Nowe Teksty

Paulina Christa: Żeby pamięć o dziadku nie zaginęła
rozmowa z Pauliną Christą, prezesem Fundacji „Kreska” im. Janusza Christy
Coś się kończy, coś się zaczyna
Tymoteusz Wronka o "Łasuch #03"
Danie w sosie słodko-gorzkim
Wronka o "Chew #12: Czarna polewka"
Pewnego razu w kinie
Pawełek o filmie "Pewnego razu... w Hollywood"
Spalone kurczaki
Chmielewski o 7. edycji Złotych Kurczaków

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

Śladami Bruce'a

Przemysław Pawełek recenzuje Wojownik. Sezon 1
7/10
Śladami Bruce'a
7/10
Miniony rok przyniósł parę seriali, które niewątpliwie przejdą do historii. "Czarnobyl" to jedna z najlepiej ocenianych produkcji telewizyjnych wszech czasów. Adaptacja "Strażników" jest ewenementem zarówno pośród telewizyjnych produkcji superbohaterskich, jak i generalnie na tle kina bazującego na komiksach. Nie muszę oczywiście wspominać o "Wiedźminie", który być może nie wszystkich zadowolił, ale po mistrzowsku skoncentrował na koniec roku niemal całą uwagę fanów serialu. Najmocniejsze produkcje spowodowały, że te nieco mniejsze lub na swój sposób niszowe nie miały aż takiego rozgłosu, a - przynajmniej w części przypadków - szkoda. Jedną z tych pozycji, które mam wrażenie, że nie miały możliwości dostatecznie mocno wybrzmieć, był "Wojownik".

Pierwszy sezon krótkiej, dziesięcioodcinkowej serii z Cinemaxu trafił niedawno na DVD, co jest bardzo dobrą okazją do przypomnienia o tym specyficznym tytule. Serial oparty został na zapiskach Bruce'a Lee z czasów, nim podążył w poszukiwaniu sukcesu do Hong Kongu. Warto przypomnieć legendę Hollywood, według której Lee, w swoim czasie grający pomocnika serialowego "Zielonego Szerszenia", wpadł na autorski pomysł serialu o Chińczyku-tułaczu na Dzikim Zachodzie. Serial doszedł do skutku, ale bez Lee w obsadzie, a rozgoryczony aktor wrócił do rodzimego Hong Kongu, gdzie pracował nad karierą na własnych, a nie amerykańskich zasadach.

"Wojownik" to ambitna próba stworzenia serialu opartego na pomyśle Bruce'a Lee sprzed niemal półwiecza. Ah Sahm, chiński mistrz sztuk walki, przybywa do XIX-wiecznego San Francisco, by pomóc siostrze. Szybko jednak wplątuje się w gangsterskie rozgrywki w Chinatown i wszystko wskazuje na to, że to jemu bardziej przydałaby się pomoc.

Choć akcja większości odcinków rozgrywa się w chińskiej dzielnicy, a bohaterowie posługują się w starciach własnymi kończynami zamiast rewolwerów, to "Wojownik" jest niemal klasycznym westernem. Chinatown to praktycznie niemalże miasto w mieście, i jest to oczywiście miasto bezprawia. Są konkurujące ze sobą, ale utrzymane w stanie kruchej stabilności gangi, honor łotrów, saloony pełne szlachetnych, ale i zdeterminowanych dziwek, pomniejsze opryszki, a zamiast szeryfów - skorumpowana policja. Jest też oczywiście klasyczny i dla westernu, i dla historii amerykańskich Chińczyków wątek kolei, jest pyszałkowaty burmistrz rozgrywany politycznie przez swojego zastępcę.

"Wojownik" wciąga swoim światem na paru poziomach. Opowieść zaczyna się jak klasyczna historia o lojalności, zobowiązaniach i rodzinie, by szybko odpłynąć w stronę gangsterskiej opowieści, gdzie jest miejsce i na romanse, i na zmieniające się, ale stawiające bohaterów w trudnych sytuacjach sojusze. Jest stylistyczna zabawa w western w chińskiej dzielnicy (nie licząc znakomitego odcinka, gdzie bohaterowie faktycznie trafiają na Dziki Zachód). Film zrealizowano w porządny sposób - zadbano o scenografię, kostiumy i wiarygodnych aktorów, którzy sprawdzą się w scenach akcji.

"Wojownik" ma zresztą jedne z najlepszych potyczek wręcz, jakie dała nam telewizja. Andrew Koji w roli Ah Sahma ma smutne, ale i zdeterminowane spojrzenie Toma Hardy'ego, za to jego ruchy, gesty i ciosy w czytelny sposób nawiązują do dziedzictwa Bruce'a Lee. Równie dobrze wypada znany z filmu "Raid" Joe Taslim, który uprawia mniej finezyjną, bardziej siłową wersję chińskich sztuk walki, ale którego postać przypomina dla odmiany pewną charyzmę i zadziorność Bruce'a Lee.

Serial Cinemaxu nie jest oczywiście pozbawiony wad. Momentami scenariuszowi i interakcjom pomiędzy bohaterami brak nieco finezji, a aluzje do współczesnej Ameryki są nadto łopatologiczne, ale nie psuje to zabawy, bo dialogom nie brakuje celnych tekstów, a XIX-wieczne Chinatown sprawdza się jako parabola USA ery Trumpa. Wątki związane z rynkiem pracy, dyskryminacją i emigrantami są najwyraźniej dla tego kraju ponadczasowe, a "Wojownik" nie przesadza z moralizatorstwem, bo nie zapomina, że jest serialem rozrywkowym, gdzie bohaterowie mają się efekciarsko okładać pięściami. I to właśnie robią

Autor recenzji jest dziennikarzem Polskiego Radia.

Opublikowano:



Wojownik. Sezon 1

Wojownik. Sezon 1

Premiera: Grudzień 2019
Oprawa: DVD
Wydawnictwo: Galapagos
  • Reżyser: Bernstein Assaf
  • WASZA OCENA
    Brak głosów...
    TWOJA OCENA
    Zagłosuj!

    Komentarze

    -Jeszcze nie ma komentarzy-