baner

Recenzja

Przeładowane, przedobrzone, przemorrison

Tomasz Kleszcz recenzuje Multiwersum
6/10
Przeładowane, przedobrzone, przemorrison
6/10
Zaczynamy dość poprawnie. Jest jakieś zagrożenie. Oczywiście olbrzymie, na niespotykaną skalę. Jeden świat nie wystarczy, dlatego w tarapatach jest ich więcej. A dokładnie 52. Całe Multiversum. Dość szybko do fabuły zostaje wpleciony wątek komiksowy. Mianowicie czytelnik dowiaduje się, że komiksowe historyjki, stanowiące fikcję w jednym świecie są tak naprawdę realnymi opowieściami z innych światów. Następnie otrzymujemy długi rozdział, w którym nie ma już prawdziwych superbohaterów. Przeminęli. Ich miejsce zajęło - z lepszym bądź gorszym skutkiem - potomstwo. Najważniejszym tematem jest jakaś absurdalna i oderwana od rzeczywistości impreza i w zasadzie trudno powiedzieć, o co chodzi.

Część nawiązująca do strażników, zilustrowana przez Quitely'ego jest niezwykle dobra i tutaj Morrison dał popisowy przykład swoich umiejętności. Czy też umiejętności podszywania się pod innych genialnych scenarzystów. Rysownik nie miał łatwego zadania, bowiem podzielone na naprawdę dużą ilość kadrów plansze wymagały sporej cierpliwości i nakładu pracy.

Mniej więcej w połowie albumu docieramy do wisienki na tym torcie, zawierającym wszystkie nadzienia w każdej konfiguracji. Leksykon 52 światów. Prawie 50 rysowników. Trzeba przyznać, że przeglądanie tego materiału daje naprawdę sporo frajdy, chociaż trudno to zaklasyfikować do szeroko pojętego komiksu. Ale dla tego rozdziału warto zainwestować w ten album.

Potem... Potem trzeba samemu ten album doczytać do końca. Jeśli bowiem ocenić go pod kątem nowatorstwa, nie powiem - Morrison zaproponował coś oryginalnego. Uśmiech w stronę czytelnika, próba nawiązania z nim interakcji, niejako wciągnięcie go bezpośrednio w wir wydarzeń to coś innowacyjnego. Coś, co może się podobać. Patrząc na scenariusz bardziej klasycznie, jest to jednak kolejny - w moim odczuciu - ciężko strawny tytuł Szkota. Jak to w przypadku przeważającej części projektów tego autora bywa, mamy wrażenie kompletnego chaosu. Związku przyczynowo-skutkowego trudno się momentami doszukać. Kiedy jakiś wątek trwa na tyle długo, że zaczynamy podążać za autorem, ten raptownie zmienia scenerię, przeskakuje do innego świata i jeszcze bardziej miesza. Być może jest to zbyt wysoki poziom artystycznej abstrakcji i u piszącego te słowa - jako zwolennika bardziej ortodoksyjnych opowieści - nie jest w stanie wzbudzić zachwytu. A być może po raz kolejny jakość nie idzie w parze z ilością. Zalew treści, bardzo szybkie tempo akcji, dużo przeskoków i mnóstwo scenerii to tylko bardzo gruba warstwa szpachli, pod którą w zasadzie ciężko doszukać się czegoś wartego uwagi.

Kilka zdań o rysownikach, bowiem wybór jest spory. O Quitelym już wspomniałem. Album otwiera znany polskim czytelnikom Ivan Reis. Artysta posiada klasyczne podejście do tematu. Jego rozbudowane, pełne szczegółów i napakowane treścią ilustracje robią wrażenie, ale nie wszystkim muszą przypaść do gustu. Chris Sprouse to artysta, który ma już długi staż, bardzo rozpoznawalną kreskę i nieco nowocześniejszy styl, niż Reis, a przy tym bardziej przejrzysty, ale na pewno prostszy. W Polsce tytuły z jego pracami należą do rzadkości, więc warto się z tym materiałem zapoznać. Nie bardzo pasuje do klimatu Cameron Stewart. Ten rysownik operuje zupełnie odmienną, kreskówkową stylizacją. Jego ilustracje stoją na całkiem przyzwoitym poziomie. Współpracujący kolorysta jednak przeszarżował, paleta barw jest ostra, pstrokata, przez co ten rozdział jeszcze bardziej odstaje od pozostałych. Ucieszą się także fani wielkiego Jima Lee. Koreańska gwiazda udzieliła swojego ikonicznego stylu, ilustrując przygody nazistowskiego Overmana - odpowiednika Supermana na Ziemi, z tym że w quasinazistowskim wydaniu. Na koniec znany z Supermana Dough Mahnke. Fajny rysownik, mający wyrazisty, czysty styl. W wolnym czasie pomimo wieku podnosi ciężary.

Multiwersum to imponująca uczta dla oka, mniej ciekawe doznanie dla ducha, treściowo bałaganiarskie i nieco rozczarowujące. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że dzieło w swoim chaosie oraz ilości występujących postaci dość bezkonkurencyjne. Mnie Morrison chyba po prostu nie przekona, ale mam uznanie dla jego nietuzinkowego podejścia do komiksowej narracji w tym przypadku.

Opublikowano:



Multiwersum

Multiwersum

Scenariusz: Grant Morrison
Rysunki: Jim Lee, Ivan Reis, Dough Mahnke, Cameron Stewart, Frank Quitely, Ben Oliver, Chris Sprouse, Joe Prado
Wydanie: I
Data wydania: Kwiecień 2020
Seria: DC Deluxe
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Druk: kolor
Oprawa: twarda, obwoluta
Format: 18,0x27,5 cm
Stron: 436
Cena: 144,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328196216
WASZA OCENA
8.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
8 /10
Zagłosuj!

Galerie

Przeładowane, przedobrzone, przemorrison Przeładowane, przedobrzone, przemorrison Przeładowane, przedobrzone, przemorrison

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-