reklama baner reklama

Nowe Teksty

Generyczność frankofona
Tymczyński o "Lady S #08: Racja stanu"
Okładka miesiąca: luty 2019
Chmielewski wybiera okładkę miesiąca
Dokąd zmierzamy, panie Vaughan?
Sus o 3. i 4. tomie "Paper Girls"
Cierpień (nie)młodej Gert ciąg dalszy
Wronka o "Nienawidzę Baśniowa #02: Fujowy żywot"
Początek końca
Sus o "B.B.P.O: Plaga żab #04"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

Pająk jakiego znamy

Tymoteusz Wronka recenzuje Ultimate Spider-Man. Tom 1
6/10
Pająk jakiego znamy
6/10
Seria „Ultimate Spider-Man” tworzona na początku XXI wieku przez Briana Michaela Bendisa opowiada w odświeżony, uwspółcześniony sposób klasyczną wersję originu Człowieka Pająka. I właśnie tym i niczym więcej jest pierwszy tom tej serii. Na samym wstępie powinno to już dokonać selekcji czytelników – sięgnąć po niego powinni albo zagorzali fani Pajączka, albo też osoby, które jakimś cudem jeszcze nie zapoznały się z tą opowieścią. W pierwszym tomie „Ultimate Spider-Man” przeczytamy pierwsze trzynaście zeszytów. W skrócie: poznajemy tu historię Petera Parkera, młodego chłopaka dostającego bęcki od szkolnych osiłków, wychowywanego przez kochające wujostwo i będącego lekko zabujałym w rudowłosej koleżance. Gdy podczas wycieczki do laboratorium zostaje ugryziony przez pająka, zaczynają się z nim dziać dziwne rzeczy – początkowo nie może sobie poradzić z nowymi mocami, ale wkrótce sytuacja ma się zmienić i zacząć je wykorzystywać w różnych mniej lub bardziej szczytnych celach.

Nie zabrało oczywiście dobrze znanej tragedii, która wskazała Parkerowi, że moc to także odpowiedzialność i pchnęła go na nowe tory. A na nich, jakby znikąd, zaczęli się pojawiać kolejni superłotrzy, czasem w epizodycznych rolach, ale dających przedsmak przyszłych wyzwań stojących przed Spider-Manem. Bendis przede wszystkim chciał opowiedzieć historię nastolatka, któremu przyszło zmierzyć się z nieznanym; z wydarzeniem, które wywróciło do góry nogami jego życie. Wychodzi to całkiem nieźle, bo choć mamy to trochę typowo trykociarskich scen, to przede wszystkim opowieść koncentruje się na Peterze, a jego pajęcze alter ego stanowi jedynie uzupełnienie, które warunkuje zmiany w jego życiu.

O ile jeszcze konserwatyzm fabularny można zrozumieć obraną koncepcją na tę serię i Bendis wypełnia ją zgodnie z założeniami, to w przypadku rysunków można mówić o sporym rozczarowaniu. Mark Bagley serwuje nam generyczne, pozbawione charakteru ilustracje typowe dla okresu, w którym powstawały. Wygładzone, lśniące, wręcz nieskazitelne postacie wyłaniające się z równie sterylnych plansz nie wywołują żadnych emocji. Ot, Spider-Man musi prężyć muskuły, każda dziewczyna (czy kobieta) musi być piękna, a wybuch kolorowy.

Pierwszy tom „Ultimate Spider-Man” to przede wszystkim sentymentalna lektura dla fanów Spider-Mana, którzy raz jeszcze mogą przeczytać o pierwszych krokach swojego ulubionego superbohatera. Nie będzie tu żadnych zaskoczeń czy zapierających dech w piersi zwrotów akcji ani szokujących scen. Ot, to spotkanie ze starym kumplem, tylko w nieco odnowionych szatach. Jednym taka forma może pasować, inni poczują się rozczarowani.

Opublikowano:



Ultimate Spider-Man. Tom 1

Ultimate Spider-Man. Tom 1

Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Mark Bagley
Wydanie: I
Data wydania: Maj 2018
Seria: Ultimate Spider-Man, Marvel Classic
Wydawca oryginału: Marvel
Tłumaczenie: Marek Starosta
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170x260 mm
Stron: 348
Cena: 99,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328126633
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Pająk jakiego znamy Pająk jakiego znamy Pająk jakiego znamy

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-