Obaner

Recenzja

Rusz się Travisie

Tomasz Kleszcz recenzuje Trzy duchy Tesli #02: Spisek prawdziwych ludzi
6/10
Rusz się Travisie
6/10
Po odkryciu tożsamości tajemniczego lokatora Travis szybko zostaje wciągnięty przez wir konfliktu, w którym ważą się losy przyszłego układu sił. Jednocześnie jako główny bohater serii młodzieniec ma wyjątkowo mały wpływ na wydarzenia, których jest świadkiem i mimowolnym uczestnikiem.

Album rozpoczyna się od wprowadzenia nowej postaci, wojskowego inżyniera Burtona Cooleya. Oddział żołnierzy utkwił na bezludnej wyspie gdzieś na Pacyfiku i wszystko wskazuje na to, że zabawią tam znacznie dłużej, niżby tego chcieli. Niespodziewanie jednak dochodzi do niezwykłego zdarzenia. Wysoce zaawansowany robot bojowy, uczestniczący w manewrach na skutek chwilowej awarii ląduje na wyspie. Burton, chcąc sprawdzić, z czym właściwie mają do czynienia, wdrapuje się na maszynę... i wraz z nią trafia do japońskiego ośrodka badawczego. Poznaje tam jednego z członków tajemniczej organizacji, do której należy między innymi sam Tesla. W tym samym mniej więcej czasie Travis, kierowany przez bezcielesnego naukowca weźmie udział w spotkaniu tej organizacji, które przybliży czytelnikom jej cele.

Na brak akcji na pewno nie można narzekać, niemniej bolączką tej serii, jeszcze bardziej odczuwalną właśnie w tomie drugim jest pewna nieumiejętność budowania napięcia. Przemykamy dość płynnie od zdarzenia do zdarzenia, ale wszystkie one sprawiają wrażenie równoważnych, dlatego pod koniec albumu poziom emocji jest co najwyżej równy temu, z jakim przystąpiliśmy do lektury. Sprawy wcale nie poprawia jedno z kluczowych wydarzeń, jakim jest inwigilacja japońskiego supertajnego projektu budowy nowoczesnych machin wojennych przez wspomnianego wcześniej Burtona Cooleya. Koncepcję przejęcia przez tego inżyniera kontroli nad robotem wojennym, a przy okazji całą ich armadą można uznać za delikatnie naiwną. Travis jako obserwator, a nie aktywny działacz, traci nieco z sympatii, jaką zyskał w pierwszym tomie. Niemniej historia w dalszym ciągu jest otwarta i pozostaje liczyć na to, że młodzieniec jeszcze zaprezentuje swoje możliwości. Dość kiepsko wypadła również poboczna i krótka scena, na którą starsi czytelnicy raczej nie zwrócą szczególnej uwagi, a w której scenarzysta próbował prawdopodobnie włączyć w niewielkim stopniu przynajmniej odrobinę erotyzmu, która u potencjalnych nastoletnich czytelników miała za zadanie wywołać rumieńce na twarzy. Dość ostentacyjne zachowanie żony dziennikarza Billinga, której występ nie jest niczym uzasadniony, nie wprowadza nic, co by go usprawiedliwiło.

Ilustracje wydają się być nawet lepsze niż w pierwszym tomie i stanowią mocną stronę tej przygodowej serii. Plansze robią naprawdę dobre wrażenie, są szczegółowe i dopracowane. Zarówno rysownik, jak i kolorysta, czyli kolejno Guilhem i Marazano nie szczędzili pracy przy swoim projekcie. Marazano spisuje się wyjątkowo dobrze w roli kolorysty, nadając grafikom bardzo klimatyczny odcień.

Pomimo pewnych mankamentów i nieco mniejszej dawki wrażeń Spisek Prawdziwych Ludzi to niezły, bardzo dobrze narysowany album. Kosztem ograniczenia ilości wątków scenarzysta dałby pewnie radę budować napięcie w nieco lepszy sposób, z drugiej strony ucierpiałaby na tym prawdopodobnie dynamika historii, dlatego pewien kompromis został osiągnięty i jest on zadowalający.

Opublikowano:



Trzy duchy Tesli #02: Spisek prawdziwych ludzi

Trzy duchy Tesli #02: Spisek prawdziwych ludzi

Scenariusz: Richard Marazano
Rysunki: Guilhem
Kolor: Richard Marazano
Wydanie: I
Data wydania: Grudzień 2018
Seria: Trzy duchy Tesli
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: 21,6x28,5 cm
Stron: 56
Cena: 34,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328126961
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Rusz się Travisie Rusz się Travisie Rusz się Travisie

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-