reklama baner reklama

Nowe Teksty

Okładka miesiąca: listopad 2019
Chmielewski wybiera okładkę miesiąca
Who Watches the Series?
Pawełek o serialu "Strażnicy"
Udany powrót Godzilli
Pawełek o filmie "Godzilla II. Król Potworów"
Wizyta w Królestwie Traw
Słoński o "Grass Kings. Tom 3"
Swoboda idzie z duchem czasu
Sławiński o "Osiedle Swoboda. Centrum"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Obaner

Recenzja

Powrót do Otchłani

Paweł Panic recenzuje Oblivion Song. Pieśń otchłani #02
7/10
Powrót do Otchłani
7/10
Drugi tom „Oblivion Song” mógłby spokojnie zakończyć historię Nathana Cole’a. Do pewnego momentu wydaje się zresztą, że tak właśnie będzie. Scenarzystą tego komiksu jest jednak Robert Kirkman – mistrz seriali…

„Oblivion Song” od początku kojarzył mi się z grą „Half-Life”. O ile jednak w przypadku poprzedniego albumu były to skojarzenia wywołane zbieżnością fabularną, tak tym razem już sam sposób prowadzenia narracji przypomina grę komputerową (chociaż już niekoniecznie którąkolwiek z części „Half-Life”). Kilka pierwszych stron stanowi wyczerpujące wprowadzenie, podczas którego główny bohater streszcza wydarzenia prowadzące do międzywymiarowej zamiany fragmentu Filadelfii z tytułową Otchłanią. To, co następuje później, to już czysta akcja. Ucieczka, zwerbowanie sojusznika, włamanie do wojskowych laboratoriów, obowiązkowy twist fabularny i nieuchronny finał – wszystko niczym w kinowym blockbusterze lub komputerowej grze akcji. To drugie skojarzenie jest tym bardziej uzasadnione, że na każdym kroku Cole korzysta z możliwości międzywymiarowych skoków. Ileż to jest gier komputerowych, w których bohater ma do dyspozycji unikalną umiejętność stanowiącą klucz do przejścia kolejnych etapów. Tutaj jest podobnie. I chociaż historia jest całkiem przewidywalna i występuje w niej dosłownie jeden zaskakujący zwrot akcji, to „Oblivion Song” czyta się naprawdę doskonale. Tylko że jeszcze lepiej by się w ten tytuł grało…

Przy okazji licznych scen akcji większe pole do popisu dostał rysownik. Lorenzo De Felici rozwija skrzydła, kiedy na planszy dużo się dzieje. Pozbawione słów, dynamiczne kadry są w związku z tym mocną stroną „Oblivion Song” i wypada tylko się cieszyć, że w tym tomie zaserwowano ich całkiem sporo. Kolejny atut Feliciego to projekty potworów – surrealistyczne, możliwie najodleglejsze od anatomii prawdziwych zwierząt, a przy tym przemyślane i konsekwentne. Należy też wspomnieć o kolorach autorstwa Annalisy Leoni. Już okładka sugeruje piękny kontrast pomiędzy zimną paletą deszczowej Filadelfii a żywymi barwami Otchłani.

Drugi tom „Oblivion Song” w mniejszym stopniu koncentruje się na bohaterach, cały czas kładąc nacisk na akcję. I chyba dobrze, bo chociaż postacie są tutaj dosyć różnorodne, to wyraźnie brakuje im głębi. Znacznie przyjemniej obserwuje się je w działaniu niż podczas dialogów, w których łopatologicznie wykładają kierujące nimi motywy. Dlatego właśnie ten album czytało mi się nieco lepiej niż poprzedni. Cały czas nie mogłem się jednak pozbyć wrażenie, że to tylko ładnie wydany storyboard gry komputerowej lub – co u Kirkmana bardziej prawdopodobne – wysokobudżetowego serialu telewizyjnego.

Opublikowano:



Oblivion Song. Pieśń otchłani #02

Oblivion Song. Pieśń otchłani #02

Scenariusz: Robert Kirkman
Rysunki: Lorenzo De Felici
Wydanie: I
Data wydania: Maj 2019
Seria: Oblivion Song. Pieśń otchłani
Tłumaczenie: Grzegorz Drojewski
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: 170x260 mm
Stron: 136
Cena: 44,00 zł
Wydawnictwo: Non Stop Comics
ISBN: 978-83-8110-788-4
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Powrót do Otchłani Powrót do Otchłani Powrót do Otchłani

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-