reklama baner reklama
baner

Recenzja

Wiking, film, Kidman, Hawke, Skarsgard [recenzja]

Przemysław Pawełek recenzuje Wiking
7/10
Wiking, film, Kidman, Hawke, Skarsgard [recenzja]
7/10
Robert Eggers jest jednym z objawień ostatnich lat. "Bajka ludowa z Nowej Anglii", czyli jego debiut, wystarczyła, by zwrócić uwagę krytyków i fanów horrorów na jego nazwisko. Kameralny "Lighthouse" jeszcze bardziej wzmocnił jego pozycję. Mówi się, że do trzech razy sztuka. Tym razem po dwóch świetnie przyjętych, niskobudżetowych produkcjach, przyszedł film zrealizowany z dużo większym rozmachem, ale przyjęty dość chłodno.

"Wiking" to opowieść o legendarnym skandynawskim księciu Amlecie, będącym też inspiracją dla szekspirowskiego Hamleta. Główny bohater, syn wodza Wikingów, za młodu jest świadkiem zabójstwa własnego ojca, a jemu samego ledwo udaje się ujść z życiem. Kolejne lata spędza na tułaczce oraz szkoleniu się w rzemiośle wojownika, ale nie zapomina o krzywdzie, bo poprzysiągł krwawą zemstę. W końcu przychodzi czas i na nią.

Eggers w swoim najnowszym filmie odszedł od formuły horroru, zamiast tego kreśląc obraz zawieszony pomiędzy dramatem a kinem przygodowym, nasyconym też lekko elementami fantastycznymi, przeplecionymi z nordyckim mistycyzmem. Rozpiętość gatunkowa i czasowa filmu momentami jednak działają na jego niekorzyść, bo film sunie powoli, nie dźwigając zbyt dobrze dramatycznego napięcia, i tylko co jakiś czas raczy widza sekwencjami akcji. To prosta historia, z pewnymi zwrotami akcji, które jednak łatwo przewidzieć, ale taki już los współczesnego widza, że wie o podobnych narracjach dużo więcej niż legendarny, skandynawski książę.

Choć fabuła jak na mój gust została zbytnio rozciągnięta, muszę jednocześnie przyznać, że oprawa całości robi imponujące wrażenie. Eggers - wraz z operatorem i montażystą - bawią się długimi sekwencjami, scenami opartymi na jednym przejeździe kamery, i są to zarówno sceny bardziej statyczne, jak i dynamiczne, krwawe sceny akcji. Inscenizacyjna sprawność robi tam równie duże wrażenie, jak fantazja autorów i wysoki poziom warsztatowy ekipy. Dopieszczone są tu nie tylko ujęcia, ale też zabawa kontrastami, światłocieniem, scenografia i kostiumy, którym nie można nic zarzucić, czy rewelacyjne lokacje, a efektu całości dopełnia nastrojowa muzyka, przywodząca na myśl Wardrunę.

Efektem jest film, na który patrzy się i którego słucha z wielką przyjemnością, ale który nieco nuży, przez co już mniej przyjemnie go ogląda. Choć dla niejednego fana Eggersa opowieść o zemście Wikinga była pewnym zawodem, mimo wszystko fascynaci nordyckich klimatów powinni mu dać przynajmniej szansę.


Autor recenzji jest radaktorem Polskiego Radia.

Opublikowano:



Wiking

Wiking

Premiera: Sierpień 2022
Oprawa: DVD, Blue Ray
Stron: 131 min.
Wydawnictwo: Galapagos
ZAPOWIEDŹ
WASZA OCENA
Brak głosów...

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-