reklama baner reklama

Nowe Teksty

Okładka miesiąca: listopad 2019
Chmielewski wybiera okładkę miesiąca
Who Watches the Series?
Pawełek o serialu "Strażnicy"
Udany powrót Godzilli
Pawełek o filmie "Godzilla II. Król Potworów"
Wizyta w Królestwie Traw
Słoński o "Grass Kings. Tom 3"
Swoboda idzie z duchem czasu
Sławiński o "Osiedle Swoboda. Centrum"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Obaner

Recenzja

Tajni agenci Sherlocka

Krzysztof Tymczyński recenzuje Czwórka z Baker Street #01: Tajemnicze porwanie
7/10
Tajni agenci Sherlocka
7/10
Myśleliście, że Sherlock Holmes był jedynym genialnym detektywem epoki wiktoriańskiej? Nie do końca, ponieważ miał trójkę bardzo zdolnych pomocników, którzy nie zawahają się wskoczyć w największe niebezpieczeństwo.

Nigdy nie kryłem się szczególnie z tym, że taki czysto statystyczny komiks frankofoński to gatunek, do którego przekonać mnie dość ciężko. Pomimo szerokiej oferty takich pozycji na naszym rynku i nieustannym staraniom wielu wydawnictw, by ich liczba nie zmalała, dosłownie na palcach jednej dłoni jestem w stanie zliczyć te serie, które zadebiutowały w Polsce w ostatnich latach i przy których nie ”odpadłem” po pierwszym tomie. Tymczasem pierwszy tom ”Czwórki z Baker Street”, dość niespodziewanie bardzo mocno przypadł mi do gustu i zdecydowanie z chęcią będę kontynuować śledzenie losów krnąbrnych gagatków.

Jean-Blaise Djian, Olivier Legrand i David Etien przenoszą nas do czasów działalności Sherlocka Holmesa, lecz nie skupiają się na samym legendarnym detektywie. Tytułowa czwórka to Billy, Charlie, Czarny Tom oraz towarzyszący im kot. Ta nierozłączna grupka przyjaciół żyje w nieciekawych rejonach East Endu, gdzie kradzieże, złodziejstwo i żebractwo to codzienność. Nasi bohaterowie nie tylko codziennie muszą walczyć o każdy kęs jedzenia, ale od czasu do czasu wykonują drobne zlecenia dla Holmesa. Są bowiem także piekielnie dobrymi tropicielami i ich zdolności znów stają się potrzebne. Dziewczyna, która zachwyciła swoją urodą Czarnego Toma, została porwana. Nasi bohaterowie zrobią wszystko, by ją uwolnić. Nie są jednak świadomi tego, że afera, w którą właśnie się wplątali, zatacza znacznie szersze kręgi, niż początkowo sądzili.

”Czwórka z Baker Street” to seria skierowana do nieco młodszych odbiorców, chociaż czasami mocno krąży wokół tematyki być może niekoniecznie właściwiej dla dwunastolatków. Uważam jednak, że w tego typu opowieściach nie powinno się zakłamywać rzeczywistości, zwłaszcza w przypadku postaci jednoznacznie złych. Stąd wątek, iż porwane dziewczęta miały stawać się prostytutkami z jednej strony nieco mnie zadziwił (wszak żyjemy w czasach, gdy wszystkich może oburzyć wszystko), lecz tylko do momentu, w którym pojąłem, że twórcy komiksu prowadzą go w sposób jak najbardziej odpowiedni. Na łamach ”Czwórki z Baker Street” nie uświadczymy epatowania przemocą, zaś krew nie leje się strumieniami, a scenarzyści i tak w ciekawy sposób pokazali, że życie w epoce wiktoriańskiej nie było czarno-białe.

Bardzo sympatycznie wypadli tytułowi bohaterowie komiksu. Djian i Legrand obdarzyli ich wyraźnie różnymi osobowościami, a także nieco innym zestawem umiejętności. Billy, Charlie i Czarny Tom nieźle się zatem uzupełniają i każde z nich ma na łamach premierowego albumu cyklu trochę miejsca dla siebie. Co więcej, zadanie, z którym się mierzą, jest skonstruowane w całkiem logiczny sposób, zwroty akcji potrafią zaskoczyć, a tempo prowadzenia opowieści należy do przyjemnie intensywnych. Nie sądzę zatem, by lektura ”Czwórki z Baker Street” mogła sprawić, by czytelnik miał możliwość narzekania na nudę. Mam zatem nadzieję, że kolejne odsłony serii będą wyglądać podobnie, bo z chęcią się z nimi zapoznam.

Za warstwę graficzną komiksu odpowiedzialny jest wspomniany wcześniej David Etien. Jeśli w przypadku pierwszego tomu ”Czwórki z Baker Street” mam jakiekolwiek zastrzeżenia, to właśnie skieruję je w kierunku tegoż artysty. Jego szkice bardzo przypadły mi do gustu – rysownik dysponuje wyrazistą i dynamiczną kreską, podobać może się także bogactwo drugiego planu oraz dbałość o detale. Niekoniecznie jednak podobał mi się dobór kolorów na niektórych planszach, które wyglądały tu i ówdzie bardzo sztucznie. Widać to chociażby na okładce. Światło padające na głównych bohaterów serii daje wrażenie, jakby siedzieli na dachu w blasku zachodzącego/wschodzącego słońca, podczas gdy za ich plecami widać piękne, popołudniowe niebo.

”Czwórka z Baker Street” to frankofoński standard wydawniczy – 56 stron w kolorze, miękka okładka i cena wynosząca 34,99 zł. Realnie można kupić ten komiks za nieco poniżej trzech dyszek i sądzę, że warto takiej transakcji dokonać. Dzieło Djiana, Legranda i Etiena zaliczyło przyjemny debiut i w miarę możliwości szybko zabieram się za lekturę dostępnej już kontynuacji.

Opublikowano:



Czwórka z Baker Street #01:  Tajemnicze porwanie

Czwórka z Baker Street #01: Tajemnicze porwanie

Scenariusz: Jean-Blaise Djian, Olivier Legrand
Rysunki: David Etien
Kolor: David Etien
Publicystyka: Regis Loisel
Wydanie: I
Data wydania: Marzec 2019
Seria: Czwórka z Baker Street
Tłumaczenie: Ernest Kacperski
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: 21,6x28,5 cm
Cena: 34,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328135963
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Tajni agenci Sherlocka Tajni agenci Sherlocka Tajni agenci Sherlocka

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-