reklama baner reklama

Nowe Teksty

Okładka miesiąca: listopad 2020
Chmielewski wybiera okładkę miesiąca
Kosmiczne początki Toma Kinga
Sławinski o "Omega Men. To już koniec"
Wysyp Venomów
Panic o "Amazing Spider-Man. Globalna sieć #08: Venom Inc."
Mighty Mike
Kleszcz o "Uniwersum DC według Mike`a Mignoli"
Brzydki i słaby
Kleszcz o "Superman. Action Comics #03: Polowanie na Lewiatana"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Wywiad

Paulina Christa: Żeby pamięć o dziadku nie zaginęła

Łukasz Chmielewski
Żeby pamięć o dziadku nie zaginęła – rozmowa z Pauliną Christą, prezesem Fundacji „Kreska” im. Janusza Christy, wnuczką twórcy komiksów o Kajku i Kokoszu

W 2015 roku, siedem lat po śmierci Janusza Christy, twórcy komiksów, któremu sławę przyniosła wydawana w latach 1972-92 seria Kajko i Kokosz, powstała Fundacja Kreska im. Janusza Christy. W Polsce to pionierskie przedsięwzięcie. We Francji działają jednak podobne instytucje, jak Fundacja Herge’ego, zarządzająca prawami do komiksów o Tintinie. Co jest najtrudniejsze w kierowaniu marką komiksową po śmierci jej twórcy?

Na początku na pewno wyczucie, komu ufać, a komu nie. Po śmierci dziadka odezwało się do mnie mnóstwo osób, nawet nie wiem, skąd mieli mój telefon. Współczuli, pokazywali zdjęcia z dziadkiem, zapewniając że byli znajomymi. Oczywiście chcieli kupić oryginalne plansze, żeby mieć pamiątkę. Sprzedawałam im prace dziadka po stawkach, jakie mi proponowali. Po jakimś czasie okazało się, że coś, za co ja dostałam 300 złotych, na aukcji wylicytowano za 15 tysięcy.



Wkurzyłaś się?

Nie. Sprzedawałam po stawkach, które były dla mnie ok. A że te ceny nie były rynkowe, a zaniżone, to już inna sprawa. Dziadek z resztą też zaliczył podobną wpadkę. Parę razy odwiedził go znajomy. Obiecywał złote góry. W końcu podsunął umowę, którą dziadek podpisał bez czytania, bo mu ufał. Facet okazał się oszustem, a umowa była tak skonstruowana, że przenosiła na niego prawa do całego dorobku, w tym do oryginalnych prac. Na szczęście dziadka uratowali prawnicy, większość udało się odkręcić, oszusta trzeba było jednak i tak spłacać jakiś czas.

Jakbyś weszła między wilki...


Dziadek wypowiadał się pozytywnie o dwóch osobach w branży: Bogdanie Rukszełło-Kowalewskim i Tomaszu Kołodziejczaku, wydawcy z Egmontu. Ten pierwszy jest współzałożycielem fundacji i na początku był moim przewodnikiem po komiksie. Drugi również okazał wielkie serce. Dzięki nim czuję się bezpieczna, bo wiem, że mnie wspierają.

Byłaś wcześniej jakoś związana z komiksem zawodowo?

Nie. Nie znałam się kompletnie na tym. Nawet przez pierwsze lata po śmierci dziadka żyłam obok tego, co było związane z komiksem. Dzwonił Tomek Kołodziejczak, informując o różnych wydarzeniach jak przedstawienie w Teatrze Jaracza czy figurki Tisso Toys z postaciami Kajko i Kokosza. Ja tylko podpisywałam. Dopiero po powstaniu fundacji zajęłam się spuścizną dziadka na poważnie.



W fundacji pracujesz na pełny etat?

Kiedyś ktoś zapytał się mnie, czy można utrzymać się komiksów w Polsce. Odpowiedziałam, że tak, o ile nazywasz się Christa, Chmielewski czy Rosiński. Od 10 lat żyję z tantiem ze sprzedaży komiksów. Wcześniej prowadziłam miniprzedszkole i pracowałam w reklamie.

Co skłoniło ciebie, jego wnuczkę, do jej założenia?

Przede wszystkim chciałam, żeby pamięć o dziadku nie zaginęła. Szukałam też miejsca, do którego mogłyby trafić wszystkie pamiątki po nim. Szybko okazało się, że to samo nazwisko nie wystarcza. Dlatego założyłam fundację, bo taka sformalizowana instytucja ułatwia kontakty, np. w urzędach.

Jakie są cele Fundacji Kreska?

Niestety ciągle nie udało nam się znaleźć lokalu, który pomieściłby nie tylko autorską galerię Janusza Christy, ale także dawał możliwość prowadzenia warsztatów i organizowania spotkań, ponieważ jako fundacja chcemy promować komiks jako taki, a nie tylko dzieła Christy. Rodzinny Sopot nie jest zainteresowany taką placówką, najpoważniejsze rozmowy prowadzę obecnie z władzami Gdańska i mam nadzieję, że zakończą się pozytywnie.

Od 2014 roku na festiwalu Dwutakt w Toruniu przyznawana jest nagroda Złoty Puchar im. Janusza Christy. Jesteś jej fundatorką, a statuetka prosiaka z ryjkiem w kształcie kielicha jest zaczerpnięta z komiksu o Kajku i Kokoszu. Najpierw dostały ją osoby związane z twórczością Christy, później popularyzatorzy komiksu. Na jakiej zasadzie przyznawana jest ta nagroda?


Nagroda została przejęta przez Fundację i w 2019 roku po raz pierwszy wręczona została podczas pierwszej edycji Festiwal Komiksu i Zabawy "Kreska" w Pruszczu Gdańskim. To plenerowa impreza, którą organizujemy jako fundacja, żeby promować dziedzictwo Christy i komiks jako taki. Natomiast zamysł samej nagrody jest taki, że dostaje ją osoba lub zespół osób, instytucja czy firma za popularyzację komiksu. Faktycznie jako pierwszy dostał ją blog „na-plasterki” zajmujący się wyłącznie twórczością Christy. W kolejnych latach były to już jednak osoby „ocierające się o niego” bądź całkowicie z nim niezwiązane. Statuetkę przyznajemy komisyjnie, choć z reguły jesteśmy zgodni.



Wybór bloga na-plasterki może nieco dziwić, ponieważ obok budowania kompendium wiedzy o twórczości Christy tropi też jego potencjalne plagiaty...

Przyjaźnię się z jego twórcami. Uważam, że robią kawał dobrej roboty. Czasem faktycznie można odebrać niektóre posty jako atak na Christę, ale ja wiem, że Kapral (pseudonim jednego z autorów bloga – przyp. aut.) jest jego wielki fanem, który po prostu bardzo dociekliwie bada jego twórczość. Był też przyjacielem mojego dziadka. Podchodzę do jego „tropów” z dużym dystansem i bardzo lubię słuchać, jak opowiada o Januszu i jego twórczości, bo jest chodzącą skarbnicą wiedzy o dziadku.

(...)

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
mkidn_logo


Fragment wywiadu z Pauliną Christą.

Opublikowano:



Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-