Nowe Teksty

W tym mieście mieszkają mordercy
Wronka o "Palcojad. Tom 1"
Plastikowy Spider-Man
Panic o "Amazing Spider-Man #01: Globalna sieć. Wrogie przejęcie"
Diabeł w szczytowej formie
Kleszcz o "Hellboy. Tom 6: Burza i pasja. Piekielna narzeczona"
Spisek w Fabryce Snów
Wronka o "Podniebny Harry #02: Holywoodland"
Zbir versus ZombieŚwiat
Słoński o "The Goon. Tom 1"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

Finał wyczekany

Tomasz Kleszcz recenzuje Tajne wojny
7/10
Finał wyczekany
7/10
Bardzo długo przyszło nam czekać na ten moment. Na wyjaśnienia i rozwiązanie jednego z najdłuższych spektakli w dziejach komiksu. Wrażenia są podzielone, ale przeważają te pozytywne.

Stało się. Multiversum skurczyło się do dwóch Wszechświatów, w których ocalały Ziemia 616, nazywana Ziemią Marvela, oraz Ziemia 1620, czyli Ultimate. Pierwszą wersję zamieszkuje większość występujących do tej pory postaci, Avengers, X-Men, Fantastyczna Czwórka, Strażnicy Galaktyki oraz Inhumans. Druga jest domem przede wszystkim dla enigmatycznej, alternatywnej wersji Reeda, zwanej Stwórcą, oraz przeniesionej tu koterii. Ostateczna Bitwa między tymi frakcjami nie ma zwycięzców i dochodzi do katastrofy, przed którą najtęższe umysły próbowały znaleźć drogę wyjścia. Nie udało się im. Wielkim wygranym okazał się Doom. Korzystając z niewyczerpanej Mocy Molecule Mana, stworzył nową planetę, nazywaną Bitewnym Światem, na której osadził uratowanych cywilów i rządzi żelazną ręką, pamiętając co tak naprawdę się wydarzyło. Został Bogiem. Drugą osobą, pamiętającą czasy sprzed bitwy jest Strange, który został prawą ręką władcy absolutnego i pilnuje porządku w królestwie. Wszystko wydaje się być perfekcyjnie zgrane do czasu, kiedy na pustyni odkryty zostaje wrak statku, a raczej ratunkowej szalupy skonstruowanej przez Mr. Fantastica...

Ten dość rozbudowany wstęp to zaledwie powierzchowny skrót wszystkiego, co znajdziecie w albumie. Hickman nie odpuścił na sam koniec i naszpikował zakończenie całym mnóstwem wątków, niedopowiedzeń i dygresji. Postaci w charakterystycznym już stylu mówią tak, żeby jak najtrudniej było zrozumieć, o co im chodzi. Odczuwam także zdecydowany przesyt wykorzystaniem pojęcia Boga w stosunku do Dooma. Chociaż ten arcywróg Fantastycznej Czwórki osiągnął całkiem imponującą moc, to bardzo daleko mu do wszechmocy i wszechwiedzy. Wystarczy powiedzieć, że za zbieranie informacji, utrzymanie kultu czy pilnowanie porządku odpowiedzialne są całe zastępy ludzi i innych bytów. Doom stworzył wokół siebie kult jednostki, ale ciągłe odwoływanie się do jego "boskości" jest nieprzekonujące. Z drugiej strony trzeba przyznać, że zamknięcie wszystkich wątków w tym albumie i utrzymanie na wodzy tak misternie budowanej sytuacji robi wrażenie. Album jest wciągający i czuć w trakcie lektury zaciekawienie, co jest uczuciem dawno zapomnianym w styczności z serią Avengers, która prowadziła do tego finału. Pomysłowe zakończenie również należy uznać za udane. Scenarzysta nie tylko w sensowny sposób rozwiązał nieunikniony konflikt, ale również wykorzystał go do stworzenia nowego porządku, mającego służyć za podstawę wydarzeń kolejnej generacji albumów. Podsumowałbym to w ten sposób, że Hickman ma bujną wyobraźnię, pełną całkiem ciekawych pomysłów, tylko przełożeniu ich na język komiksowej fabuły jeszcze nieco brakuje, żeby można się było pracą tego scenarzysty należycie zachwycić.

Tajne Wojny należą zdecydowanie do Esada Ribica oraz Ive Svorciny. Ten duet osiągnął poziom kunsztu, od jakiego ciężko oderwać wzrok. Chorwacki rysownik, doskonale znany na polskim rynku z pracy chociażby przy serii Thor, operuje w sposób perfekcyjny kadrowaniem, ruchem kamery, anatomią i perspektywą. Delikatne linie, ołówkowe ślady cieniowania, dopracowany i ciekawy design elementów infrastruktury, a także epickość biją z prac tego artysty, który należy w chwili obecnej moim zdaniem do ścisłej światowej czołówki. Zdolności Svorciny możemy sprawdzić w wydanym niedawno albumie Starlight z wydawnictwa Mucha. Artysta wykazał się tam wysokiej klasy zmysłem do doboru palety barw, chociaż wykorzystał zupełnie inny styl kolorowania. Teraz rozwija skrzydła, kładąc nie tylko płaskie barwy, ale wykonując pełne cieniowanie. Efekty robią naprawdę duże wrażenie, zwłaszcza na planszach, na których Ribic zostawił nieco wolnej przestrzeni, by nadać wydarzeniom odpowiedni rozmach. Ten album warto kupić dla samych ilustracji. Praktycznie każda plansza dostarcza wspaniałych doznań wizualnych.

Drogę do celu, którym jest ten album, można byłoby śmiało skrócić o połowę, nic nie tracąc, a nawet zyskując. Niemniej dotarliśmy do finału, a ten na pewno należy uznać za godny tak długiego rozwinięcia. Oryginalne pomysły w zestawieniu z piękną oprawą graficzną, wzbogaconą do tego o fantastyczne okładki to coś, co sprawia, że Tajne Wojny są komiksem więcej niż dobrym.

Opublikowano:



Tajne wojny

Tajne wojny

Scenariusz: Jonathan Hickman
Rysunki: Esad Ribic, Paul Renaud
Wydanie: I
Data wydania: Listopad 2018
Seria: Tajne wojny, Marvel Now
Tłumaczenie: Marek Starosta
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 16,7x25,5 cm
Stron: 300
Cena: 79,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328126848
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Finał wyczekany Finał wyczekany Finał wyczekany

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-