Nowe Teksty

W tym mieście mieszkają mordercy
Wronka o "Palcojad. Tom 1"
Plastikowy Spider-Man
Panic o "Amazing Spider-Man #01: Globalna sieć. Wrogie przejęcie"
Diabeł w szczytowej formie
Kleszcz o "Hellboy. Tom 6: Burza i pasja. Piekielna narzeczona"
Spisek w Fabryce Snów
Wronka o "Podniebny Harry #02: Holywoodland"
Zbir versus ZombieŚwiat
Słoński o "The Goon. Tom 1"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

Cowboy Bebop #1-3

Yoghurt recenzuje Cowboy Bebop #1
Co jak co, ale nic dawno nie zrobiło na mnie tak piorunującego wrażenia jak Anime Cowboy Bebop, które swego czasu leciało na Hyper (ba, nawet 3 razy). To co tam ujrzałem, uznałem za nową, niedoścignioną jakość w dziedzinie animacji, scenariusza i projektu postaci, a całości dopełniła GENIALNA muzyka Yoko Kanno i The Seatbelts (soundtrack do CB jest do dziś moim numero uno jeśli chodzi o ścieżki dźwiękowe do filmów). A że nie byłem jedynym, któremu Bebop przypadł do gustu, wydawnictwo JPF zwęszyło koniunkturę i wydało Mangę opartą na tymże doskonałym Anime (co jest swoistym ewenementem, zwykle to animka opiera się na komiksie) licząc na to, iż fani tytułu, których w kraju nam wyrosło niemało (co jest zrozumiałe) zakupią na 100% mangę z Bebopem w tytule. I za wiele się nie pomylili. Ale czy było warto?

Jeszcze zanim pierwszy tomik ukazał się w kraju, nasłuchałem się od groma najróżniejszych opinii (opartych na angielskich skanach bądź wydaniach zagranicznych), i każda była inna od poprzedniej. Jedni niemiłosiernie krytykowali kreskę (z tego miejsca pozdro dla Krzycha ;)), inni zarzucali mandze brak klimatu oryginału, zaś jeszcze inni twierdzili, iż nie jest tak źle i czyta się z przyjemnością. Ale cóż byłby ze mnie za recenzent, gdybym nie przekonał się osobiście, jak to się ładnie mawia- organoleptycznie? Przekonałem się i... cieszę się, że powstały tylko 3 tomy...

Dlaczego?- zapytają niektórzy. Gdyż mimo wszelakich chęci, nie mogę nazwać Cowboy Bebop mangą dobrą. Choćbym chuchał i dmuchał, nic z tego nie będzie. I w sumie się nie dziwię, iż powstały raptem 3 tomiki.
Wyliczankę wad zacznijmy od tego, co się zawsze rzuca pierwsze w oczy- od kreski. A ta, oględnie mówiąc, na wysokim poziomie nie stoi. Określiłbym ją wręcz mianem fanartowej, i to takiej z niższej półki. Czasem postacie spoglądające na nas z kadrów to mają zeza, to nienaturalnie długie ręcenogi, to też w przypadku Faye (która nota bene jest moją ulubioną postacią) jej bardzo ważny atrybut (w liczbie dwóch) wygląda...niesmacznie ;) Każdego, nawet najbardziej zatwardziałego fana rysunki przestraszyć mogą. No, w każdym razie- mnie przestraszyły.
Poza tym widać braki rysownika w kadrowaniu i klarownym przedstawianiu akcji. Mimo iż kadry są typowe dla mangi- dynamiczne, postacie często „wychodzą” poza nie, to chaos panujący na czytanej właśnie stronie czasem powoduje, iż nie do końca wiadomo o co chodzi- „kto z kim gdzie i dlaczego”. Trzeba się naprawdę mocno wczytywać i wpatrywać, aby pojąć sens niektórych scen.
Następna rzecz, o której wypada wspomnieć jako wadzie (tym razem już nie tak znaczącej), to scenariusze do poszczególnych epizodów. Mimo iż są całkiem oryginalne, to jednak brak im polotu znanego z odcinków Anime, nie czuć tego specyficznego klimatu, jakim charakteryzował się serial i film kinowy. Ale odmówić scenarzyście pomysłów nie można- chciał dobrze, tylko gdzieś po drodze zgubiono pare istotnych części.
Może coś o zaletach? Trudno coś znaleźć. Mogę pochwalić tłumaczenie jak zwykle niezawodnego Kabury i jakość wydania, które w przypadku JPF znów jest świetne- układ japoński, dobry papier i obwoluta. (Egmont mógłby się wreszcie nauczyć, jak wydawać mangi...). I...tyle. Więcej zalet nie stwierdzono. No może poza tą, iż seria już się skończyła ;)
Szkoda- na podstawie genialnego Anime można było stworzyć naprawdę doskonałą Mangę, ale pokpiono sprawę zarówno w sferze graficznej, jak i (W mniejszym stopniu) fabularnej. Jeśli ktoś jeszcze się zastanawia nad zakupem któregoś z tomów- odradzam. Lepiej wydać te 16 złotych na coś innego. A jeśli ktoś już zakupił- cóż, zbieranie komiksów to hobby, którego jedną z wad jest fakt, iż mimo, ze kupiło się komiks słaby, to głupio nie kupić następnego z tej serii, bo jak to będzie wyglądało na półce? :) A bebop mimo iż słaby, nie jest aż tak tragiczny, bym zarzucił jego kupowanie (z podobną sytuacją w moim życiu spotkałem się ledwie ze dwa razy).

Opublikowano:



Cowboy Bebop #1

Scenariusz: Hajime Yadate
Rysunki: Yutaka Nanten
Wydanie: I
Data wydania: Czerwiec 2003
Seria: Cowboy Bebop
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka, obwoluta
Format: kieszonkowy
Stron: 184
Cena: 16 zł
Wydawnictwo: JPF
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-