanie Ghosta na świecie zaraz po Japonii!!! Wcale nie przesadzam. W USA, jak to w USA- pocięty GitS nie miłosiernie (kto się orientuje nieco w mangowym rynku amerykańskim wie że ci kretyni zmieniają wszystko pozostawiając nędzny ochlap oryginału... Ale to jest temat na cały artykuł, wiec sobie daruję...) , We Francji i w Niemczech- wydany z cięciami (wiecie, zmieścić się przecież trzeba w ograniczeniach wiekowych od lat 15...) I bez obwoluty, tłumaczone wszystko, wywalone albo całkowicie, albo w połowie komentarze od autora, układ europejski od lewej do prawej.... Po raz pierwszy czuję się tak dumny- wydawnictwo JPF spisało się po prostu Z-N-A-K-O-M-I-C-I-E.
Ach, zapomniałem dodać, że w prezencie dostajemy mały kalendarzyk z GitSa- ja go już noszę w kieszeni kurtki :) Jedyne co mam do zarzucenia naszemu wydaniu to... czcionka. Identyczna jak ta zastosowana np. w "Oh! My Goddess" tyle tylko, ze... rozmiar nieco nie pasuje do małych dymków i tekst czasem po prostu jest dziwnie składany, aby się wyrobić w obszarze tekstowym i...dziwnie to wygląda :) Poza tym naliczyłem chyba ze trzy literówki, ale akurat to można wydawcy wybaczyć przy takiej ilości tekstu.

A na cholerę mi cenzura?

Kawałek recenzji należy poświęcić najbardziej kontrowersyjnej sprawie związanej z GitSem- cenzurze. O co idzie cała sprawa? No cóż, delikatnie mówiąc o sceny erotyczne. MOCNO erotyczne z panią Major w roli głównej. Scen tych jest..."sztuk: jeden" jak mawia mój ojczulek. Za to na dwie strony w kolorze :) I możemy się cieszyć jako jedyni po Japończykach, ze mamy je w swojej edycji- reszta świata tylko z zazdrością patrzy, mwahahahaha! No cóż, dlatego manga ta jest od 18 lat- cóż, coś za coś- full wersja Ghosta za dowód osobisty :)

Czyli co? Żałować, że się nie zamówiło?

O taaak, żałować, i to bardzo. Najlepiej uderzyć parę razy głową o kant biurka zaraz po przeczytaniu tego tekstu powtarzając: "Dureń ze mnie" ewentualnie w przypadku płci pięknej: "Jakaż ze mnie idiotka" :) A tak serio- kto nie zamówił sobie GitS wcześniej, teraz będzie musiał szukać na aukcjach internetowych ewentualnie po centrach komiksowych lub na konwentach... Gdyż dystrybucja w EMPiKach i księgarniach nie wchodzi w grę :) Ewentualnie poszukać po tzw. Sklepach Branżowych, zajmujących się dystrybucją komiksów. Innego wyjścia na zakup nie widzę...

No to może małe podsumowanie, co?

Cóż mogę powiedzieć więcej? Pozostaje tylko ocena a ta jest oczywista... Ten minus 1 punkt za drobne literówki, za to, że poza kalendarzem nie dostałem pocztówek (i megaplakatu z panią Major, ale to już nie było obowiązkowe :)) oraz za to, że mi drukarnia źle przycięła ostatnią stronę i miałem papierowe farfocle, które musiałem urwać :))

Opublikowano:



Ghost in the Shell

Ghost in the Shell

Scenariusz: Masamune Shirow
Rysunki: Masamune Shirow
Wydanie: II
Data wydania: Grudzień 2004
Seria: Ghost in the Shell
Wydawca oryginału: Kodansha Ltd
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka, obwoluta
Stron: 346
Cena: 40 zł
Wydawnictwo: JPF
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-