baner

Recenzja

Czy leci z nami scenarzysta?

Tymoteusz Wronka recenzuje Staruszek Logan. Strefy wojny
3/10
Czy leci z nami scenarzysta?
3/10
“Staruszek Logan. Strefy wojny” to doskonały przykład na to, że obecnie w komiksach superbohaterskich nie liczy się jakość, ale sprzedaż.

Na skutek wydarzeń przedstawionych w „Tajnych wojnach” doszło do zderzenia różnych równoległych rzeczywistości z uniwersum Marvela na jednej olbrzymiej, jałowej i niebezpiecznej planecie. Otaczająca rzeczywistość, a konkretnie miejsce, w którym von Doom ma boską władzę, budzi coraz większe wątpliwości bohatera. W końcu starsze wcielenie Wolverine’a decyduje się na przekroczenie muru oddzielającego jego krainę i konfrontację z niebezpieczeństwami w strefach wojny, gdzie wszystko może być pułapką, a niewiele jest takie, jak się początkowo zdaje.

Powyższy opis może być nieco mylący, bo przynajmniej w założeniach przedstawia jakiś fabularny zarys. Tymczasem „Strefy wojny” to chaotyczna, pozbawiona osi fabularnej galopada po miejscach, naszpikowana konfrontacjami, zmianami scenerii i postaciami odgrywającymi marginalną rolę. Nie ma tu spójnej wizji, zbudowania tła czy próby stworzenia jakiejś sensownej osi fabularnej. Bendis po prostu rzuca bohatera to tu, to tam, w myśl coraz częstszej w trykociarskich opowieściach metody „więcej znaczy lepiej”. Cóż, nie tym razem.

Forma „Stref wojny” po części związana jest też z polityką wydawniczą komiksowych gigantów, gdzie event goni crossover, a wszystko po to, by czytelnik kupował jak najwięcej wydawanych serii, a nie ograniczał się tylko do swoich ulubionych postaci. Jeśli więc ktoś przeczytał większość albumów związanych z „Tajnymi wojnami”, to znacznie łatwiej odnajdzie się w miotaninie, jaka jest udziałem Staruszka Logana. Czy jednak powinniśmy oceniać opowieść po tym, czego w niej nie ma?

W tym wszystkim najlepiej prezentuje się stron graficzna, choć też nie jest pozbawiona słabych stron. Andrea Sorrentino stara się eksperymentować, tworzy oryginalne układy kadrów czy malunków na planszach, widać też inspiracje twórcami stawiającymi bardziej na metaforykę niż dosłowność. Jednocześnie brak mu jeszcze ich umiejętności, więc często ze stron komiksu wylewa się po prostu chaos (a może po prostu dostosowywał się do „scenariusza”?), a rysunki są miejscami dość surowe lub pośpieszne. Co nie zmienia faktu, że w tej fabularnej miałkości przynajmniej jest od czasu do czasu na czymś zawiesić oko. Tyle dobrego.

Zakończenie albumu sugeruje, że w drugiej części „Staruszka Logana” z Marvel Now 2.0 doczekamy się czegoś bardziej przypominającego spójną opowieść. Na razie seria otrzymuje duży minus i Bendis będzie musiał się mocno nagimnastykować, by odzyskać zaufanie. Tym bardziej, że losy Staruszka Logana z serii Millara nadal dobrze tkwią w pamięci.

Opublikowano:



Staruszek Logan. Strefy wojny

Staruszek Logan. Strefy wojny

Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Andrea Sorrentino
Kolor: Marcelo Maiolo
Wydanie: I
Data wydania: Grudzień 2018
Seria: Staruszek Logan, Marvel Now 2.0
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 16,7x25,5 cm
Stron: 132
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328126909
WASZA OCENA
5.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Czy leci z nami scenarzysta? Czy leci z nami scenarzysta? Czy leci z nami scenarzysta?

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-