baner

Recenzja

Pan Cudowny w pełnej krasie

Krzysztof Tymczyński recenzuje Mister Miracle
8/10
Pan Cudowny w pełnej krasie
8/10
Najnowsza odsłona cyklu wydawniczego DC Deluxe przynosi komiks, po którym można było oczekiwać naprawdę wiele. Czy Tom King sprostał oczekiwaniom?

Tom King to scenarzysta, który w USA zrobił istną furorę, nawet jeśli komiksy jego autorstwa nie były jakimiś hitami sprzedażowymi. Pierwszy raz pokazał się szerokiej publiczności w 2014 roku w serii ”Grayson”, którą pisał wspólnie z Timem Seeleyem. Przełomem były jednak dla niego dwa tytuły, które pojawiły się rok później. Nieistniejące już Vertigo wypuściło wówczas ciepło przyjęte serie ”The Sheriff of Babylon” oraz ”The Omega Men”. Ta druga nie tylko została zapowiedziana przez Egmont na 2020 rok, ale także przeżyła w USA własną ”śmierć”. Komiks ten bowiem sprzedawał się bardzo słabo i został skasowany, lecz nieco później DC zmieniło zdanie, najprawdopodobniej przygniecione niesamowicie pozytywnymi opiniami na temat dzieła Toma Kinga. Twórca ten ugruntował już swoją mocną pozycję, czego efektem było powierzenie mu odrodzeniowej serii ”Batman” w 2016 roku, ale także zawitał on do Marvela, by stworzyć tam wydany u nas w ubiegłym roku komiks ”Vision”. O ile pierwsza z nich zbiera mocno mieszane opinie, tak cykl o jednym z Mścicieli podbił serca całej masy czytelników. DC szybko wyniuchało, że może na tym tylko zyskać. Zaproponowało Kingowi kontrakt na wyłączność, a także dało zielone światło na kolejny liczący dwanaście odsłon tytuł. I tak oto w 2017 roku na sklepowe półki trafił ”Mister Miracle”, który właśnie pojawił się również w Polsce.

Scott Free kilkukrotnie już pojawiał się w Polsce, lecz jego występy z reguły nie były szczególnie zapadające w pamięć. A to mignął gdzieś w serii ”Superman” z TM-Semica, a to był jednym z członków Międzynarodowej Ligi Sprawiedliwości, której poświęcono dwa tomy Wielkiej Kolekcji Komiksów DC. Tam też otrzymaliśmy przedruk pierwszego komiksu z jego udziałem, autorstwa samego Jacka ”Króla” Kirby’ego. Trudno jednak powiedzieć, by było nam dane poznać go jakoś szczególnie dobrze, podobnie zresztą jak i cały Czwarty Świat, który do panteonu DC Comics wprowadził ten legendarny twórca. Tom King nie ukrywa na łamach ”Mister Miracle”, że w dzieła Kirby’ego jest niebywale mocno zapatrzony, lecz na szczęście nie sprawia to, że komiks jest szalenie nieprzystępny. Nie jest to może coś, co czego przyzwyczaiły nas wydawnictwa DC czy Marvel, lecz z pewnością nie trzeba mieć doktoratu z astrofizyki, by zrozumieć na czym rzecz polega.

Główny bohater komiksu ”Mister Miracle” próbował popełnić samobójstwo. Wydarzenie to z całą pewnością rzutuje na jego dalszą karierę jako mistrza ucieczek, lecz dlaczego w zasadzie to zrobił? Czyżby chciał sprawdzić to, czy uda mu się uciec przed samą śmiercią? Tymczasem Nowa Geneza oraz Apokolips coraz mocniej zatracają się w wojnie i wydaje się, że Darkseid jest bardzo bliski zwycięstwa, ponieważ wszedł w posiadanie równania antyżycia. Czy jest możliwe, że broń ta wypacza umysł Scotta Free, stawiając na szali wszystko, co w życiu kocha?

”Mister Miracle” to komiks, który w 2019 roku otrzymał w USA nagrodę Eisnera w kategorii ”Najlepsza seria limitowana”. Nie mnie oceniać zasadność tego wyboru, lecz z całą pewnością mogę napisać o tym, jak bardzo nietypowym komiksem jest dzieło Kinga i rysownika Mitcha Geradsa. Skupiając się na dowolnej drugoplanowej postaci z DC czy Marvela, można sobie pozwolić na wiele, co scenarzysta udowadniał już zarówno w ”The Omega Men” jak i ”Vision”, lecz moim zdaniem, to właśnie ”Mister Miracle” jest spośród tej trójki dziełem najlepszym. King nie stawia tutaj na pędzącą przed siebie akcję i przysłowiowe ”lasery z tyłka”, lecz daje nam opowieść, którą bez większego problemu można nazwać nie tyle tytułem dobrym jak na trykociarzy, co znakomitym po prostu.

