Nowe Teksty

Plastikowy Spider-Man
Panic o "Amazing Spider-Man #01: Globalna sieć. Wrogie przejęcie"
Diabeł w szczytowej formie
Kleszcz o "Hellboy. Tom 6: Burza i pasja. Piekielna narzeczona"
Spisek w Fabryce Snów
Wronka o "Podniebny Harry #02: Holywoodland"
Zbir versus ZombieŚwiat
Słoński o "The Goon. Tom 1"
Polecanki odlecanki: styczeń 2019
Co kupić, a co omijać!

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

Wyrzuty sumienia Franka C.

Tomasz Kleszcz recenzuje Bloodshot: Odrodzenie #01: Kolorado
6/10
Wyrzuty sumienia Franka C.
6/10

Nanomaszyny zasiedlające krwiobieg człowieka, który dzięki ich pomocy staje się prawie niezniszczalny, to pomysł rodem z lat 90. Bo też wtedy narodziła się jedną z popularniejszych postaci z wydawnictwa Valliant. Jeśli jednak klimaty tamtych lat nie należą do Waszych ulubionych, nie przejmujcie się. Lemire zadbał o to, by fabuła była bardziej współczesna, co częściowo mu się udało.

Bloodshot powstał w wyniku serii medycznych eksperymentów, w trakcie których jego układ krwionośny wypełniono nanitami, które zwiększyły jego fizyczne możliwości do niespotykanego wśród normalnych ludzi poziomu. Nie ma jednak nic za darmo. Człowiek został pozbawiony wolnej woli i przeistoczył się w sterowaną maszynę do zabijania. Tak w megaskrócie prezentuje się przeszłość, która opisana została w pierwotnych zeszytach, niepublikowanych w Polsce, a przybliżonych czytelnikowi dzięki dość licznym monologom głównego bohatera. Polski czytelnik, nie mając do tej pory styczności z tą serią, poznaje ją zatem z zupełnie innej strony, bez bagażu doświadczeń.

Ray Garrison powrócił do ludzkiej postaci, został oczyszczony z nanitów. Była to zasługa Kay, jego wielkiej miłości. Była, bo Kay zginęła. Garrison spędza więc monotonne dni na rozpamiętywaniu przeszłości i korzystaniu z używek, które przytępiają jego wyrzuty sumienia. A te są spore. W trakcie wykonywania zadań z ręki Bloodshota zginęły setki, a nawet tysiące istnień. I tutaj scenarzysta stara się rozwinąć skrzydła, pokazując psychikę bohatera miotaną przez mroczne demony przeszłości. Pierwszoosobowa narracja zajmuje sporo miejsca, dzięki czemu Lemire ma czas na rozwijanie postaci, co daje przekonujący, choć może nieco zbyt płaczliwy obraz byłego mordercy. Użalanie się Raya nad sobą przekracza niestety granice dobrego smaku i zamiast budować napięcie czy atmosferę zniechęca do głównej postaci. Na szczęście album to nie jest tylko studium zrozpaczonego alkoholika, w związku z czym dochodzi do przełomu, pojawiają się bowiem inni osobnicy wzmocnieni przez nanity i zabijają niewinnych. Garrison postanawia jakoś temu zaradzić, a w podróży będą towarzyszyć mu dwa byty, zdające się być wytworami umysłu głównej postaci, co jeszcze bardziej komplikuje jej osobowość.

Nie miałem okazji czytać oryginalnej serii, ale sądząc po okładkach można wnioskować, że był to brutalny akcyjniak. Omawiany Bloodshot tymczasem stara się być czymś więcej, studium postaci tragicznej, wzbogaconym konieczną, ale rozsądnie dawkowaną akcją.

Warstwa wizualna jest dość... zaskakująca, na plus. Mico Suayan prezentuje niezwykle dopracowany, precyzyjny i szczegółowy styl. Mnóstwo cieniowania, pieczołowicie oddane zagięcia materiałów, duża ilość czerni, a to wszystko wzbogacone niemniej mroczną i udaną kolorystyką, wykonaną przez Davida Barona. Artyści odpowiedzialni za szatę graficzną musieli się naprawdę sporo napracować i to widać. Jedynym istotnym mankamentem, choć raczej trudnym do uniknięcia jest fakt, że ubrany w czarny płaszcz Garrison to idealna kopia Franka Castle. Wystarczy czerwone koło zamienić na białą czaszkę. Mico zajmował się czteroma zeszytami, piąty – ostatni, wchodzący w skład Odrodzenia narysował w zupełnie innej, ale nawet pasującej stylizacji Raul Allen.

Bloodshot: Odrodzenie to nieźle napisany i efektownie narysowany album, choć z nieco przedramatyzowaną narracją głównego bohatera. Jak dla mnie pozbawiony nanitów Ray zbyt mocno przypomina też Punishera, co w zasadzie nie przeszkadza w zabawie, ale odbiera jej nieco świeżości. Akcja zaczęła się rozkręcać, więc zobaczymy, co przyniosą kolejne tomy. Na razie mocna 6.

Opublikowano:



Bloodshot: Odrodzenie #01: Kolorado

Bloodshot: Odrodzenie #01: Kolorado

Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Mico Suayan, Raul Allen
Wydanie: I
Data wydania: Listopad 2018
Seria: Bloodshot: Odrodzenie
Tłumaczenie: Adam Rzatkowski
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: 170x260 mm
Stron: 140
Cena: 49,00 zł
Wydawnictwo: Kboom
ISBN: 978-83-951721-1-3
WASZA OCENA
5.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Wyrzuty sumienia Franka C. Wyrzuty sumienia Franka C. Wyrzuty sumienia Franka C.

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-