baner

Recenzja

Hellblazer, Jamie Delano [recenzja]

Jan Sławiński recenzuje Hellblazer. Tom 8
8/10
Hellblazer, Jamie Delano [recenzja]
8/10
Drugi tom “Hellblazera” pisanego przez Jamiego Delano to ponownie mocna lektura. Ponad 450 stron brutalnego, naturalistycznego horroru, gdzie często największymi potworami okazują się ludzie. To 14 zeszytów, które składają się w sumie na pięć historii. Najkrótsze zamykają się w 24 stronach. Najdłuższa liczy aż 9 części.

Debiutancki album Delano w serii o przygodach Johna Constantine’a zrobił na mnie ogromne wrażenie. Mocno zakorzeniony w polityce Wielkiej Brytanii przełomu lat 80. i 90. poruszał społeczne problemy takie jak bezrobocie, epidemia AIDS czy uzależnienie od narkotyków. W drugim tomie Delano kontynuuje tę posępną wizję. Wprowadza jednocześnie do komiksu trochę urozmaiceń - nie wszystkie przypadły mi do gustu.

Tom otwiera “Krwawy święty”, annual sięgający wstecz do czasów Merlina, gdzie Constantine schodzi na dalszy plan. Mówiąc szczerze, ta historia fantasty nie do końca mnie porwała. Zdecydowanie bardziej wolę współczesne miejskie opowieści o wymiętym przez życie magu. To właśnie dała mi druga historia w zbiorze - “Horrorystyka”. Wywołująca ciarki na plecach opowieść okraszona sugestywną malarską warstwą graficzną to fabuła o potężnym bycie żywiącym się strachem i wywołująca w ludziach najgorsze instynkty.

W najdłuższej opowieści w tomie - “Maszynie strachu” - scenarzysta robi z Constantine’a wroga publicznego numer jeden i sprawia, że brytyjski mag musi ukrywać się w komunie wędrujących hippisów. Tam trafia na dziewczynkę o parapsychicznych zdolnościach, na którą poluje tajemnicze stowarzyszenie, którego macki sięgają najwyższych szczebli władzy. Historia jest kwasowa, oniryczna i ciężka do jednoznacznej oceny. Moim zdaniem jest nieco za długa, zbyt wiele miejsca poświęca scenom narkotykowym, a jednocześnie w najważniejszych momentach spranie przykuwa uwagę i intryguje na tyle, by czytać dalej.

Na deser dostajemy dwa luźno połączone one-shoty. “Przerysowany” to zabawa brytyjską tradycją literacką, której nie powstydziliby się Alan Moore ani Neil Gaiman. To "głupotka", która dała mi jednak dużo przyjemności ze względu na liczne odwołania do klasyki. Bezpośrednio z wydarzeń przedstawionych w tym komiksie wyrasta fabuła “Domatora” - to już brutalnie realistyczna fabuła, do jakich Delano przyzwyczaił nas w początkach swojego runu o Johnie Constantinie, a więc rzecz nieco szokująca, która zestawia ze sobą pozornie niewinne elementy z czymś zwierzęco więc odrzucającym.

Drugi tom “Hellblazera” w wykonaniu Delano rozwija konkretną wizję serii i samego bohatera. To dalej facet poturbowany przez życie, którego los wpędza w kolejne tarapaty, a tylko wrodzony spryt i odrobina szczęścia pozwalają mu wyjść z nich w miarę w jednym kawałku. Choć nie wszystkie historie w tym tomie mi się podobały, to i tak całościowo “Hellblazer” wciąż robi duże wrażenie. To historia na wskroś mroczna, przygnębiająca i sprawnie zaplanowana. Czekam na trzeci tom od Delano oraz kolejne albumy serii ze scenariuszami innych twórców, bo w tym bohaterze wciąż tkwi wiele potencjału na więcej mrocznych opowieści.

Opublikowano:



Hellblazer. Tom 8

Hellblazer. Tom 8

Scenariusz: Jamie Delano
Rysunki: Mark Buckingham, Bryan Talbot, David Lloyd, Richard P. Rayner, Mike Hoffman, Ron Tiner
Wydanie: I
Data wydania: Listopad 2021
Seria: Hellblazer
Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170x260 mm
Stron: 464
Cena: 129,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328149328
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Hellblazer, Jamie Delano [recenzja] Hellblazer, Jamie Delano [recenzja] Hellblazer, Jamie Delano [recenzja]

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-