baner

Recenzja

Benek Dampc i trup sąsiada

BOR, Yaqza, Yaqza recenzuje Benedykt Dampc i trup sąsiada
Są komiksy, których kupienie daje nam wiele radości. Są też niestety takie, które po przeczytaniu są powodem ogromnych wyrzutów sumienia z powodu innych możliwości spożytkowania przeznaczonych nań pieniędzy. Całe szczęście ta rodzima produkcja, której wydaniem miało zaszczyt zająć się wydawnictwo Mandragora to naprawdę komiks dający dużo rozrywki czytelnikowi. Mankamentem pozycji (dla mnie spoko) może być wysoki poziom brutalności, przez co polecam go osobom, które potraktują demolki Benka z przymrużeniem oka. Co o historii?
Bohaterem komiksu jest nie narzekający na brak zleceń prywatny detektyw Benek Dampc. Pierwszy tom opowiada o paskudnym wieczorze, kiedy to Benek wraca do domu po nocce spędzonej na dołku. Pech chce, że na miejscu odnajduje ciało swojego dobrego kumpla i sąsiada zarazem z wbitym nożem w czoło, które niefartownie leży na środku jego mieszkania.
Naturalnie Benek nie chcąc powrócić na państwowy garnuszek rozpoczyna akcję pozbywania się ciała bawiąc się z tasakiem w wannie. W międzyczasie rozlega się BARDZO natarczywe pukanie do drzwi...
Muszę przyznać, że nazwisko Jerzego Szyłaka z początku zniechęciło mnie do zakupu tej pozycji(kojarzyło mi się z jego pracą doktorską, której jeden tom niestety zakupiłem). Na moje szczęście buszując po półkach sopockiego Empiku nie natrafiłem na nic co przykułoby bardziej moją uwagę (poza tym mam sentyment do krajowych produkcji) i do kasy podszedłem dzierżąc zeszyt z przygodami Benka.
Pokrótce dobry komiks sensacyjny, parę rzeźnickich akcji, czyta się szybko i przyjemnie. Bardzo dobry rysunek. Ogółem bardzo dobra krajowa produkcja. Respect! BORciu poleca!
PS Czekam na Drugi Tom (pozdro dla Yaqzy):P



I pozdro dla ciebie, BOR.... A teraz pozwól dziadkowi Yaqzie też dorzucić swe 3 grosze do recenzji.

"Odnoszę wrażenie, że ma pan potwornego kaca. Czy moje podejrzenia mają potwierdzenie w rzeczywistości?"

"Benek" to- moim skromnym zdaniem, oczywiście- taka krzyżówką "Dnia świra" i "Sklepów cynamonowych" Brunona Schultza (to drugie to lektura szkolna, nie szukajcie tego w programie telewizyjnym)- wiele oczywistych cech otaczającej nas rzeczywistości ulega tu przejaskrawieniu (bardzo bolesnemu- aż przyjmują kształt paskudnej karykatury); czasami do tego stopnia, iż sprawiają wrażenie snu. Odrealnienie to jest tak niezwykle sugestywne, że sam zadawałem sobie nie raz i nie dwa pytanie co bym zrobił gdybym znalazł się w takiej sytuacji jak nasz bohater, a moje działania nie pociągnęłyby za sobą żadnych konsekwencji ("100 naboi" się kłania)- jak to we śnie....
Autor bawi się z czytelnikiem i swoim bohaterem wystawiając obu na próbę- Benek musi walczyć o wolność, czytelnik o zachowanie kontaktu z rzeczywistością- i to chyba przed tym drugim stoi większe wyzwanie, bo przypadki prywatnego detektywa Benka Dampca przyprawiają o palpitacje serca.
Czarny humor, jaki nam zaserwowano potrafi zwalić z nóg- a zabawy konwencją (pozwolę tu sobie przytoczyć postać kolejarza rodem z komiksów twórców Jeża Jerzego- majstersztyk, nawiasem mówiąc) urozmaicają lekturę- powiem szczerze, tu nie można się nudzić, bo cały czas coś się dzieje. Świetnie wypadają wtręty z kręgu komiksiarskiego- każdy, kto choć minimalnie orientuje się w twórczości rodaków odnajdzie tu conajmniej kilka smaczków.

Rysunki na wysokim poziomie- oparte na ołówkowym szkicu z nałożonymi różnymi odcieniami szarości. Wspomnę tylko kadr z policjantem z oddziałów specjalnych w pełnym rynsztunku, który wywołał u mnie nerwowe ściskanie poręczy fotela. Co prawda czasami perspektywa zdaje się wychodzić na piwo, ale należałoby może zadać pytanie: wina to rysownika, czy taki był właśnie zamysł scenarzysty? Stawiam na to drugie, bo niejednokrotnie mamy w komiksie do czynienia ze zmianami stylu ilustrowania (wielkie, wybałuszone oczy rodem z komiksów humorystycznych, hiperrealistyczne postaci czy wreszcie rysunki satyryczne prosto z "pasków" gazetowych). A efekt- świetny, jeszcze mocniej wciąga czytelnika w absurdalny świat Benka Dampca- a słowo absurd mogłoby posłużyć za całą recenzję tego tytułu..
Da się też zauważyć, że Służały modyfikuje kreskę- czyżby ścigały go terminy?
Za wielką pomyłkę uważam natomiast okładkę- brzydka, nie przyciągająca w żaden sposób uwagi plansza to najsłabszy punkt komiksu.
Scenariusz ciekawy, zabawny- krótko mówiąc fajny. Nie znajduję tu innego słowa, bo po pierwsze: jest przyjemny, po drugie: potrafi zabawić, a po trzecie czasami daje do myślenia.
Udany start- zobaczymy co będzie później.

Opublikowano:



Benedykt Dampc i trup sąsiada

Benedykt Dampc i trup sąsiada

Scenariusz: Jerzy Szyłak
Rysunki: Robert Służały
Wydanie: I
Data wydania: Grudzień 2003
Seria: Benedykt Dampc
Druk: czarno-biały
Oprawa: kartonowa
Stron: 56
Cena: 10 zł
Wydawnictwo: Mandragora
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-