Nowe Teksty

Plastikowy Spider-Man
Panic o "Amazing Spider-Man #01: Globalna sieć. Wrogie przejęcie"
Diabeł w szczytowej formie
Kleszcz o "Hellboy. Tom 6: Burza i pasja. Piekielna narzeczona"
Spisek w Fabryce Snów
Wronka o "Podniebny Harry #02: Holywoodland"
Zbir versus ZombieŚwiat
Słoński o "The Goon. Tom 1"
Polecanki odlecanki: styczeń 2019
Co kupić, a co omijać!

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

Niezły powrót do przeszłości

Krzysztof Tymczyński recenzuje Uncanny X-Men. Powstanie i upadek Imperium Shi'ar
7/10
Niezły powrót do przeszłości
7/10
Wydarzenia osadzone w czasie po ”Rodzie M” to mój ulubiony okres w historii mutantów Marvela i ubolewam, że sporo naprawdę niezłych historii z tamtego okresu nas ominęło, za to dostaliśmy moim zdaniem bardzo miałką ”Morderczą Genezę”. Edowi Brubakerowi można jednak ufać, co według mnie udowodnił udaną kontynuacją tamtej historii.

Już na wstępie nadmienić trzeba, że ”Uncanny X-Men: Powstanie i upadek imperium Shi’ar” to komiks, którego lektura bez znajomości ”Morderczej Genezy” nieco mija się z celem. Jest to bowiem bezpośrednia jej kontynuacja – po tym jak odrodzony Wulkan poznał tajemnice swojej przeszłości i wyruszył w przestrzeń kosmiczną, by zniszczyć stojące za jego cierpieniami imperium Shi’ar, pozbawiony mocy Charles Xavier kompletuje zespół, który wyruszy tropem Gabriela Summersa. Ich misja jest szczególnie delikatna, ponieważ ze względu na przeszłe zdarzenia, pokój pomiędzy Ziemią i Shi’ar jest bardzo kruchy. W trakcie wykonywania misji powrócą znajome postacie, a niektóre z nich obiorą zaskakujące stanowiska.

Tym razem dość nietypowo dla siebie, zacznę od wad omawianej pozycji. ”Uncanny X-Men: Powstanie i upadek imperium Shi’ar” to komiks, który bardzo mocno siedzi i korzysta z dobrodziejstw mutanckiego zakątka uniwersum Marvela. Ed Brubaker ewidentnie odrobił pracę domową, co mocno trzeba pochwalić, lecz dla wielu czytelników liczne odniesienia do wcześniejszych historii mogą w zasadzie nic nie mówić. Scenarzysta nie tylko kontynuuje rozpoczęte przez siebie w poprzedniej miniserii wątki, ale również odwołuje się do opowieści innych scenarzystów (m.in. podkreślając, że Xavier nie jest mile widziany na terenach imperium czy zaznaczając problemy Polaris z jej mocami albo sugerując, iż Warpath nienawidzi Profesora X), czasem nawet mocno leciwych (można tu wyłapać nawet nawiązania do ”Sagi Mrocznej Phoenix”). W efekcie w komiksie tym roi się od momentów, w których czytelnik nie śledzący historii mutantów Marvela jakoś mocniej, prawdopodobnie nie będzie wiedział, o czym dane postacie mówią w danej scenie, a z reguły niekorzystnie wpływa to na ocenę całości. Tu jednak nie winiłbym jakoś szczególnie mocno scenarzysty, ponieważ tak naprawdę stał on podczas pisania w mocnym rozkroku i musiał wybrać: albo tracić kolejne strony na wyjaśnianie wszystkiego po kolei, albo uznać iż czytelnik zadba o to sam i prowadzić swoją opowieść. Ot, taki problem pisania komiksów osadzonych w liczącym kilkadziesiąt lat uniwersum.

Dla mnie jednak jest to jedyna poważna wada tego komiksu. Oczywiście jednak nie będę zakłamywać rzeczywistości i pisać Wam o tym, jak kosmicznie (he he) dobra jest to historia. ”Uncanny X-Men: Powstanie i upadek imperium Shi’ar” po prostu trzyma solidny poziom, lecz zarazem nie jest tytułem, który wbije się Wam jakoś mocniej w pamięć. Brubakera mogę tutaj pochwalić za sporo rzeczy. Tom liczy łącznie dwanaście rozdziałów i podczas lektury nie ziewałem z nudów, a także dałem się pozytywnie zaskoczyć, ponieważ jest to historia mocno i fajnie przemyślana. Scenarzysta nie gna na złamanie karku, lecz jednocześnie udało mu się uniknąć rozdziałów, których sens istnienia mógłby być podważony. Poszczególne postacie rozwijają się, zmieniają w trakcie opowieści, czuć tutaj ducha przygody, ale i widać cień zagrożenia. Zaskakująco dobrze wypada sam Wulkan, którego niedoświadczenie, młodzieńcza buta i łatwość, z jaką daje się urabiać innym, fajnie balansują z dzierżoną przez niego, ogromną potęgę.