Zarówno Scott Free jak i jego małżonka Big Barda są tu postaciami, które obserwujemy zarówno, gdy walczą w wojnie pochłaniającej miliony istnień, jak i kłócących się o ilość sypialni w mieszkaniu czy niemogących zdecydować, jakie dać imię swojemu dziecku. King przedstawia nam ich jako bardzo ludzkie postacie, jednocześnie nie dając nam zapomnieć, że wychowani zostali na Apokolips, co trwale odcisnęło na nich piętno. Jednocześnie mamy tu do czynienia z historią o dojrzewaniu oraz trudnych relacjach z bliższą jak i dalszą rodziną. Scott i Barda muszą poradzić sobie nie tylko z wojną nad ich głowami oraz tym, że wkrótce będą rodzicami. King porusza tu także chociażby wątek tego, że najbliższa osoba z dzieciństwa Scotta to ta, która latami się nad nim znęcała, a także prezentuje nam niesnaski z ojcem i bratem Scotta. ”Mister Miracle” to dość nietypowy komiks o tym, jak dorosłość może przytłoczyć człowieka, który znany jest z ucieczek, lecz teraz na takową nie powinien sobie pozwalać. Czy aby na pewno? Przy tytule tym możemy kilkukrotnie się uśmiechnąć, zasmucić czy skrzywić i jest mi trudno wyobrazić sobie, by lektura tej pozycji prędzej czy później nie wciągnęła każdego, kto po nią sięgnie.

Uwielbiam komiksy, które nie pozostawiają czytelnika obojętnym na losy głównych bohaterów, a także sprawnie pokazują, że w gatunków w którym opowiedziano już wszystko, wciąż jest miejsce na odrobinkę oryginalności. King zastosował tu także zabieg stylistyczny, polegający na podzieleniu większości stron na dziewięć kadrów o tych samych rozmiarach. ”Mister Miracle” staje się przez to komiksem dość statycznym i jak już zdążyłem usłyszeć, nie każdemu przypadło to do gustu. Ja jednak nie tylko jestem pod wrażeniem tego, jak wiele udało się wycisnąć scenarzyście z utrudnienia, jakie sam przed sobą postawił, ale także podziwiam szczerze Mitcha Geradsa, który zajął się w komiksie tym bodaj wszystkimi aspektami warstwy graficznej. I zrobił to w sposób, który nie pozostawił nawet cienia wątpliwości co do słuszności wyboru akurat jego do tego projektu.

”Mister Miracle” to tytuł, który nie tylko co jakiś czas zaskakuje niebanalnymi rozwiązaniami scenariusza, ale także i rysownik pokazał się tu nieraz z bardzo pozytywnej strony. Osobiście uwielbiam sekwencję z ósmego czy dziewiątego rozdziału, gdzie widzimy Scotta i Bardę w pojedynku z dwoma żołnierzami z Apokolips. Cienie, kolory, ilość detali – wszystko jest tutaj dokładnie przemyślane i ma pełne prawo się podobać.

”Mister Miracle” ukazał się w egmontowej linii DC Deluxe, co oznacza, że mamy tu do czynienia z komiksem w twardej oprawie z obwolutą i w nieco większym formacie. Za czterysta stron satysfakcjonującej lektury przyjdzie nam zapłacić niecałe 120 złotych (okładkowo) i można tylko pokręcić nosem na stosunkowo niewielką ilość dodatków. Niemniej to, co w tomie tym jest, stoi na wysokim poziomie i potrafi przytrzymać uwagę czytelnika. No, może oprócz posłowia, z którego już dawno powinno się zrezygnować w komiksach z tego cyklu.

Opublikowano:



Mister Miracle

Mister Miracle

Scenariusz: Tom King
Rysunki: Mitch Gerads
Wydanie: I
Data wydania: Styczeń 2020
Seria: DC Deluxe
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Druk: kolor, kreda
Oprawa: twarda, obwoluta
Format: 18,0x27,5 cm
Stron: 320
Cena: 119,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328196209
WASZA OCENA
8.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Pan Cudowny w pełnej krasie Pan Cudowny w pełnej krasie Pan Cudowny w pełnej krasie

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-