reklama baner reklama
baner

Recenzja

Rewolty czas zacząć

Krzysztof Tymczyński recenzuje Barakuda #04: Rewolty
7/10
Rewolty czas zacząć
7/10
”Barakuda” jest jedną z tych serii z oferty wydawnictwa Taurus Media, które czyta mi się znakomicie pomimo tego, że nie są one niczym innym, jak solidnym dostarczycielem prostej rozrywki. Dufaux i Jeremy w trzech poprzednich tomach stworzyli opowieść pełną spisków, zdrad i pojedynków, która wystarczała na to, by zając się czymś na trzydzieści minut poobiedniej sjesty i nijak tego czasu nie żałować. Odsłona czwarta na szczęście podtrzymuje niezłą formę, dzięki czemu przygody piratów, niewolników i rozbitków na Puerto Blanco wciąż czyta się z niemałą przyjemnością.

Raffy ma zostać stracony w bardzo nietypowy sposób. Na szczęście, chociaż nie wiem czy to dobre słowo, podczas nietypowej egzekucji na Puerto Blanco pojawia się armada Hiszpanów. Nie wszyscy mieszkańcy miasteczka okazują się być tym faktem szczególnie zdziwieni. Zdrada goni zdradę, a w tym wszystkim próbują odnaleźć się i przy okazji ujść z życiem Maria i Emilio. Okazuje się bowiem, że lata spędzone na Puerto Blanco sprawiły, iż rodzeństwo to wcale nie pali się do powrotu do swojej ojczyzny.

Czwarty tom serii ”Barakuda” oferuje czytelnikowi chyba największą jak dotąd dawkę całkiem solidnie napisanej akcji. W komiksie tym dzieje się dużo i trudno momentami przewidzieć, jak zachowają się poszczególne postacie, co oczywiście uważam za duży plus. Atak Hiszpanów sprawia, że na pierwszy plan wysuwają się wcześniej skrywający się w cieniu bohaterowie, inni zaś w oka mgnieniu tracą wszystkie swoje wpływy. Czyta się to szybko i z zapartym tchem, więc chyba nie ma na co narzekać, prawda? Nieprawda. Niestety miejscami przyjemność z lektury komiksu jak tylko może, stara się zaburzyć totalnie tu niepotrzebny narrator, którego rola ogranicza się do wyjaśniania czytelnikowi tego, co i tak widać na ilustracji. Nie jest to zabieg nowy, ponieważ ten sam trik scenarzysta stosował także i w poprzednich odsłonach serii, lecz tym razem jest to wyjątkowo niepotrzebne i miejscami zwyczajnie denerwujące. Nie wiem też do końca, co sądzić o końcówce, gdzie dla odmiany wspomniany narrator ”mówi” coś, co nie do końca zgadza się z tym, co widać na ilustracji, a jest to dość istotna kwestia w kontekście kolejnej odsłony.

”Barakuda” nadal broni się rysunkowo. Jeremy odwala kawałek naprawdę dobrej roboty, świetnie prezentują się zwłaszcza pejzaże, ale i poszczególne statki robią niemałe wrażenie. Artysta dodatkowo bardzo fajnie operuje kolorami, zwłaszcza w scenach dziejących się po zmroku lub też przy specjalnych okolicznościach, typu pożar.

Cena albumu pozostała niezmieniona i za czwarty tom ”Barakudy” przyjdzie nam płacić 38 złotych (okładkowo). Spośród tych kilku czytanych przeze mnie na bieżąco frankofonów, których tak ogólnie wielkim fanem nie jestem, ta seria wyróżnia się zdecydowanie na plus. I czwarty tom tylko to udowodnił. Już czekam na piątkę.

Opublikowano:



Barakuda #04: Rewolty

Barakuda #04: Rewolty

Scenariusz: Jean Dufaux
Rysunki: Jeremy
Wydanie: I
Data wydania: Sierpień 2018
Seria: Barakuda
Tłumaczenie: Jakub Syty
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: 215x290 mm
Stron: 60
Cena: 38,00 zł
Wydawnictwo: Taurus Media
ISBN: 9788365465290
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-