baner

Recenzja

Dobranoc, słodki książę

Jan Sławiński recenzuje Śpioch #01
8/10
Dobranoc, słodki książę
8/10
„Śpioch” to podobno jeden z najlepszych komiksów napisanych przez Eda Brubakera, a także pierwsza dłuższa współpraca tego scenarzysty z rysownikiem Seanem Phillipsem. Obok takich faktów nie mogłem przejść obojętnie – amerykański scenarzysta to jeden z moich absolutnie ulubionych twórców, który do perfekcji opanował tworzenie historii kryminalnych na obrzeżach superbohaterskich światów. Nie inaczej jest w tym przypadku – pierwszy tom „Śpiocha” można podzielić na dwie części, które rozgrywają się w uniwersum WildStorm.

Historia wprowadzająca, o tytule „Na celowniku”, jest dla mnie problematyczna. Śledzimy losy Griftera - postczłowieka (czyli bohatera z supermocami), który wplątuje się w szpiegowską intrygę i szuka osoby, która posłała jego przyjaciela w śpiączkę. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że nie jest on do końca zdrowy na umyśle. Gdy przeszłość miesza się z teraźniejszością, a kolejne wydarzenia mają charakter deja vu, mimo że nigdy wcześniej nie miały miejsca, to i tak skomplikowane śledztwo gmatwa się jeszcze bardziej. Brubaker i Colin Wilson (rysownik) bawią się z czytelnikiem, a strona formalna odpowiada stanowi psychicznemu bohatera, stąd też w komiksie nagłe zmiany scen, niespodziewane retrospekcje i przeskoki czasowe. Trudno odmówić temu wszystkiemu pomysłowości – dostajemy komiksowy odpowiednik narracji znanej z filmu „Memento” Christophera Nolana – ale jest to też momentami dość niejasne i trudno przywołać konkretny ciąg wydarzeń. Jednak takie właśnie było założenie, więc nie jestem pewny, czy można to traktować jako zarzut.

O wiele lepiej wypada druga cześć komiksu – opowieść o podwójnym agencie, który działa pod przykrywką i przenika do organizacji terrorystycznej. Jego życie mocno się komplikuje, gdy jedyna osoba, która zna prawdę na temat jego misji trafia do szpitala i leży w śpiączce (widzicie powiązanie z pierwszą historią?). To już rasowy Brubaker. Brubaker, który nie kombinuje, ale stawia na sprawdzone rozwiązania – wciągającą i klarownie prowadzoną fabułę (choć wielowątkową), dobrze wystylizowaną narrację spoza kadru w pierwszej osobie, dynamiczne zwroty akcji i ciężki klimat. Grifter, grający pierwsze skrzypce w "Na celowniku" pił na umór i był więźniem własnego umysłu. Trudno było z nim sympatyzować. Agent Holden Carver, postczłowiek nieczuły na ból i mogący go wykorzystywać w walce, szybko staje się nam bliski, gdy zrozumiemy, w jak beznadziejnej sytuacji się znalazł. Musi wypełniać rozkazy terrorystów, nie budząc żadnych podejrzeń (które – żeby było ciekawiej – oczywiście się pojawiają), a jednocześnie oficjalnie został uznany za zdrajcę w agencji, dla której wykonuje zadanie. Nie ma więc gdzie szukać pomocy, a pętla na jego szyi zaciska się coraz bardziej. Paranoiczna atmosfera, realistyczne podejście do pisania bohaterów i prezentowania świata (nawet jeśli na drugim planie pojawiają się Authority i inni peleryniarze) i wartka akcja sprawiają, że od lektury naprawdę trudno się oderwać.

Czytając pierwsze zeszyty zebrane w ty grubym albumie (424 strony) miałem pewne wątpliwości. To jest ten legendarny komiks, o którym tyle słyszałem? To ma być najlepsza rzecz, jaka wyszła spod pióra Eda Brubakera, jednego z moich ulubionych scenarzystów? Na szczęście, gdy na scenie pojawił się Carver, a rysowanie serii przejął Phillips (tu wciąż jeszcze trochę nieopierzony, przez co warstwa graficzna bywa nieco drewniana, ale paradoksalnie pasuje to do opowiadanej historii) wszystkie wątpliwości wyparowały, a „Śpioch” okazał się zasługiwać na sławę, która go wyprzedza.

Opublikowano:



Śpioch #01

Śpioch #01

Scenariusz: Ed Brubaker
Rysunki: Sean Phillips, Colin Wilson
Wydanie: I
Data wydania: Luty 2020
Seria: Śpioch
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 17,0x26,0 cm
Stron: 424
Cena: 119,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328198470
WASZA OCENA
6.50
Średnia z 2 głosów
TWOJA OCENA
6 /10
Zagłosuj!

Galerie

Dobranoc, słodki książę Dobranoc, słodki książę Dobranoc, słodki książę

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-