baner

Recenzja

Gdy voodoo wejdzie za mocno

Tymoteusz Wronka recenzuje Dom Szeptów #01: Moc podzielona
5/10
Gdy voodoo wejdzie za mocno
5/10
Twórcy zaangażowani w projekt „Sandman Uniwersum” stoją przed niełatwym zadaniem. Muszą zmierzyć się z legendą serii Neila Gaimana i przynajmniej spróbować nawiązać do niej pod względem złożoności fabuły, wyrazistości czy klimatu samej opowieści. Nie wystarczy wziąć już istniejące postacie lub świat i napisać nową fabułę. Także wprowadzanie własnych pomysłów jest obarczone ryzykiem, jeśli nie ma się odpowiedniego wyczucia. I właśnie z czymś takim mamy do czynienia w pierwszym tomie „Domu Szeptów”.

Sam zamysł jest całkiem intrygujący. Fabuła koncentruje się na mitologii voodoo i rozgrywkach związanych z postaciami z tego panteonu. Pojawiająca się na Ziemi nietypowa zaraza zgrywa się z wydarzeniami dotyczącymi całego uniwersum. Jest tu trochę historii ludzkich, ale jednak całość koncentruje się na poziome metafizycznym. Szkoda, bo w efekcie cała opowieść staje się mniej interesująca.

Inną kwestią jest powiązanie z innymi seriami. Znając wydarzenia ze „Śnienia”, nie ma problemu z wyczuciem tła, ale jako samodzielny komiks „Moc podzielona” już zapewne tak czytelna nie jest. Zresztą generalnie jest to dość chaotycznie prowadzony komiks, gdzie nie udało się uzyskać tak typowej dla „Sandmana” oniryczności i tajemnicy, a w zamian ma się do czynienia z pozbawioną klimatu narracją, która tajemniczością zniechęca, a nie wciąga w lekturę. Obstawiam, że Nalo Hopkinson nie do końca poradziła sobie z przejścia od prozy do pisania komiksowych scenariuszy.

W „Mocy podzielonej” mamy też nieśmiałe próby przesłania; a przynajmniej zajęciem się kwestiami społecznymi. Rola kobiet, mniejszości seksualne, powiązania rodzinne – to tematy coraz częściej pojawiające się w popkulturze, więc chciałoby się tu zobaczyć coś wyrazistego. Tymczasem w tym komiksie mamy raczej do czynienia z nieśmiałymi próbami, jakby takie treści trzeba było przemycać.

Graficznie mamy do czynienia z komiksem poprawnym, ale również na tej płaszczyźnie niepotrafiącym budować klimatu. Są udane kadry czy plansze, ale większość pozostawia czytelnika obojętnym. Dominike Stanton stoi w rozkroku między klasyczną sandmanową kreską, a próbą nawiązania do bardziej, nazwijmy go współczesnym, stylu. Efekt jest przeciętny.

Pierwszy tom „Domu Szeptów” pozostawia mocno mieszane wrażenia, choć potencjał w postaciach i wziętej na warsztat mitologii jest spory. Na razie jednak nie została jeszcze odcięta pępowina i twórczynie miotają się między czymś własnym a próbą wpasowania historii w ramy uniwersum. Być może są to ograniczenia narzucone przez sam projekt uniwersum, ale mam nadzieję, że w następnym tomie uda się opanować chaos. Jak nie, to będzie trzeba tę serię spisać na straty.

Opublikowano:



Dom Szeptów #01: Moc podzielona

Dom Szeptów #01: Moc podzielona

Scenariusz: Nalo Hopkinson
Rysunki: Dominike Stanton, John Rauch
Wydanie: I
Data wydania: Listopad 2019
Seria: Dom Szeptów, Sandman uniwersum
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 17x26 cm
Stron: 160
Cena: 69,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328142954
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Gdy voodoo wejdzie za mocno Gdy voodoo wejdzie za mocno Gdy voodoo wejdzie za mocno

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-