Zapewne nie byłoby to tak efektowne, gdyby nie decyzja twórców o oddaniu mu kilku zeszytów, których akcja ukazana jest właśnie z tej drugiej strony barykady. Skoro już o tym mowa - Brubaker pozwala sobie także na lekkie wyjście ze sztywnych ram najbardziej typowej odmiany ”superbohaterszczyzny” i umieszcza w komiksie sporo wątków politycznych. W zasadzie gdy kosmiczna podróż dobiega końca i wszyscy bohaterowie meldują się na terenach cesarzowej Lilandry, ”Uncanny X-Men: Powstanie i upadek imperium Shi’ar” zaczyna się robić najciekawsze. Zdrady, knucia, spiski i przewroty na szczycie władzy niestety trochę psute są trochę zwrotami akcji typu ”deus ex machina”, ale i tak jest to dużo przyjemniejsze w lekturze, niż 50 stron ciągłego strzelania fochami Wulkana, z którymi mieliśmy do czynienia przy okazji ”Morderczej Genezy”.

Tak na uboczu dodam, że pewnego typu małym plusem dla mnie jest też to, że ”Uncanny X-Men: Powstanie i upadek imperium Shi’ar” to chyba pierwszy obecny na naszym rynku świetny dowód na to, że można zrobić naprawdę fajną, grupową historię z udziałem przede wszystkim mutantów ”drugiej kategorii”

Rysunkowo jest nieźle, chociaż bez opadu szczęki. Billy Tan oraz Clayton Henry to utalentowani rysownicy, którzy mają na koncie sporo ciekawych projektów (ten drugi na przykład świetnie radził sobie w Valiantowym ”Archer & Armstrong”), lecz z pewnością nie są to gwiazdy pierwszego planu. ”Uncanny X-Men: Powstanie i upadek imperium Shi’ar” to jeden z tych komiksów, w których warstwa graficzna nie przeszkadza w odbiorze, ale również nie sprawia, iż nasz wzrok zatrzymuje się na poszczególnych kadrach jakoś dłużej.

Jestem ciekaw, co z cyklem tym dalej zrobi Egmont. Logika wskazuje, że skoro otrzymaliśmy już obie części ”Anihilacji” oraz omawiany teraz komiks, wydawnictwo może w miarę bezboleśnie przejść do ”War of Kings”. Jednakże warto podkreślić, że w USA wydano jeszcze dwie miniserie, które ukazywały wydarzenia dziejące się po omawianej teraz pozycji i przed wspomnianym eventem. Były to ”X-Men: Emperor Vulcan” oraz ”X-Men: Kingbreaker”. Byłoby miło zobaczyć całość sagi Wulkana w naszym kraju.

Tymczasem liczące 300 stron ”Uncanny X-Men: Powstanie i upadek imperium Shi’ar” kosztuje okładkowo 99,99zł, jest wydane w twardej oprawie i zawiera raptem osiem stron dodatków. To komiks momentami mocno hermetyczny i miejscami może sprawić trudność osobom, które nie są znawcami historii mutantów Marvela. Ale warto się nie zniechęcać, bowiem Brubaker dał nam niezły komiks. Nie tak dobry jak jego autorskie dzieła, lecz z pewnością lepszy od ”Morderczej Genezy”.

Opublikowano:



Uncanny X-Men. Powstanie i upadek Imperium Shi'ar

Uncanny X-Men. Powstanie i upadek Imperium Shi'ar

Scenariusz: Ed Brubaker
Rysunki: Billy Tan, Clayton Henry
Wydanie: I
Data wydania: 23 Styczeń 2019
Seria: Uncanny X-Men, Marvel Classic
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 17,0x26,0 cm
Stron: 300
Cena: 99,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328134799
ZAPOWIEDŹ
WASZA OCENA
Brak głosów...

Galerie

Niezły powrót do przeszłości Niezły powrót do przeszłości Niezły powrót do przeszłości

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-